Wszystkie uczucia są nasze. Emocje, instynkty, intuicja, akcja i reakcja to wszystko jest Twoje i jest potrzebne. Wypieranie istnienia rozczarowania, złości, szczęścia czy podniecenia nikomu w niczym nie pomogło. Takie moje zdanie. Zgadzasz się czy nie za bardzo? Czy jest dla ciebie istotna akceptacja emocji? Czy umiesz się kłócić i radzisz sobie ze złością?

 

Już jakiś czas temu zauważyłam, że zaakceptowałam obecność moich stanów umysłu, moich emocji i reakcji na rzeczy dziejące się w okół mnie. Wielu z was pomyśli „Co w tym takiego nadzwyczajnego?”. A zaskoczę was, dla mnie to krok milowy do życia w harmonii z samym sobą, a tym samym z każdym kto przebywa w moim otoczeniu.

Przez lata uciekałam od tego co czuje. Złość była karcona, rozczarowanie było brane za małostkowość, a smutek za rozczulanie się nad sobą. Radość ubijałam wewnętrznym tekstem „po cholere się cieszysz, zaraz pewnie się i tak spieprzy”, komplementy i zadowolenie z siebie odpychałam znanym wszystkim „a weź” po czym zaczynałam na coś marudzić. Pożądanie i rozpalenie bardzo szybko nauczyłam się wyłączać bo przecież druga strona i tak tego nie chciała. Przestałam słuchać wewnętrznego ja, zapomniałam o intuicji.

Nauczyłam się nie chcieć, nie szukać, nie pożądać, nie wściekać się, jednak wszystko do czasu. Raz na jakiś czas dochodziło do huraganu wszystkiego, wybuchu emocji. Dzisiaj wiem, że te wybuchy to była oznaka tego, że jeszcze mi zależy, że jeszcze całkiem nie obumarłam.

Opisywałam już tutaj zmiany jakie we mnie zaszły po rozwodzie ale dzisiaj chciałam rozwinąć jeden aspekt. Nauka czucia i akceptacja emocji. Długi proces. Jeśli Twoja automatyczną reakcją na złość lub radość jest wyparcie to masz problem. Ja go miałam. Kiedy powoli pozwalałam sobie na czucie, powodowało to chaos w mojej głowie, w moim ciele. Totalna rozpierducha. Zero kontroli. Nie byłam w stanie rozróżnić niektórych emocji, innym razem nie potrafiłam sprecyzować ich źródła.

Pierwszym krokiem była analiza tego co odczuwam.
Wyglądało to tak:

  1. Jestem wzburzona. Dlaczego?
  2. Nie odpisał na wiadomość przez ostatnie 2-3 godziny. Więc jestem rozczarowana  lub się martwię.
  3. Normalne jest, że się wkurzam, tylko co z tym teraz zrobie?

 

Złość, rozczarowanie, wściekłość, wstręt to wszystko jest potrzebne. Tak, przeszkadza Ci to, że osoba obok w pociągu cuchnie potem, ale podziękujesz wstrętowi kiedy da Ci znać, że ten kawałek ryby jakoś nie fajnie zalatuje. Będziesz miał wyrzuty sumienia, że pokłóciłeś się ze znajomym, ale podziękujesz tej samej złości i uporowi za bronienie Twoich przekonań. Normalnym jest, że wkurzysz się że uciekł Ci autobus czy zamknęli Ci sklep przed nosem, ale podaruje Ci to lekcje – wyjść wcześniej z domu i lepiej zaplanować dzień.

Upust tych emocji, tupnięcie nogą, „kurwa” puszczona pod nosem czy ręka zwinięta w pięść jest potrzebna Twojemu ciału aby pozbyć się adrenaliny i kortyzolu z organizmu.

Masz prawo być wzburzonym przez kilka minut może nawet godzin. Po tym czasie wszystko powinno się zestroić. Jeśli to się nie dzieje, to nie jest to powodem aby bać się tych uczuć w przyszłości, wypierać je czy unikać pewnych sytuacji. To znak aby przyjrzeć się sobie, swojemu trybowi życia, ludziom w okół Ciebie którzy powinni Cie wspierać. Może poziom hormonów stresu i złości w Twoim ciele jest tak wysoki, że potrzebujesz iść pobiegać, przejść się, umyć garnki lub wyszorować podłogę? Bądż jak sprinter który po 200m biegu robi jeszcze jedno okrążenie w celu spalenia napięcia w ciele.

 

Naucz się kłócić.

 

Naucz się kłócić, dyskutować i rozwiązywać konflikty. Pamiętaj – to, że chcesz się kłócić i dyskutować to oznaka tego, że Ci zależy. Twoje ciało nie reaguje wystrzałem adrenaliny na coś co Ci zwisa.

Kolejna rzecz do zapamiętania, przerwij cykl negatywnych impulsów przez rozładowanie i deaktywację hormonów. Zanim kłótnia się rozpęta, oddal się, jeśli musisz rzuć ścierką, tupnij nogą lub wyjdź. „Lepszy drugi gniew niż pierwszy” – mawiały nasze babcie. Spal te emocje zanim spalą Ciebie i osobę naprzeciwko.

Wróć do rozmowy i nawiąż kontakt cielesny – nie, nie mówię żeby wskoczyć do łóżka. Podajcie sobie ręce, obejmijcie się, przytulcie się. Jest to udowodniony badaniami fakt – kontakt fizyczny, objęcie, powoduje rozluźnienie mięśni. Spróbuj następnym razem.

Wczoraj w rozmowie z dwoma bardzo bliskimi mi osobami zauważyliśmy jak różny mamy styl przeżywania emocji i radzenia sobie z konfliktem. Ja, podobnie jak jedna z moich przyjaciółek jestem kornikiem. Drążę temat tak długo, aż sytuacja nie jest wyjaśniona. MUSI być ok. Nie ma innej opcji. Wiem też, że wysiłek fizyczny, rozładowanie konkretnych sytuacji jest mi potrzebne bardziej niż Nikodemowi czy właśnie drugiej koleżance. Nikodem czy rzeczona koleżanka po 15 minutach rozmowy traci zainteresowanie. „Ja się nie chce kłócić” – ilu z nas ma takich znajomych, hm? I jak bardzo jest to dla was wkurzające. Tacy ludzie, potrzebują po kłótni przestrzeni, dystansu i czasu na nabranie nowej perspektywy. Nie impulsu, wysiłku i substytutu awantury. I wiecie co? To też jest ok! Bo to od nas zależy jak będziemy się złościć, ważne żeby to robić i robić to umiejętnie.

 

Z drugiej strony okazujcie radość i zadowolenie z siebie. U mnie był to spontaniczny okrzyk „Yes, I did it” na siłowni. Czy wiadomość do znajomej, że udało mi się zrobić to lub to. Czy głupi status na facebooku. Tańcz i podskakuj z radości. Zadzwoń do bliskiej Ci osoby, która zrozumie Twój sukces i powiedz „Jestem zajebista” i daj sobie powiedzieć „Tak, jesteś!”

Wiecie jak ciężko jest się chwalić i być z siebie dumnym?!??! Kiedy ktoś prawi Ci komplement podziękuj, daj sobie szansę na moment triumfu! Zasłużyłes/aś.

Zacznij czuć, słuchać siebie, akceptować emocje. One są Twoje i nie zmienią właściciela.

A tak od strony parentingowej? Pozwól swoim dzieciom na złość, smutek, płacz, rozczarowanie, radość, dumę i zadowolenie. Od małego uczcie swoje dzieci, że czucie jest fajne, jest potrzebne i bez niego nie damy rady.

Akceptacja emocji. Czy potrafisz się kłócić?

  • Strach pozwala nam przetrwać i uchronić się przed niebezpieczeństwem. Lecz niezrozumiany przeradza się w lęk, irracjonalne blokady. Pozwól swojemu dziecko wiedzieć co to jest strach i jak go pokonać.
  • Złość dodaje siły i odwagi. Jednak jeśli nie nauczysz swoje dziecko jak ją kontrolować, będzie ona się przeradzać we wściekłość i frustrację. Wychowasz sobie małego internetowego hejterka i bluzgacza lub Che Guevara (to frustracja na poziomie społecznym powoduje obalenia rządów i rewolucje)
  •  Wstręt chroni przed zatruciem.
  • Smutek pozwala nam odpocząć i pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Smutek jest ok. Płacz jest ok. Zresztą ludzie instynktownie lubią smutne rzeczy, wszystkie hiciory kinowe, muzyczne, malarskie itp są nostalgiczne i smutne.
  • A radość? Radość i zadowolenie powoduje, że chcemy więcej, lepiej, dalej, jeszcze i jeszcze raz. Podaruj swojemu dziecko dobrą radość. Nie zabawkę, która pozwoli mu się cieszyć przez sekundę materialną rzeczą. Podaruj mu radość brudnych kolan po placu zabaw, ognicho i zapach dymu na ubraniach. Podaruj mu okazję do bycia dumnym, to sprawi, że jutro wstanie rano i powie : „Mamo, tato, ja chce jeszcze raz!”

 

I co? Jak teraz widzisz emocje?