It’s time to let go…odpuść, zostaw, już czas odejść.

Mijają miesiące, lata. Mamy lepsze dni jako rodzina, czasem gorsze. Wiele się dzieje. Autyzm naszego syna oraz praca z dziećmi na końcu spektrum uświadomiło mi jak wiele jest do zrobienia.  Jak wiele ludzi nigdy nie słyszało i nie usłyszy o losie tych dzieciaków. Trudno mi  się pogodzić z tym,  niestety w tą stronę podąża dzisiejszy świat. Choć w tym całym szaleństwie jest metoda, a nas, rodziców, profesjonalistów z misją w sercu dotyka uczucie głebokiej i smutnej… no właśnie. Jakie to słowo?

 

 A jak Autyzm- A jak Akceptacja…B jak Bezradność.

Zapytasz jak to możliwe? To konieczne,  dopuszczenie do siebie uczucia bezradności jest najtrudniejsze, ale to jedyna droga by nie zwariować. Zaakceptuj to, nie zawsze będziesz mógł/mogła mieć wpływ na to co się dzieje z Twoim dzieckiem. Tak, będziesz czuć się bezradnie miliony razy. Wierz mi.

Kolejna litera alfabetu autyzmu. B jak Bezradność.

A co potem? Jak sobie z tym radzić?

Ostatnio zrozumiałem że nie ma niczego złego w przyznaniu się do tego że nie wiem co dalej,  że nie znam rozwiązania, ale i że bezradność nie może mnie uwierać kiedy już się pojawia. Jako rodzic dziecka autystycznego, jako rock n rollowiec z burzliwą przeszłością wiele razy czułem się bezsilny. Oh tak bardzo, źle, kurewsko żle.  To straszne uczucie,  przypomnij sobie, Do dupy, co?

 

Ale zrozumiałem że musze nauczyć się je akceptować. Nie chodzi mi o to by się znieczulić, a o to by je przyjąć, otrząsnąć się i żyć dalej bez ciężaru. Akceptacja to ważne słowo, A jak Autyzm, A jak Akceptacja. Kolejna litera alfabetu -B.

Bezradność to słowo które przeraża, słowo za którym idą straszne emocje. Ale dlaczego o tym pisze? Czas odpuścić, wyrzucić to z siebie i pozbyć się go. Szybko, zanim nas strawi.

Kolejna litera alfabetu autyzmu. B jak Bezradność.

Czułem się bezradny setki razy, w domu, we własnym życiu oraz w pracy. Chcąc pomóc tym dzieciakom, zmienić ich świat na lepsze, na moich plecach wisiała za każdym razem bezradność. Dręczyło mnie to, nie chciałem dopuścić do siebie tego uczucia, to było jak strach przed przyznaniem się że nie wiem co dalej. Strach przed porażką. Osobiste uczucie. Szczególnie jeśli chodzi o swoje dziecko, miłość jest największym wrogiem bezradności.

 

Trzeba czasem odpuścić, zrozumieć że nawet jako rodzić nie mamy na wszystko wpływu, musimy się z tym pogodzić. Bezradność jest do dupy, ale ucząc się jak można szybko się otrząsnąć minimalizujemy ryzyko że nawarstwi się i zwyczajnie nas zmiażdży. Chodzi o utrzymanie równowagi, czasem uczucie bezradności znajduje nas w problemach raz na jakiś czas, innym razem każdy dzień kręci się w tańcu z bezradnością.

B jak Bezradność. Kolejna litera alfabetu autyzmu.

Dopuść do swojej głowy że czasem jesteśmy wobec tego co dzieje się z naszymi dziećmi totalnie bezradni, a potem odrzuć to i skup się na dalszych działaniach bez ciężaru.

Zgadzasz się?

 

 

AVE

Lecę do Gdańska, Pozdrawiam Was.