Mija pół roku, zastanawiam się, analizuję, patrze na swoje dzieci i szukam zmian, innych zachowań. U syna który ma autym i  neurotypowej córki z którą mogę o tym porozmawiać. Każde z nich zapewne przechodzi przez te zmiany inaczej. Rodzice także na swój sposób przechodzą przez ten wielki czas niepewności. Martwienia się o dzieci, o to czy każde z nas da sobie radę bez większego uszczerbku na zdrowiu mentalnym dzieciaków i swoim. 

Sześć miesięcy  tutaj opisywałem sytuacje które przechodzimy, dziś chciałem podsumować nieco inaczej ten czas. Za chwile lecę na małe zakupy, a potem po dzieciaki. Jest sobota, zabiorę ich kolo 16-tej i zostaną ze mną jutro do wieczora. Jeśli myślisz że jestem tylko weekendowym tatą to bardzo się mylisz. Nie, nie chcę też pokazać jaki to Nikodem jest zajebisty, jaki wspaniałomyślny, czy jak bardzo dba o dzieci. Gnomy i trolle zawsze będą wieszały na mnie psy. Chcę pokazać naukę którą wyciągam z tego stanu rzeczy.

Wiele się nauczyłem, jeszcze wiele przed moimi dzieciakami, mną i eks. Jestem jednak przekonany o tym, że świadomość i bycie uważnym może zaważyć na odczuciach naszych dzieci. Na ich przyszłości, na tym jak przeżyją te zmiany. Na pewno w pewien sposób to odczują, jadnak może dla nich nie będzie to tak mocno zapadające w pamięć doświadczenie. Może nawet w jakimś stopniu pozytywne.

Czytam ogrom literatury około rozwodowej, rozmawiam z ludźmi którzy mają podobne doświadczenia oraz dzieci w podobnym wieku. Kolejna książka będzie właśnie poświęcona tym tematom. Topografia Rozstania. Ale nie o tym. Co-parenting w tak świeżym okresie po nieoczekiwanym rozstaniu może być mega trudny. Dla każdej ze stron.  Dzieci, ex i ty. Wiele zależy od tego jakie jest podłoże rozstania, jaki jest stosunek stron do dzieci. Tu wszystko może wyglądać inaczej.

Ostatnio przeglądałem kalendarz, z dzieciakami zaznaczamy daty gdy mieszkają i śpią u mnie. Dlaczego pisze mieszkają , a nie są u mnie? Bo to jest też ich dom. Mają tu swoje zabawki, ubrania, rzeczy, razem chodzimy na zakupy, gotujemy, pieczemy, przekomarzamy się czy kłócimy.

Trzynaście nocy w tym miesiącu, plus do tego całe niedziele. Uważasz że to dużo czy mało?

Co-parenting, czy coś takiego istnieje? Ja i dzieci - Staram się

 

Ani tak, ani siak. Oboje z ex mamy życie, pracę, rachunki do opłacenia. Idealnym rozwiązaniem byłoby kupić dom dla dzieci, kupić sobie po mieszkaniu, zatrudnić kogoś do pomocy i co dwa tygodnie zmieniać się. Dzieci mieszkają w swoim domu, a my , rodzice z nimi na zmianę co dwa tygodnie. W dzisiejszych czasach stać na to tylko majętnych.

Chciałoby się więcej, wakacje i ferie będziemy dzielić po równo. Dwa tygodnie moje, dwa tygodnie ex i po tygodniu na koniec. Oczywiście jeśli coś będzie drugiej stronie wypadało to ja jestem jak najbardziej elastyczny. Planujemy czas z dzieciakami, Staram się by one decydowały. Ostatnio chciały pojechać do parku krajobrazowego. Po 10 min Maks usiadł, zażyczył sobie mały  piknik na środku ścieżki, po nim wróciliśmy do auta. Nie mogę mu kazać iść dalej, nie będę go zmuszać. Próbowałem go nakierować, zapytać, zaoferować coś innego. Livia była mega wyrozumiała. Staram się dbać o ten balans między nimi.

Takie życie, chciałem dobrze, autyzm wolał zrezygnować z planów w połowie. Szanujemy to.

Co-parenting, czy coś takiego istnieje? Ja i dzieci - Staram się

Oczywiście ojciec zapomniał synowi zabrać bluzy, mimo tego że miał kurtkę, to nie założył jej bo kolejność jest taka – koszulka, bluza, kurtka…więc oddałem mu swoją bluzę – wycieczka do Aberlady

 

Kolejny krok to spotkanie się z nauczycielami naszych dzieci i komunikacja. W obu przypadkach udało mi się podrzucić numer telefonu oraz e-mail. Raz na tydzień dostaje informacje dotyczące moich dzieci, dodatkowo poprosiłem o wysyłanie do mnie także kopii wszelkich raportów, dat spotkań z profesjonalistami którzy współpracują z naszymi dziećmi. Chcę być na bierząco informowany, nie chcę by coś mi umknęło.

Chcę też być dla moich dzieci ojcem który wie co dzieje się w ich życiu, bez ciągłego pytania ex.

To że ludzie się rozchodzą jest rzeczą naturalną, tak bywa. Nie będę ojcem którego nie widać, który zostaje spychany przez codzienność. Tak, mam pracę zawodowo, dzieciaki głownie mieszkają z mamą, jednak to lepsze rozwiązanie dla nich. Póki co. Może kiedyś będą w stanie sami zdecydować ile czasu chcą spędzać z każdym z rodziców. Z wiekiem zaczną być ważniejsi znajomi, przyjaciele, chłopaki, dziewczyny. To naturalny proces, min o tym będę pisał w Topografii Rozstania.

Co-parenting, czy coś takiego istnieje? Ja i dzieci - Staram się

Aberlady

To tylko parę tip’ów na to by zminimalizować trudy rozstania dzieciakom. Każde z nas to przeżywa, każde z nas uczy się tego, jednak nie jestem za tym by demonizować rozstanie. Czasem więcej krzywdy robi się żyjąc w toksycznym związku, w niedobrej relacji, dając zły przykłady dzieciakom, pamiętajmy że jak w naszym przypadku, wszystko nas kształtuje. Rozstawajmy się mądrze. Frazesy co? A jednak.

Staram się dać moim dzieciakom pełnowartościowy czas. Utrzymanie się samemu w stolicy, jest trudniejsze niż za czasów bycia w związku. Jedna wypłata ma mi starczyć na opłacenie mieszkania, auta, rachunków, nie jest łatwo, nie maże się. Chcę tylko uświadomić Ci że takie rzeczy mają ogromny wpływ na każdą ze stron po rozstaniu. Nie raz trud utrzymania się samemu dla każdej ze stron jest wysiłkiem ponad ich siły, generujące stress który udziela się dzieciom.

Staram się nie być obecny w życiu mojej ex, a maksymalnie obecny w życiu moich dzieci. Nie interesuje mnie co robi, co dzieje się w jej życiu. W momencie w którym zdecydowaliśmy się na rozstanie, dla każdej ze stron liczą się dzieci. To jest zdrowe podejście  i jedyne podejście.

Dzieci naprawdę świetnie odnajdują się w sytuacji, hejterzy dużo gorzej.

Co-parenting, czy coś takiego istnieje? Ja i dzieci - Staram się