Czy zastanawiasz się czasem, co słychać u Twojego byłego z czasów liceum lub studiów? Myślisz o tym czy zaliczył ten test na prawo jazdy i kupił wymarzony motocykl? Czy ożenił się, ma dzieci, jak tam jego kariera? Z drugiej strony, czy zastanowiłaś się kiedyś czy Twój były kombinuje co słychać u Ciebie?

 

Skąd taki temat? Jakiś czas temu były Maksa urodziny, Nikodem nie czuł się zbyt dobrze i napisał swojej eks o tym. Dlaczego może być nieswój, opisał jej swój stan zdrowia. Powiedział mi o tym, a w mojej głowie, już w połowie zdania, pojawiło się pytanie: „Po co jej to mówisz? Co ją to obchodzi?”. Nie było to szukanie dymu, czy zazdrość, była to zwykła ciekawość. Najzwyczajniej w świecie, jest to dla mnie nieznane zjawisko.

Jego odpowiedź była do przewidzenia – ze względu na dzieci; „nie chce żeby myślała, że mam kaca, jestem na coś zły, czy nie angażuje się w takie okazje”. Odpowiedź zaakceptowana, nie do końca zrozumiana, ale wiem jakim tatą jest Nikodem i jak bardzo zależy mu na dzieciach, więc spoko. Akceptuję.

 

Mnie jednak ciągle to nurtuje. Wróciliśmy do tego tematu wczoraj i bez zmian, nie rozumiem sensu tego zjawiska. Może to dlatego, że u mnie sytuacja jest kompletnie inna? Niezbyt mnie obchodzi co słychać u mojego byłego. Nigdy nie odczuwałam potrzeby zagłębiania się w jego aktualną sytuacje życiową. I chociaż przyznaję się bez bicia, że kilka razy zdażyło mi się spojrzeć na jego instagram, w celu sprawdzenia gdzie się teraz rozbija, to raczej było to bardziej z zawiści niż z ciekawości. Odkąd wywaliłam z siebie chu**ego hejterka, nie przeszło mi przez myśl, żeby jego życiem się interesować.

Z drugiej strony nigdy nie miałam do niego żalu o to, że nie interesuje się moim życiem i nie wyobrażam sobie żebym z własnej woli opowiadała mu o tym co u mnie słychać. Byłoby to dziwne uczucie gdybym  któregoś poranka zobaczyła wiadomość w skrzynce mailowej, opisującą stan emocjonalny i zdrowotny mojego eks. Sorry, ale co mnie to obchodzi?

 

Kiedyś było to nasze życie, więc i nasza sprawa, teraz jest to moje życie – mój prywatny interes, jego życie – jego interes.

 

Wiem, że wiele macoch ma problem z byłymi kobitami swoich partnerów, które wściubiają nosa w nieswój biznes i życie nowej rodziny byłego. Nie ma nic gorszego niż ktoś kto ma za dużo do powiedzenia i zadaje za dużo pytań, a jeśli do tego dołożyć emocje i uczucia to mamy gotową receptę na żal i złość. Przeglądając fora internetowa i grupy dyskusyjne, nie mogę pozbyć się wrażenia, że wraz ze zmianą zachowania eks, a przede wszystkim, zaprzestaniem wciskaniem nosa w niej swój interes, zniknęło by 50% problemów niektórych patchoworków. Niektórzy z nas muszą radzić sobie z czymś na kształt prześladowania przez byłych, stare powiedzenie „Pies ogrodnika – sam nie zje, i drugiemu nie da”.  

 

 

Pamiętam ten dzień kiedy Livia w trakcie wycieczki na zakupy powiedziała „mama coś o Tobie mówiła, ale nie pamiętam co”. Zamarłam, ale z drugiej strony zawsze to lepsze niż „mama się o Ciebie pytała”

 

Rozumiem, że obecność dzieci w życiu dwójki ludzi wiele zmienia, zależność eksów od siebie pomimo rozpadu związku nadal istnieje. Są dzieci, więc niektóre aspekty życia byłego partnera i rodzica Twoich dzieci mają prawo chociaż częściowo być Twoim biznesem i chociaż samo zjawisko jest dla mnie kompletnie oderwane od mojej rzeczywistości to staram się to zrozumieć. Mimo wszystko, jestem w stanie zaakceptować nierozerwalność więzi między dwojgiem ludzi, przez wzgląd na dzieci. Dzieci – coś co zawsze będzie was łączyło.

 

U nas ma się to zgoła inaczej, nikt nie pyta o nic. Mój były nie pyta o moje życie, ja nie pytam o jego. Rozdział zamknięty. Nikodem nie interesuje się życiem prywatnym swojej eks i szczerze mówiąc nie odczułam, żeby jego eks miała jakiś interes w zadawaniu pytań apropos naszego życia. Za to, jak wyżej pisałam, to Nikodem ma potrzebę podzielenia się ze mamą dzieci tym jak się czuje. Nie wiem skąd to wynika i mimo, że początkowo mi to przeszkadzało to teraz nie bardzo ma to dla mnie znaczenie. Wczoraj wracając do tego tematu, pogrzebałam trochę głębiej w tym dlaczego tak jest. Okazuje się, że Nikodem pomimo faktu, że jest mega ojcem, który nigdy nie opuści okazji zobaczenia się z dziećmi, podarowania im kawałka nieba, szuka usprawiedliwienia swoich gorszych dni, słabszych dni kiedy nie jest w 100% formie. Uspokaja go fakt, że jego eks będzie mogła powiedzieć dzieciom „Wiem kochanie, że tata się z Tobą mniej bawił, ale jest chory i źle się czuje.” Kolejny raz, czapki z głów dla tak fajnej relacji między rodzicami dwójki wspaniałych dzieciaków. Livia i Maks są szczęściarzami i dostają 100% tego na co zasługują, nawet w te dni kiedy mama czy tata słabiej się czują.