Wyobraź sobie, że żyjesz w przyjaźni i w zgodzie z eks swojego partnera/męża. Chodzicie sobie na kawę, plac zabaw z dzieciakami i wymieniacie się pomysłami na spędzenie z nimi czasu.

Temat ten już jakiś czas za mną chodził. Zastanawiałam się jak to ugryźć i z jakiej perspektywy do niego podejść. Naszło mnie to po obejrzeniu wywiadu z Mirosławem Czarko Wasiutyczem który jest psychologiem i coachem. Wywiad był o rodzinach łączonych, potrzebach dzieci, do czego jest tata i mama. Nie ze wszystkim co było w nim powiedziane się zgadzam i na wiele tematów odpowiedzi były dane tylko z jednej perspektywy ale ogólnie kawał dobrej roboty. Pod koniec wywiadu Mirek został zapytany o to co jest najważniejsze w wychowywaniu dzieci. Odpowiedzi częściowo się spodziewałam głównie dlatego, że Mirek znany jest ze swoich warsztatów ustawień systemowych. Jest to temat dosyć szeroki ale sama idea terapii i ustawień systemowych opiera się na tym, że wszyscy należymy do pewnych systemów, a podstawowym jest rodzina. Wszyscy jesteśmy powiązani ze sobą różnorakimi zależnościami i relacjami i praca z jednym członkiem rodziny zmienia cały system. Wszyscy psychologowie pracujący z tą metoda jednogłośnie mówią, że główny „eko-system” rodziny to para : mama i tata, kobieta i mężczyzna. Jeśli tutaj wszystko gra to i życie dzieciaków się lepiej toczy.
To też właśnie Mirek powiedział: zrozumienie i miłość partnerów są kluczem do szczęśliwego dzieciństwa dzieci. Co przyszło potem rozwaliło mi na jakiś czas mój własny system: relacje z „byłą” Twojego towarzysza życia.

 

Czyli że jak?! Mam się lubić, szanować i rozumieć z eks mojego faceta? Z jakiej racji? Usiadłam i główka zaczęła pracować.

 

Z tym w pierwszym akapicie to żartowałam.. Jeszcze o czymś takim nie słyszałam i mimo że moja wyobraźnia jest bardzo bujna, a sny miewam pełne kolorów, to takich rzeczy nawet na maszynopisach moich sennych marzeń nie widziałam. Dalej nie zmienia to faktu, że szacunek i spokojna, neutralna relacja z eks Twojego partnera jest możliwa. Potrzeba do tego chęci obu stron; tak w gruncie rzeczy, trzech stron: Ona, Ty i Twój partner, a jej eks. Kiedyś w początkowych fazach związku nazywałam to „trójkątem bermudzkim” – był to temat tak delikatny, że słowa znikały nigdy nie wypowiedziane. Nie ukrywam, że z początku miałam problem z przejściem do porządku dziennego  z tematem przyjaznej relacji z eks Nikodema, szanowałam ją jako mamę jego dzieci i w sumie tyle. Nie znam jej i nie mogę oceniać. Nikodem zawsze bardzo pozytywnie się o niej wypowiadał i często podkreślał jak wspaniałą mamą jest. Kiedy poznałam dzieci wyraziłam chęć poznania się. Jak by nie patrzeć, na dłuższą metę mam zamiar uczestniczyć w pewnym stopniu w ich życiu i kompletnie zrozumiałabym jej potrzebę poznania mojej osoby. Ona zaufała Nikodemowi i jego wyborom, nie odczuwała potrzeby spotkania się. Totalnie rozumiem, akceptuję i wiem, że ja mam czyste konto bo swoją dłoń wyciągnęłam.

 

Co zrobić z jego eks? Pokochaj „byłą” swojego faceta.

 

Dzisiaj myśląc o tym co powiedział Mirek zrobiłam sobie retrospekcje ostatnich miesięcy. Moich relacji z dziećmi Nikodema i tego w jaki sposób może na nie wpływać nasze podejście do w sumie nieistniejącej i zupełnie niebezpośredniej relacji między mną, a ich mamą.
Uważam się za rozsądną kobietę i dosyć oczytaną więc nie było dla mnie nowością, że nigdy ale to przenigdy nie mogę w obecności dzieci w negatywny sposób wypowiadać się o ich mamie. Nie śmiała bym ale też nie mam do tego powodów. Wiem, że w przypadku wielu kobiet wygląda to inaczej. Są biologiczne matki które utrudniają życie, piją, są wścibskie, nie dbają o dzieciaki, oskarżają innych o swoje błędy, wykorzystują i inne takie. Grupy dyskusyjne i fora to idealne źródło „case study” dla całego rocznika kończącego uniwersytety na kierunku psychologii w całej Polsce. Żal, gorycz i jad – zresztą już o tym pisałam.  Ja tego problemu nie mam i też nieświadomie ale z lekkością przyszło mi wypowiadanie się zawsze o mamie dzieci w dobry sposób. Kiedy słyszę historie o ich czasie razem, co robili, co dostali i jak bardzo nie mogą się doczekać czasu z mamą instynktownie się uśmiecham, wykazuje zainteresowanie i słucham. Może to dlatego, że ich czas z Nikodemem i z nami razem zawsze jest wypełniony radością i rozwojowymi zajęciami. Może to właśnie dzięki temu nigdy nie przeszła mi przez myśl zawiść czy gorycz. Nie ukrywam, czasem zastanawiam się co o mnie mówią swojej mamie i jakie są jej reakcje ale ponownie – moje zdrowe podejście do tematu i przepracowanie go z psychologiem sprawiło, że jest to temat bezuczuciowy.

Jakiś czas temu córka Nikodema wpadła do domu z torbą na prezent od drzwi krzycząc, że będzie robić prezent dla mamy i że Klaudia ma jej pomóc. Moja reakcja: nie ma sprawy pomogę. Nie było żalu, była radość i zadowolenie że to właśnie mnie wybrała na towarzysza swojego czasu i współautora rękodzieła.

Poczułam się wyróżniona, w końcu to ja, nie kto inny, zasługuje na zaszczyt bycia obok niej.

Wycinałyśmy razem kartkę, uczyłam ją pisać „Best mum in the World” (Najlepsza mama na świecie), sklejałyśmy papierowe kwiatki i kolorowałyśmy płatki. Ona w trakcie opowiadała o tym, że dawno nie robiła nic miłego dla mamy i że jak skończymy to pójdzie zadzwonić do mamy żeby jej powiedzieć o moim udziale w robieniu jej prezentu. Uśmiechnęłam się, w duchu pomyślałam : „Klaudia, jesteś zajebiście dobrą osobą i najlepszą macochą pod słońcem”. Dzięki temu, że o tym wiem nie potrzebuje na to dowodów. Nie potrzebuję szacunku czy sympatii „byłej” mojego partnera. To fajna i partnerska relacja z jego dziećmi wynagradza mi to. Nie żeby zawsze było tak słodko – wszyscy mamy złe dni, a jak wiecie dzieci dają 100% upust emocjom, brak kontroli nad humorami w wieku dziecięcym robi swoje. Tak, czasem macochy dostają po dupie, kolokwialnie mówiąc.

Kiedy ona opowiadała mamie przez telefon o swoim popołudniu i prezencie ja siedziałam uśmiechnięta i podliczałam ostatnie miesiące.
Nie była to pierwsza okazja tego typu. Już wcześniej pomagałam jej robić kartki dla mamy. Pewnego razu poprosiła mnie żebym pojechała razem z nią do sklepu kupić coś dla babci (mamy eks Niko), wyruszyłyśmy na godzinne zakupy i uradowane wróciłyśmy z zamszowymi rękawiczkami i kwiatami. W UK w marcu obchodzi się Dzień Matki, zabrałam Nikodemową latorośl na zakupy żeby kupić kwiaty i czekoladki. Myśląc o tym, zrobiło mi się ciepło na sercu, kochając samą siebie i dbając o dobre relacje z moim partnerem i jego dziećmi w dziwny sposób zaakceptowałam i „pokochałam” (w przenośni, oczywiście) „byłą” swojego partnera.

 

Nasze zdjęcia robione były przez Liv! Brawo Liv!