Wielu z Was wie że wychowałem się w tzw świecie ciszy. Oboje moich rodziców było niesłyszący, piszę w czasie przeszłym bo tata odszedł z tego świata grubo ponad dekadę temu ale nie o tym. Życie z niesłyszącymi rodzicami było dla mnie czymś totalnie naturalnym, innego świata nie znałem. Dziś opowiem Wam trochę o zabawnych dla mnie momentach mojego niezwykłego dzieciństwa. Zapraszam

Dziwne jest to że pamiętam dość późne dzieciństwo, za smarka ledwo co zostało w mojej głowie. Moi rodzice byli naprawdę ciężko pracującymi ludźmi, ojciec wybudował nasz dom w zasadzie własnymi siłami. Mama zajmowała się nami najlepiej jak potrafiła. Serio. Wiem że dali z siebie wszystko, niepełnosprawność na pewno im tego nie ułatwiała.

Dlaczego ja i mój brat jesteśmy słyszący?

Nasi rodzice urodzili się całkiem sprawni, stracili słuch w wielu niemowlęcym. Wiece, Polska, koniec lat czterdziestych, choroba, zapalenie opon mózgowych, przewlekła walka z chorobą wynikiem której była strata słuchu. Podobny przebieg w obydwu przypadkach, utrata słuchu. Dla nich było to na tyle wczesne że nigdy nie odczuli różnicy, my jako dzieciaki owszem.

Spalony czajnik

W ciągu pierwszych dziesięciu lat moi rodzice spalili na kuchence gazowej jakieś sto czajników, jak to możliwe? Zwyczajnie, wystarczy nastawić wodę na kawę czy herbatę i zapomnieć o nim. Woda się wygotowała, czajnik nagrzewał się prawie do czerwoności. Nie ma szans na ponowne użycie, wierzcie mi na słowo. Gdy biegałem po osiedlu i słyszałem że wyje niemiłosiernie, nie raz zirytowany biegłem zadzwonić dzwonkiem do drzwi w moim domu by się ocknęli. Mieliśmy dzwonek do drzwi podłączony z lampą w przedpokoju, wiec jak ktoś nacisnął dzwonek to zapalało się światło i migało. Wiadomo dlaczego takie rozwiązanie, po co przecież głuchym dzwonek do drzwi, i tak go nie usłyszą. Z wiekiem przestałem na to zwracać uwagę, a w późniejszym okresie czasu zakładałem się z kolegami z osiedla ile czasu zajmie mojej mamie przypomnienie sobie o czajniku i ile minut będzie gwizdał. Rekord – ponad godzina.

Głośna muzyka.

Razem ze starszym bratem mogliśmy słuchać głośno muzyki w domu. Moi rodzice byli głusi jak pień, nigdy im to nie przeszkadzało. W późniejszym okresie gdy już mieliśmy porządne kolumny mama zazwyczaj przybiegała i kazała wyłączyć basy bo czuli jak się dom trzęsie, mieli niesamowite wyczucie drgań. Jak już opisywałem w mojej książce Słowo na A, nasz ojciec czasami zabierał mnie na przejażdżkę po mieście twierdząc że coś mu stuka w aucie, coś się psuje. Wkurzałem się zawsze, zamiast biegać z kolegami czy grać w piłę (totalna melepeta ze mnie w nogę) woził mnie po mieście, a ja musiałem nasłuchiwać. Wkurzony czasem zajęło mi pół godziny zanim cokolwiek usłyszałem. Ojciec po zmienionych drganiach kierownicy wyczuwał gdy coś zaledwie zaczynało się psuć, czy luzować w aucie. Okoliczni mechanicy zachodzili w głowę jak on to robi?
Tak samo było gdy bujałem się na krześle na górze w swoim pokoju. W momencie gdy nogi krzesła uderzały nawet lekko o podłogę, zaraz przybiegała moja mama sprawdzając co się stało.

Dlaczego niesłyszący rodzice są najlepsi? Anegdoty z życia młodego Nikodema

Komentarze i krzyk o pomoc.

Jako dzieciak i nastolatek potrafiłem w bardzo brzydki sposób komentować decyzje i zdanie na jakikolwiek temat moich rodziców. Jedyne na co musiałem uważać to by być odwrócony do nich tyłem. Inaczej mi się obrywało, moi rodzice potrafili czytać z ruchu warg. Więc czasem się zapomniałem to dostawałem za to tęgie baty.
Gdy mój starszy brat się znęcał nade mną jako nad młodszym, oczywiście tutaj piszę o zwyczajnym męczeniu swojego głupiego, irytującego brata, moje krzyki o litość i pomoc zdawały się na nic. Dla mnie jedynym ratunkiem było dostać się z kanapy w jakikolwiek sposób, jakąkolwiek kończyną w pobliże ściany która nie była ścianą nośną lub podłogi. Gdy mocno uderzyłem weń ręką lub nogą byłem po chwili ratowany przez pojawienie się mamy. Często trwało to dość długo. Taka rola młodszego brata.

Wywiadówki


Gdzieś w okolicy czwartej klasy szkoły podstawowej moi rodzice przestali pojawiać się na wywiadówkach, zazwyczaj wszystkie sprawy urzędowe jak załatwiałem, mój brat jakoś nie był męczony w ten sposób. Ja zawsze dałem się namówić ale jeśli chodzi o wywiadówki w szkole to po kolejnym razie gdy zacząłem jako tłumacz opowiadać rodzicom że zamiast jest tragicznie to jest całkiem całkiem przestano na spotkaniach robić ze mnie tłumacza. No to chyba naturalne że nie będę się sam pogrążał by dostać w domu pasem po dupie. Nauczyciele stwierdzili że nie będą szukać nikogo do tłumaczenia, wiec gdy przychodziło do mojej osoby to machali ręką i nie oczekiwali że moi rodzice się pojawią, a ja im jakoś nigdy nie mówiłem że są wywiadówki. Temat zawsze był przeze mnie przemilczany 🙂

Inna rzeczywistość.

To był ciekawy świat, totalnie inny niż moich rówieśników. Czasem telewizor chodził na cały regulator, czasem przez lata był wyciszony. Rozmowy zawsze odbywały się w języku migowym, gdy migam to nie wydaje z siebie prawie głosu rozmawiając z moją mamą.Taki nawet nazwałbym to półszept. Wielu moich znajomych się zawsze dziwi jak sprawnie potrafię rozmawiać w migowym, musi to wyglądać conajmniej dziwnie. Poza tym że większości migania już zapomniałem. Cisza totalna w domu. Głośno było tylko wtedy gdy moi rodzice mieli gości. Jak się lekko podchmielili to gadali tak głośno tym migowym że miałem wrażenie że zaczynają słyszeć, albo conajmniej próbują usłyszeć się nawzajem-  naprawdę zabawne doświadczenie, że im się ręce nie poplątały, jak nam języki podczas pijaństwa.

Światło – wróg


Gdy zacząłem spożywać w latach nastoletnich sukcesywnie coraz większe ilości alkoholu oraz innych różnych substancji które wedle mnie wtedy poszerzały świadomość, tak mi się bynajmniej młodemu i głupiemu wydawało zasada była jedna – nie ważne jak bardzo jesteś „zrobiony”, nie ważne czy się chwiejesz czy czołgasz, puszczasz pawie nie wolno zapalać światła. Dlaczego? Oczywiste prawda?
Wracasz późno  do domu, miałeś być o 22-giej, jest trzecia w nocy. Zapalisz światło, obudzisz rodziców i jesteś w czarnej dupie. Nie zapalisz światła, o ile się nie wywalisz w przedpokoju nie będą wiedzieć jak bardzo późno przyszedłeś- będzie zjebka, ale nie aż  taka. Jedyne światło jakie mogłem zapalić to te w lodówce. Serio, nie raz po pijaku ściągałem ubrania przy otwartej lodówce. To ich nie budziło, a mi pozwalało się nie zabić w przedpokoju lub zrobić sobie kanapki na gastrofazę.

 

O takie co niektóre zabawne momenty z mojego niezwykłego dzieciństwa i dorastania przedstawiłem Wam dzisiaj. To było naprawdę odjechane pierwsze dwadzieścia lat mojego życia. Ciekawe jakim byłbym facetem gdybym został wychowany przez słyszących rodziców. Byli odjechani, pozwalali mi na inicjatywę i wspierali mnie w pasji muzycznej, brat kupował mi sprzęt, a oni się cieszyli że gram- czasem myślałem że to trochę smutne że nigdy nie usłyszą jak gram czy śpiewam, ale przynajmniej  mogłem do woli drzeć ryja i ćwiczyć.

Takie tam.

Pozdrawiam

AVE