Żyjemy z Auty­zmem za pan brat – tak mamy się świet­nie. Dla­czego? Autyzm to nie my, autyzm to nie cały Maks, to nie nasza rodzina. Autyzm nas nie defi­niuje. Ostatni rok dobit­nie to poka­zał, dla­czego?
Bo zwy­czaj­nie nie pozwo­li­łem by tak było.
Dziś, chciał­bym Wam opo­wie­dzieć o tym jak wiel­kie zmiany zaszły w mojej gło­wie przez ostatni rok, jak wiele się zmie­niło w naszym życiu i dla­czego Ty też powi­nie­neś zmie­nić swój tok myśle­nia. Zapra­szam na szczery wpis.

Od ponad pię­ciu lat żyjemy z auty­zmem. Maks ma głę­boki autyzm i opóź­nie­nie roz­wo­jowe, ale dopiero od roku żyjemy pełną pier­sią. Kiedy Maks był młod­szy, ja wie­dzia­łem o autyź­mie dość nie­wiele, dalej nie wiem wiele. W końcu to on się w nim spe­cja­li­zuje. Jed­nak pamię­tam że wiele razy powstrzy­my­wa­li­śmy się w robie­niu cze­goś w oba­wie że będziemy doświad­czać jako rodzina trud­no­ści. Że Maks będzie doświad­czał trud­nych zacho­wań, nie­rzadko mówi­łem – to nie dla niego, będzie pro­blem, nie będzie chciał robić tego czy tam­tego. Sam sta­wia­łem te ogra­ni­cze­nia, nauczony doświad­cze­niem nasta­wia­łem sie­bie nega­tyw­nie, a nasze plany na totalną klę­skę.

Łapa­łem się na tym że pla­nu­jąc waka­cje, mar­twię się tym co będzie ok, a co może oka­zać się nie do przej­ścia, chyba się gdzieś w środku bałem tej porażki, tego że nie spodoba mu się coś, tego że zrobi wielką scenę, tego że Livia będzie chciała coś, a on nie lub odwrot­nie. Bałem się reak­cji oto­cze­nia, tego że sobie nie dam rady sam z dwoma dzie­cia­kami tak bar­dzo róż­nymi. Tak bar­dzo chcia­łem akcep­ta­cji oto­cze­nia że zapo­mnia­łem o tym by im zaufać, dać im wybór. Chcia­łem być naj­lep­szym tatą, takim jakiego mogę z sie­bie wykrze­sać i rok temu zro­zu­mia­łem że to nie o to cho­dzi.

Nie cho­dzi o to co ja chcę im dać, jak fajne waka­cje zorga­ni­zo­wać, jakie mega przy­gody zapew­nić, zro­zu­mia­łem że dopóki nie pytam ich o zda­nie to nie jestem dobrym ojcem.

W domu, w życiu zawsze sta­ram się trak­to­wać ich po part­ner­sku, ale cho­lera jasna Niko­dem nie możesz myśleć że Twoje pla­no­wa­nie i zapew­nia­nie im jak naj­lep­szej zabawy świad­czy o Twoim dobrym czy złym ojco­stwie.

Zro­zu­mia­łem to i prze­sta­łem się spi­nać, podą­ży­łem za ich pasjami, chę­ciami, dałem się popro­wa­dzić. I nagle Maks prze­stał mieć trudne zacho­wa­nia. To nie­sa­mo­wite. Wię­cej pisa­łem o tym tutaj.

Widzisz co tu jest napi­sane, podą­ża­łem za jego prze­wod­nic­twem, w zasa­dzie muszę skre­ślić to co napi­sa­łem wyżej. PRZESTAŁ MIEĆ TRUDNE ZACHOWANIA- Nie!!! – To ja prze­sta­łem utrud­niać mu życie moimi wyobra­że­niami o tym czego on może chcieć lub nie chcieć. Prze­sta­łem się wpie­przać z moim obra­zem dzie­ciń­stwa dla mojego auty­stycz­nego syna czy syna z auty­zmem w jego świat. On widzi rze­czy ina­czej, odczuwa ina­czej. Nie mogę wła­zić w jego emo­cje i chęci swoim postrze­ga­niem świata. Maks zaczął być szczę­śliwy, prze­sta­łem uniesz­czę­śli­wiać moje dziecko.

Liv tak samo, zamiast orga­ni­zo­wać wypa­śne wypady, wizyty zro­zu­mia­łem że ona chce mnie, chce mnie uczyć tań­czyć, ska­kać po mnie, być przy­tu­lana, chce bli­sko­ści. Chce być z bra­tem i ze mną, spę­dzać czas z nami wszyst­kimi, a cza­sem tylko ze mną. Cza­sem chce poje­chać na prze­jażdżkę z Klau­dią, czy na bab­skie zakupy. To takie pro­ste,

Żyjemy z auty­zmem i jest super. Serio! Można faj­nie żyć z ASD.

Maks poszedł do przodu jesz­cze szyb­ciej od kiedy prze­sta­łem patrzeć na niego jako na dziecko które odstaje, jako dziecko które nie będzie takie jak inne. Bo kurwa nie musi być taki jak inni. On jest neuro-różny i będzie inny. Nie pitol­cie mi tu o szcze­pion­kach, die­tach i lecze­niu auty­zmu. Tak, szcze­pię dzieci, tak dieta czło­wie­kowi pomaga w wielu przy­pad­kach, nie istotne czy ma autyzm czy nie. Wiele zacho­wań wynika z tego, że nie rozu­miem mojego syna, jego potrzeb i nie wiem cza­sem czego on chce lub czego potrze­buję. Sta­ram się jak mogę, ale prze­sta­łem patrzeć na jego świat swo­imi oku­la­rami.

Dziś jestem dum­nym ojcem, dziecka które jest inne, dziecka któ­rego świat nie jest w sta­nie zro­zu­mieć, cza­sem zaak­cep­to­wać, jed­nak wiem że to pro­blem świata, nie nasz. To jest sto­sun­kowo pro­ste, banalne. Będę o tym mówił, krzy­czał. Będę otwie­rał kolejne drzwi, będę otwie­rał kolejne szu­fladki w swo­jej gło­wie, takie które pozwolą mi dopa­so­wać się do potrzeb mojego syna.

Dziś poka­załem logo­pe­dzie fil­mik który nagra­łem z Mak­sem, poka­zu­jące jaką ma wspa­niałą wyobraź­nie, to poka­zuje wła­śnie te szu­fladki w któ­rych drze­mię poten­cjał, cią­gnąc go do swo­jego świata zamy­kam je. Wcho­dząc w inte­rak­cje na jego zasa­dach, otwie­ram je.

Słu­chaj swo­jego dziecka.

Ave