W piątek na comiesięcznym zebraniu miałem okazję spotkać się z innymi Dad’s Workerami pracującymi w Edynburgu. Rożne organizacje, jeden cel: poprawić jakość życia dzieci i poprawić umiejętności ojcowskie ich ojców. Głównym motywem przewodnim tego spotkania były rozmowy  o tym jak dotrzeć do ojców, a po tym jak ich zatrzymać, by chcieli współpracować z organizacjami jak nasze.

Dodam że współpraca między ojcami, a nami jest dobrowolna. Nie jest to zależne od opieki społecznej, jakiś wyroków sądów, czy jakiejkolwiek resocjalizacji oraz odgórnych nakazów. Zwyczajnie ojciec musi chcieć pracować nad swoimi umiejętnościami, musi zapragnąć zmiany i widzieć korzyści wynikające z pracy z organizacją pozarządową. Przeszkodą która najczęściej napotykamy wśród ojców to stereotyp, który mówi że ojciec nie potrzebuje pomocy, że w oczach społeczeństwa taki ojciec jest  kimś kto sobie nie radzi i tutaj strach zaczyna mieć wielkie oczy. Ojcowie pytają nas czy coś  z nimi jest nie tak, czy my nie jesteśmy czasem ramieniem opieki społecznej i czy na pewno nie świadczy to o ich ułomności tudzież jakiejś niewiedzy w związku z naszą obecnością.

Uświadomiliśmy sobie że prócz tego problemu jakim jest strach przed nieznanym, kolejnym problemem młodych ojców w dzisiejszym świecie to brak modelowego wzorca, który z kolei niesie za sobą brak wewnętrznej identyfikacji młodych ojców i rozpoznania w nich samych tej roli.

Już tłumaczę; by młody ojciec mógł stać się odpowiedzialnym, świadomym wzorcem dla swojego dziecka musi przede wszystkim w sobie odnaleźć i rozpoznać ojcostwo. Musi spojrzeć w lustro jak zrobiło to kiedyś wielu z nas i powiedzieć sobie w twarz: Będziesz ojcem dzieciaku, ogarnij się. Czas zacząć zachowywać się jak ojciec. Identyfikacja w nas samych jest kluczem do zmian, świadomej pracy na rzecz poprawienia własnych umiejętności, a przede wszystkim na początku bycia odpowiedzialnym za własne czyny.

Nie jeden raz młodzi ludzie zaliczają „wpadkę”. Jedna decyzja zmienia świat jaki dotychczas znaliśmy, strach, mentalne nieprzygotowanie, oczekiwania wobec taty i mamy jeszcze nienarodzonego dziecka. Młody chłopak dalej chciałby grać nocami w xboxa, szlajać się z kolegami z osiedla, piwkować. Myśląc o sobie, myślę że miałem mocno wpojone zasady bycia ojcem. Patrząc na to jak identyfikował się z tą rolą mój własny tata, wiem że dziecko to duża odpowiedzialność. Bez takich wzorców trudno o odnalezienie w sobie  i zakceptowanie uczucia bycia ojcem, myślę że edukacja szkolna powinna być mocno osadzona w realiach zmieniającego się świata.
Nie będzie dobrym ojcem ten który nie jest w stanie zrozumieć konsekwencji aktu poczęcia, rozwód dziś nie jest niczym strasznym, czasem udaje się przez niego przejść niczym idąc po bułki.

Nie uważam że powinno się piętnować rozwodzących się par, czasem jest to lepsza decyzja dla dziecka niż pozostanie razem. Edukacja szkolna jednak powinna brać pod uwagę zmiany zachodzące w społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie, wychowanie do życia rodziny która się zmienia. Jak juz pisałem kiedyś, obraz rodziny się zmienia. Samotne mamy, samotni ojcowie, wychowanie naprzemienne, wychowanie weekendowe, a czasem brak wkładu rodziców w wychowanie własnych dzieci.

Dlaczego w takim kraju jak Szkocja co roku edukacja wczesnoszkolna przedszkolna wprowadza zmiany? Dlatego że nieustannie bada się wpływ świata na dzieci, w zasadzie co roku okazuje się że badania wykazują nowe odkrycia które są na bierząco wprowadzane w życie. Książki sprzed dwóch lat które służyły mi za pomoce w czasie studiów, dziś nadają się na makulaturę, Kiedyś Froud i F.Skinner, dziś Froebel, a jutro inni którzy dziś prowadzą badania w edukacji wczesnoszkolnej.Idea zmieniającego się świata współgra z ideą poszukiwania lepszego zrozumienia dzieci i ich rozwoju.

Stąd nacisk na aktywizacje ojców, dotarcie do nich, rozmowy o tym czego im trzeba, ja oni postrzegają pojawienie się dziecka. To mega cieszy że edukacja idzie do przodu z duchem czasu, że naukowe doświadczenia i społeczne eksperymenty są wiodącym narzędziem zmian w systemie. Że troszczymy się o każdą ze stron, rozmawiamy, oferujemy pomoc. To nie oznacza że ojcowie są mniej macho, to oznacza że zmiany zachodzące w systemie są dobre i włączające. Takie powinny być od zawsze.

Wracając do bycia ojcem odnajdywania w sobie tychże ojcowskich podstaw, chciałbym Cię zapytać drogi Tato czytający tego bloga: Czy ty przyjąłbyś pomoc czy propozycję możliwości lepszego ojcostwa czy uważałbyś to za twój fail? Zastanów się, popatrz na to jako możliwość do bycia lepszym ojcem, jako możliwość lepszego przykładu i wychowania swojego dziecka. W końcu tu chodzi o twoje dziecko tak? Podnosząc swoje umiejętności, podnosisz jakość życia swojego dziecka. Głównym beneficjentem tego procesu ulepszania ojca jest twoje dziecko.

I co? Co o tym myślicie drogie żonki, matki, siostry i inne kobiety?

Co o tym myślisz TATO?

 

AVE