Jakiś czas temu brałem udział w trzydniowym treningu z metody SCERTS, może nie tyle metody co podejścia (modelu) która szczerze powiem zmieniła moje postrzeganie autyzmu. Od wstępnej oceny dziecka do wdrażania i wsparcia naszych indywiduum z autyzmem. Model opierający się na naturalnym postępie który skupia się na konkretnych umiejętnościach, edukacji oraz wsparciu. Zwarty, jednolity model który możemy zaimplementować w domu, w szkole czy w każdym innym środowisku bez potrzeby zmian. 

Model SCERTS jest bazowany na dowodach, doświadczeniach i badaniach. Daje naszym autystom mające znaczenie cele, bierze pod uwagę różnorodność naszych pociech, styl nauki, możliwości, rodzaj motywacji i zainteresowania.
Rodzice są partnerami, nasza codzienność i to jaki mamy lifestyle, pochodzenie czy kulturowe zwyczaje jest szanowane i nie ma wpływu na wyniki. Dziecko jest angażowane w sposób funkcjonalny, odpowiedni do poziomu, włączający najważniejsze elementy .

Stek pokręconych zdań co? To teraz prostszym językiem.

Model SCERTS jest piękny, bazuje na relacjach. Osoby z ASD sięgają przecież do osób które są w z nimi w bliskich relacjach. Nauka mówi wszak o tym że dzieci z autyzmem miewają mniejszą wrażliwość na stymulacje społeczną, czyli nie interesują ich tak bardzo inni ludzie. My we wczesnych latach rozwoju jesteśmy wręcz uzależnieni od innych, pragniemy stymulacji, obcowania, bycia w okół innych osób. Jest to naturalne i odpowiednie. Dlatego szalenie ważne jest by rozmawiać i mówić do dzieci z ASD, tworzyć mapę osób, sieć imion które będą przypisane do twarzy. Zaskoczyło mnie wiele, między innymi to że neurologia mózgu i badania idą tak dalece w określaniu tego jak działają mózgi naszych dzieciaków. Możemy tutaj mówić o pewnych krokach milowych w ich zachowaniu i rozwoju jak:

  • Orientacja Społeczna do której należy naturalny pociąg do twarzy drugiej osoby, instynktowne zwracanie uwagi na mimikę twarzy oraz patrzenie w oczy.
  • Szukanie/Lubienie – intensywna stymulacja społecznego bycia, pozytywne uczucie robienia czegoś razem, bezgraniczne zatracanie się w tym u dzieci.
  • Utrzymanie Społeczne czyli dostosowywania się do otoczenia, chęć utrzymania zainteresowania czy reputacji. Widzimy to u naszych neurotypowych dzieci, a u naszych autystów? Totalny brak takich odruchów.

Model SCERTS i jego zastosowanie w autyzmie i nie tylko

Z kolei z biologicznego punktu widzenia powyższe produkuje w naszych mózgach Oksytocynę, Dopaminę oraz Opioidy, za każdym razem gdy dzieciaki wpadają w interakcję ze światem, rodzicami, rówieśnikami, przedszkolankami ich mózg produkuje te hormony  nakręcając raz po raz korbkę przyswajania. Mózg dostaje pozytywne pożywienie, zapamiętuje, uczy się i chłonie, interakcja rozwija mózg, mowa otwiera kolejne szufladki, dyńka naszych dzieciaczków napełnia się i kolejne szuflady raz po raz zostają otwarte. W autyzmie, niestety poziom tych trzech hormonów jest zaniżony lub występuje w innych stężeniach więc cały proces  jest utrudniony lub nie ma  miejsca. Nie otwierają się szufladki, niewiele do nich wpada bo interakcje z innymi nie są czymś co zwyczajnie interesuje nasze dzieciaki z ASD.

W badaniach na podstawie których został stworzony SCERTS udowodniono że nawet oczy dzieciaków z ASD kierują się w inne miejsca niż dzieciaków bez ASD.

Do badań wykorzystano sprzęt CIA, eye tracking technology która służy do ochraniania ważnych osobistości w trakcie przemówień. Maszyna ta jest w stanie śledzić gdzie patrzymy, gdzie patrzą całe tłumy. Dzięki temu udało się określić jak bardzo „cel” spojrzeń dzieci z ASD różni się od tego gdzie patrzy poprawnie rozwijające się dziecko w podobnym wieku. Badania prowadzone są w czasie interakcji z dziećmi i już w wieku sześciu miesięcy maszyna jest w stanie stwierdzić nieprawidłowości oraz zagrożenie wystąpienia autyzmu.

Chyba nie jest to wcale prościej, co?

Co oznacza SCERTS?

Social Communication

Emotional Regulation

Transactional Support

SC- Wspieranie możliwości dziecka w komunikowaniu się z innymi
ER- Wpieranie zdolności dziecka do radzenia sobie, do zmian i aktywnego nawiązywania kontaktu
TS- Interpersonalne wsparcie, możliwość uczenia się w naturalnych warunkach do jak najlepszego wyniku w powyższych literach.

Wiele było mówione o relacjach, o emocjach, samoregulacji. Jak możemy oczekiwać od naszych dzieci z ASD że będą wykonywać zadania, robić to co im pokazujemy jeśli nie jest to dla nich w żaden sposób interesujące? Nie raz widziałem wykonane zadania, policzone klocki, wyuczone na pamięć odruchy tylko dlatego że dziecko zrozumiało że wykonanie tego jest konieczne do uzyskania świętego spokoju. Zobaczcie sami, jeśli dzieciaki z ASD nie są zainteresowane z przyczyn neurobiologicznych interakcją z innymi to w jaki sposób chcemy je przekonać do spontanicznej rozmowy. Interakcja jest przecież fajna i wskazana. Dzieciaki nie są zainteresowane rzeczami które w naszym świecie uważane są za wskazane, porządane i skupiają naszą uwagę. Toć stymulowanie się machaniem rękami, oglądaniem świata przez palce jest dla niejednego dziecka z ASD fajniejsze niż wypad do kina. Prawda?

Rozmawialiśmy o wielu rzeczach, o modelowaniu, o wyciąganiu naszych dzieci coraz dalej. Proste i naturalne rozwiązania, czyli jak uczynić komunikacje i interakcję z innymi pożądaną i interesującą dla mojego syna. Dlaczego miałby się ze mną komunikować? Skoro jego mózg nie wyraża takiej chęci, potrzeby. Doszło do mnie że robi to tylko wtedy kiedy naprawdę czegoś chce. Jak poszerzyć to doświadczenie o kolejne kroki? Jak sprawić by wraz z relacją i komunikacją zaczęły wpadać słowa, imiona, obrazy do tych szufladek, które po napełnieniu otwierają kolejne? Czaicie?

Modelowanie mowy, nieustające ględzenie i skupianie się na tych ważnych aspektach czyli OSOBA lub OBIEKT-CZASOWNIK- RZECZOWNIK.

Kolejna wielka rzecz to zidentyfikowanie poziomu na którym jest nasze dziecko, ba nawet dorosły z ASD.

Partner Społeczny    ————————–     Partner Językowy   ————————–    Partner Konwersacyjny   ————————–

Robiąc prosty test i ocenę możemy zdefiniować na jakim poziomie jest nasze dziecko i dobrać odpowiednie narzędzia. Możemy ustalić realne cele by nad nimi pracować. Dużo mówiliśmy o regulacji emocji. O tym że obserwując nasze dziecko w trakcie interakcji jesteśmy w stanie zaobserwować reakcje na to co się dzieje w danym momencie. Jesteśmy w stanie znaleźć klucze do naszego dziecka, a co za tym idzie wykorzystać je do zainteresowania jednostki i użycia tego w komunikacji.

Sprawmy by komunikacja była interesująca, by nasze dziecko widziało w tym coś czego pożąda i jest tym zainteresowane na starcie. Dostarczmy stymulacji, ale najpierw zbudujmy relacje. To co dla wielu może być negatywne, jak pociągnięcie za włosy może być chęcią komunikacji, a także stymulacji.

Przykład głaskania włosów mamy które uspokaja. Jednak gdy  dziecko jest na skraju wybuchu, nie będzie głaskało delikatnie, chce stymulacji tu i teraz, chce więcej, nie wie że to może sprawić ból komuś. Nie wie że to nie przyniesie pożądanych efektów wiec łapie i ciągnie by przekonać się że efekt jest odwrotny. Stymulacja nie działa, mama zachowuje się inaczej niż zazwyczaj mój poziom stresu rośnie jeszcze bardziej. Wracając do początku, to mama, relacja z nią nas uspokajały, nie byle kogo włosy, to emocje które dzielimy. Wiem że trudno to rozpatrywać w pozytywach ale to jest bardzo piękna i pozytywna relacja od której można rozpocząć budowanie komunikacji.

Model SCERTS i jego zastosowanie w autyzmie i nie tylko

Tyle ze strony podręcznikowej, nie chcę Was zanudzić.

Nie chcę opisywać wszystkiego bo temat modelu SCERTS jest ogromny i dla mnie bardzo odkrywczy. Dał mi spojrzeć na to jak pracuję z Maksem z innej perspektywy. Miesiąc po wprowadzeniu zmian, syn zaczął wołać mnie bardzo często, zaczynając komunikację od słów TATO!
Czyż nie jest to wspaniałe? I co ważne nie jest to wyuczony wyraz, idzie za tym piękny kontakt wzrokowy, uśmiech, coraz mocniejsza relacja między nami jak i z otoczeniem. Wiem że to dopiero początek.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu że wiemy o autyźmie coraz więcej, albo to ja wiem o autyźmie mojego syna coraz więcej. Znam go coraz bardziej i wiem jak do niego trafić. Nie będę tu pisał że nie mamy trudnych momentów, nawet bardzo. Ostatnio było pare dni które doprowadziły mnie do łez, bezsilność, chęć zrozumienia emocji syna i własnych emocji.

Wracając do szkolenia i metody to idea tego by aktywność i nauka były rozwojowo atrakcyjne i dopasowane jest jak najbardziej na miejscu. Ile razy widziałem w szkołach, na terapiach dzieciaki wykonujące mechanicznie wyuczone zadania? Budujące coś z klocków, dopasowujące kolory, tylko po co? Co im to da? Co jest w tym dla nich? Uczymy dzieci bycia robotem, work boxy często nie są dla nich interesujące, nie dają im nic. Czy ty byś robił coś co cię nie interesuje z uporem maniaka? Nie! Dlaczego więc wymagamy to od naszych dzieci?

Zostawię Cie z tą myślą tutaj.

Wiecej tu SCERTS MODEL