Autyzm, bezsilność i duma, opowieść przytulanki mojego dziecka. O tym jak Królik przemówił.

 

Dziś, wpis zainspirowany rozmową z Nieperfekcyjną Mamą. Z nieco innej perspektywy, nieco inna forma przekazu. Ostatnio na instagramie, pokazywałem pluszową przytulankę Maksia – Króliczka, bo taką nosi nazwę. O tym, jak ważne są takie komfortery dla dzieci i dlaczego nie należy ich zabierać przeczytasz u Ani klikając tutaj, dziś nieco inna perspektywa. Przyjaciela Maksa  – przytulanka Królika.

 

Cześć, mam na imię Królik i jestem z Maksem już jakiś czas. Zostałem zakupiony jako prezent, zaraz po jego narodzinach, ale siedziałem w pudełku czekając, aż będzie mi dane go spotkać osobiście.
Po sześciu miesiącach wyczekiwania nadszedł ten dzień, usłyszałem że Maks się pojawił u swojej babci i  czym prędzej zostałem zapakowany do torby i po chwili, zostałem wręczony mojemu nowemu przyjacielowi.
Maks był radosnym bobasem, jego tata był nieco szalonym gościem, uwielbiał rock n rolla i był zakochany w Maksie. Mama była spokojną kobietą i cudownym opiekunem dla mojego kumpla. Wspaniali rodzice, bo tak ich chyba nazywają ludzie.
A sam Maks?
Pokochał mnie od pierwszej chwili, tulił w nocy, tulił w czasie drzemki, czasem mnie oślinił, ale co tam. Tak wygląda przyjaźń, prawda?  Czasem trzeba to przeżyć, czego się nie robi dla najlepszego kumpla, co nie? Nie jestem zwykłą przytulanką – jestem jego przyjacielem, a dla przyjaciela zrobi się wszystko.

 

Opowieść przytulanki. Autyzm, bezsilność i duma.

 

Maks był radosnym dzieckiem, wiecie, takim jak każde inne, jednak do czasu. Nasza relacja była dość luźna, drzemkowa powiedziałbym, do momentu powikłań po zapaleniu jamy ustnej.
Maks zachorował dosyć mocno, płakał trzy dni i trzy noce, nie wiedziałem jak mam mu pomóc, byłem. Ja chciałem tak mocno go przytulić, tak mocno chciałem ukoić jego cierpienie. Rodzice nie spali po nocach, widziałem jak bardzo się martwili o niego. Potem, jednego poranka, poczułem, że mój przyjaciel Maks zniknął. Niby był obok, niby tulił mnie, a jakoś puste było jego spojrzenie.

 

Po wielu wizytach, konsultacjach u lekarzy z Maksem i rodzicami usłyszałem słowo Autyzm. Okazało się że Maks ma autyzm. Niewiele mi to mówiło, rodzicom chyba też, ciągle rozmawiali o tym, szukali informacji w srebrnym pudełku z jabłkiem na okładce. Kochałem mojego przyjaciela całym moim pluszowym, przytulankowym serduszkiem i martwiłem się o niego. Słyszałem jak rodzice rozmawiają, jak się martwią, nie raz widziałem, jak stojąc nad łóżeczkiem płaczą kiedy Maksio spał. Chciałem pomóc im wszystkim, ale nie wiedziałem jak. Bezradność, chyba to było najbardziej trafne określenie.

Od tego czasu wiele razem przeszliśmy, badania, pobrania krwi, zajęcia terapeutyczne, ale też wakacje u babci, loty samolotem, potem pojawiła się Maksa siostra. Tu też było wiele zmartwień, Maks chyba ciężko przeżył pojawienie się Livii, ale pomogłem mu, dziś też się kumplujemy z Livią. Jestem Maksa przytulanką – przyjacielem, a dla Livii pluszową zabawką.

Mijały lata, staliśmy się nierozłączni. Maks zabierał mnie wszędzie ze sobą, tulił i miział mnie po głowie. Byłem jego najlepszym przyjacielem, zawsze wychodząc z domu troszczył się, o to by mieć mnie ze sobą. Nie raz biegał po mieszkaniu szukając mnie ze strachem w oczach. Zawsze czekałem, aż mnie odnajdzie. Gdy Maks zaczął komunikować się ze światem używając cytatów z bajki Toy Story, ku mojemu wzruszeniu nauczył się także wymawiać moje imię, a także mnie wołać.  I to w dwóch językach- Królik, gdzie jesteś? Woła do dziś, albo po prostu krzyczy – Bunny – gdy mnie szuka.

 

Byłem taki dumny z niego. Wiedziałem że Autyzm zmienił mojego przyjaciela, jednak nasza więź była nierozerwalna i wyjątkowa.

 

Maks i ja kochamy się nad życie, jesteśmy przyjaciółmi od tak wielu lat, ciesze się że mam tak oddanego przyjaciela. Czasem to ja jestem jego przytulanką, a innym razem to ja, przytulam Maksa. Choć Maks ma wiele innych pluszaków które kocha, to ja jestem już weteranem i znam historię Maksa doskonale, widziałem wszystko, smutki i wesołe chwile. Nie wiem ile razy wrzucano mnie do pralki, ale to nieważne. Ostatnio będąc u taty Maks zapomniał o mnie. Wyszedł zostawiając na sofie i pojechał do mamy.  Martwiłem się, że nie prześpi nocy beze mnie, że tata będzie musiał jechać i mnie zawieźć. Zadzwoniliśmy z Tatą do Maksa i powiedziałem mu, że tata się mną zaopiekuje i podrzuci rano, powiedziałem Maksowi żeby się nie martwił.
Okazało się, że nie było to problemem, a dla mnie ten moment był niezwykle ważny.

 

Autyzm, bezsilność i duma, opowieść przytulanki mojego dziecka.

 

Dlaczego?

Jestem już wiekowym Królikiem, materiał coraz słabszy, szwy już nie te, po tylu praniach i nawet tata kiedyś szukał w internecie mojego brata w razie czego na zastępstwo. Jednak tu trzeba powiedzieć jak jest, to że Maks jest wspaniałym przyjacielem i kocham go nad życie jest niezaprzeczalne, jednak dla mnie liczy się to, że Maks idzie do przodu. Kiedyś będzie musiał się ze mną pożegnać, kiedyś także pożegna swoich rodziców i chciałbym, by był w stanie dość łagodnie przejść przez takie rozstania. To ogromnie trudna , aczkolwiek ważna lekcja dla nas wszystkich.
Prawda?

Bezsilność która targała mną, także tak samo udziela się Maksa rodzicom, takie sytuacje pokazują, że Ty mój kochany przyjacielu idziesz do przodu. Że ten cały autyzm i całe opóźnienie rozwojowe jest trudne dla nas wszystkich, jednak Ty, mój kochany przyjacielu dajesz radę. Zaskakujesz nas każdego dnia. Dziękuje Ci za każdego przytulasa przyjacielu, doceniam każdy moment, bo wiem, że przyjdzie taki dzień, gdy mnie zabraknie, jednak Ty będziesz na to gotowy.
Może nie raz będę reanimowany, może nie raz rodzice doszyją mi łapkę, czy uszko, jednak blisko dekada z Tobą była ogromnym zaszczytem. Jesteś oddanym przyjacielem, o najczystszym serduszku jakie znam. Nie ma w tobie ziarenka zepsucia, zawiści, złości. Jesteś dzieckiem, które ma swoje problemy, a mimo to obdarowujesz innych ogromnym szczęściem.

Drogi Maksiu, dziękuję ci za każdy dzień, życzę każdemu dziecku takiego przyjaciela – przytulanki. Jestem z ciebie dumny.

 

Kocham Cie, na zawsze twój -Królik Przytulanka.

 

Czy to szmatka, czy pieluszka tetrowa, czy króliczek, czy cokolwiek innego. Drodzy rodzice, to takie ważne byśmy nie zabierali dzieciakom komforterów, one są zaraz po nas najbliższymi istotami pod słońcem. Nie ma wieku w którym już nie wypada. Wyrosną z tego same, rozmawiajmy o uczuciach, o bliskości.

Ave