Tak, zdecydowałem się na ten krok i zabieg, powiem więcej – jestem dumny, ale może zaczniemy od początku.

Jakoś przy planowaniu rodziny myśleliśmy z moją dziś już eks żoną na początku o dwójce dzieci.  Potem doszliśmy do wniosku że fajnie byłoby zdecydować się na kolejne już wtedy gdy dwie wcześniejsze pociechy wejdą w wiek nazwijmy wczesno-nastoletni. Takie odmłodzenie się, późne rodzicielstwo, rodzina na raty, przerwa, jak zwał tak zwał. Oboje z naszych dzieci planowaliśmy, rozmawialiśmy o tym że jesteśmy gotowi i oboje tego chcemy.

Dodam że gdy decydowaliśmy się na drugie dziecko z moją żoną to nie mieliśmy jeszcze  pojęcia że Maks jest nieco inny.Musze też nadmienić że ja jestem jeszcze ojcem jednego dziecka z poprzedniego związku, nie jest to tajemnicą  dla tych którzy mnie znają. Po prostu, czasem ludziom nie wychodzi. Tyle w temacie. Paweł ma 14 lat, mieszka z mamą i rodzeństwem w wielkopolskiem.

Gdy urodził się Maks byliśmy mega szczęśliwi, równie szczęśliwi gdy na świat przyszła Livia. Mieliśmy chłopca i dziewczynkę ( nie lubię określenia PARKA- to ludzie, nie papugi)

 

Gdy Livia przychodziła na świat Maks strasznie to przeżył, nowy członek rodziny był dla niego swoistym załamaniem rzeczywistości jaką znał. Wtedy zaczęliśmy też otrzymywać pierwsze sygnały o jego inności. Maks się wycofał się, zamknął w sobie, płakał i był bardzo nieszczęśliwy. Miałem złamane serce. Z jednej strony szczęśliwy że mam wspaniałą córeczkę, z drugiej widziałem cierpienie mojego kochanego synka. Płacz Livii by dla niego  czymś nie do zniesienia.
Teraz także musiał dzielić swoja ukochaną mamę i mimo naszej podzielności uwagi i świadomego rodzicielstwa, poświęcania mu czasu by czuł że jest tak samo ważny jak przed narodzinami  swojej siostry zamknął się i zatrzymał ku naszej rozpaczy na ponad rok.

Teraz , po latach wiele wiemy na temat jego autyzmu, wtedy, nie wiedzieliśmy nawet że go ma. Patrząc wstecz przechodzą mi ciary. Czułem się winny,

Wracając do decyzji, od kiedy urodziła się Livia moja  żona brała tabletki antykoncepcyjne, potem miała coś w rodzaju implantu w ramieniu ( taka igiełka) który był środkiem antykoncepcyjnym (hormony czy coś). Każde z tych środków znosiła dość zle, hormony jak to hormony szalały, raz euforia, raz płacz a czasem dostała mi się zjeba i to ewidentnie za nic. 😉 Serio

Poprosiłem żonę by dowiedziała się u lekarza o wszystkie możliwe sposoby antykoncepcji. Rozmawialiśmy też o tym że nie wyobrażamy sobie kolejnego dziecka w tym momencie, z dwójką mieliśmy pełne ręce roboty, a świadomość tego jakby mógł przeżyć to Maks zamknęła temat. Lekarz rodzinny dał Ewce ulotkę z różnymi sposobami antykoncepcyjnymi. Była tam też  wazektomia.
Dlaczego  nie? Pomyślałem luźno. Minęło około roku zanim temat dojrzał i zdecydowałem się na ten krok.

Procedura aplikacji o zabieg u nas wygląda następująco: Umówiłem się z lekarzem, powiedziałem o co chodzi, powiedział mi na spotkaniu o wszystkich za i przeciw, o ryzyku i skutkach – dosyć oczywiste. Potem wysłał on-line skierowanie do departamentu zajmującego się tym i kazał czekać pare dni na telefon.

Zadzwonili, umówiłem się na kolejne spotkanie już ze specjalistą. Panie które mnie przyjęły zrobiły ze mną wywiad – Dlaczego, skąd ta decyzja, czy nie będę żałował, potem puściły DVD informacyjno-edukacyjne i po tym jak zdecydowałem się  na zabieg dostałem do podpisania oświadczenie. Zaraz po tym została wyznaczona data,  za około 3 tyg. Mogłem się rozmyślić, prosiły tylko bym wcześniej dał znać bo jest kolejka i ewentualnie ktoś wskoczy na moje miejsce…Damn.

Dzień w którym zabieg miał miejsce,
Jakoś nieswojo, sama świadomość że ktoś będzie grzebał ci w jajkach nie nastrajało mnie optymizmem. Po wejściu chwila ciepłej rozmowy, potwierdzenie danych osobowych, zaproszenie do gabinetu. Spodnie i gacie w dół, proszę na wyrko i działamy. Dwie babeczki mnie „obsługiwały”. Pierwsza ze mną rozmawiała by w razie czego wiedzieć czy nie odpływam, a druga zaczęła działania. Zastrzyk znieczulający był mało przyjemny, jakby ktoś mi ścisnął jadra.
Auć – pierwsze ukłucie, potem drugie…po paru minutach nie czułem „na dole” nic.
Zażartowałem sobie nawet, że inaczej sobie wyobrażałem swój pierwszy raz z dwiema kobietami…
Pani która mnie zagadywała zaśmiała się, natomiast ta która „grzebała” mi w jajkach nie była zachwycona żartem. Dość słabo. Czas płynął. Rozmawialiśmy z pielęgniarką, a ta druga spokojnie mi tam „grzebała”

Po około 15 min bezczynnego leżenia oraz braku czucia w dolnych rejonach zapytałem – „Oi robisz tam coś, czy się tylko bawisz, a ja nic nie czuje? pielęgniarka która prowadziła ze mną konwersację prawie się opluła ze śmiechu, a pani grzebiąca spojrzała na mnie wzrokiem zabójcy. Usłyszałem tylko strzyknięcie nożyczek po czym usłyszałem- Gotowe.

Dosłownie: 15 minut i po wszystkim.

Potem zostałem zaproszony do pokoju na kawę i ciastko, chwila rozmowy oraz coś słodkiego by podnieść poziom cukru w organiźmie i upewnić się że mam się dobrze i nie jest mi słabo. Gdy znieczulenie zeszło już tak wesoło nie było.
Jaja mi zsiniały, miałem limo aż do podbrzusza i chodziłem tydzień jak Lucky Luck.
Wziąłem tydzień wolnego. Nie szło porządnie usiąść, ale było warto. Kolejny krok już po zabiegu to wysłanie pocztą dwóch sampli spermy, po 6 tygodniach i kolejną po 12.
Testy potwierdziły że zabieg miał zamierzony efekt –  strzelam ślepakami.
Szwy z czasem się rozpuściły, cięcie które miało mniej niż centymetr się pięknie zagoiło i po samym zabiegu zostało tylko wspomnienie.

Zapytasz jak to? A tak to, wspólne i świadome rodzicielstwo i relacja między nami.

Od tego czasu  moja żona przestała wciskać w siebie hormony, ja czuje się bosko. Podejmowanie takich decyzji świadomie sprawia, że czuję się tak samo męski jak nie bardziej niż wcześniej. Szwagry się ze mnie śmieją że dałem się wybebeszyć, podśmichujki na okrągło ale nie obchodzi mnie to co mówią.  Ja wiem, że to co zrobiłem ma większy wymiar.

Kto powiedział że to kobieta ma zawsze być stroną która bierze czynną odpowiedzialność za antykoncepcję? To nie fair że tak wielki odsetek kobiet bierze tabletki mimo, że już nie planują mieć dzieci. Zresztą, ja wam w hormony zaglądać nie będę.

Chłopie! Jak masz jaja i nie chcesz mieć dzieci to przestań bzykać lub zrób to co ja. Podobno jest to odwracalne w pierwszych pięciu latach i sporo kosztuje. Dziś mam inną partnerkę i dalej korzystamy z dobrodziejstwa wazektomii.

Warto, naprawdę.

A Ty masz jaja? ?