Przestałem się bać, żyjemy pełną piersią. Dziś zrozumiałem, że mój strach jest totalnie nieuzasadniony. Pisząc te słowa, siedzę z ogromnym bananem na twarzy. Dzięki piosence „Początek” – z Męskie Granie 2018 coś we mnie pyknęło i uświadomiłem sobie, coś cholernie ważnego. Katuję tę piosenkę od dwóch dni i nagle eureka. Siła muzyki i słów które do nas trafiają.  Zapraszam.

 

Wiecie co? Ta piosenka uświadomiła mi tak bardzo mocno w jakim miejscu jestem w życiu. A to miejsce, jest dobre. A nawet bardzo dobre. Jak w tej piosence, a te słowa dokładnie to przedstawiają- „w końcu mam swój czas, to chyba dobry moment”. Zaraz wam wyjaśnię o co chodzi.

Jak wiecie lub nie wiecie, moje życie od czasu gdy napisałem książkę i wszedłem do blogosfery zaczęło się zmieniać. Tak naprawdę, zaczęło się zmieniać dużo wcześniej. Kiedy nadeszła diagnoza Maksa, kiedy poszedłem z powrotem na studia, kiedy odkryłem w sobie pasję do bycia świadomym ojcem i ile radości daje mi to wszystko razem. Potem przyszła depresja mamy moich dzieci, walka o akceptacje, lepsze życie rodziny, a jak wiecie na końcu największa zmiana ze wszystkich. Rozstanie po 11 latach.

Tej ogromnej zmianie towarzyszyła ogromna ilość stresu, bezsennych nocy, obaw o relacje z dziećmi i chyba najgorsze co mnie dotykało -strach. Strach o dzieci, o moje relacje z nimi i o to jak w tym wszystkim się odnajdziemy. Kosztowało to wszystkich kupę energii, wielki ukłon w stronę mamy naszych dzieci, za to że oboje ten czas przetrwaliśmy z myślą o dzieciach i ich jak najlepszym odnalezieniu się w tej nowej sytuacji. Wiele o tym pisałem na blogu i dziękuje wam za to, że byliście ze mną w tych chwilach.

Z kolei po tym wszystkich perturbacjach poznałem Klaudię. Jej także należą się ogromne wyrazy uznania. Dała nam szansę, zaangażowała się w to mimo tego, że mój stan emocjonalny nie był najlepszy. Była oparciem gdy strach o moje relacje z dziećmi paraliżował mnie i przejmował kontrolę nad moim codziennym funkcjonowaniem.

Jednak dziś chciałem opowiedzieć wam o tym co się stało dzięki tej piosence. Jak bardzo był mi potrzebny taki moment refleksji, a ta piosenka wydobyła to ze mnie. Posłuchajcie jeśli nie znacie, a ja zaraz Wam opowiem o moich refleksjach.

 

 

Życie pełną piersią i brak strachu!

 

Minęło prawie półtorej roku od momentu gdy moje małżeństwo się definitywnie skończyło,  gdy decyzja została podjęta, a ja zacząłem wiele rzeczy od nowa, wiele rzeczy się zmieniło. Dzieci mają dwa domy, od lutego mieszkamy z Klaudią, cholernie staram się być jak najlepszym ojcem dla moich dzieci i partnerem dla Klaudii. Ciągle się uczę, zmieniłem w tym czasie podejście do życia, usunąłem masę toksycznych ludzi z mojego życia, zacząłem realizować marzenia, zmieniłem pracę,  jestem tatą i partnerem i robię to wszystko cholernie świadomie.

Cały czas towarzyszył mi strach, czy dam radę, czy jestem wystarczająco dobrym tatą, partnerem, eks mężem? Bałem się co ludzie powiedzą na to, że zakochałem się po rozstaniu, jaki wpływ będzie to miało na moje relacje z dziećmi? Czasem ukrywałem Klaudię gdzieś w cieniu, starałem się pokazywać tylko mnie i dzieciaki.

Jeśli chodzi o pracę, to daje z siebie wszystko, czasem nie jest to łatwe, ale kocham moją pracę, mimo to, że gdy zaczynałem ten projekt to byłem posrany. Mój szef i moja organizacja zaufała mi, rozwinąłem projekt, bycie Dad’s Workerem to spełnienie marzeń. Przekonałem się, że jestem w stanie poprowadzić swoje życie zawodowe tak samo dobrze jak prywatne.

„ja nie chce iść pod wiatr
gdy wieje w dobrą stronę
w końcu mam swój czas
to chyba dobry moment
nie chce biec do gwiazd
biec do gwiazd”

Nie potrafimy się chwalić, poklepać się po ramieniu i powiedzieć – „kurwa chłopie, powinieneś być z siebie dumny, well done!” I dziś to jest ten dzień, ta piosenka pozwoliła mi zrozumieć coś mega fajnego.

 

Jestem dobrym człowiekiem, jestem dobrym ojcem i partnerem, jestem dobry w tym co robię i czas przestać się bać. Nadszedł TEN moment gdy cholernie dobrze czuję się w każdej roli. Czuje się spełniony i wiem, że cholernie długo cisnąłem by poczuć to co teraz czuję. To ten moment w który jestem w stanie poklepać się po plecach i powiedzieć – Nikodem-  zajebiście, dałeś radę, nie musisz nikomu nic udowadniać, niczego ukrywać, niczym się przejmować, możesz być z siebie dumny.

 

Nastał moment totalnego luzu, zrozumiałem że to spinanie się przyniosło efekt, że ten strach był potrzebny i naturalny. Dziś wiem że to chyba dobry moment! Jestem gotowy przestać się bać. Jestem gotowy przestać się przejmować tym, co ktoś pomyśli o tej części mojego życia, czas na podniesienie głowy, wypięcie piersi i wdechu.  Mam nowe życie, mam wspaniałą relację z dziećmi, wspaniałą partnerkę, kocham moich przyjaciół wariatów z blogosfery i poza nią. Kocham swój team w pracy i czuję że to ten moment. ” Takie to miłe”

 

 

Czuję że to nowy etap w życiu, takie miejsce od którego się zmienia wiele, nie trzeba już nowym znajomym tłumaczyć jak dotychczas, w jakim miejscu i jakie zmiany następują w moim życiu. Dziś gdy wrzucam ten tekst jestem w samolocie na Kanary. Jadę odpocząć, zainspirować się, śmiać się, pić piwo, celebrować moment mojej wewnętrznej zmiany,  pozbycia się strachu o to „czy daje z siebie wystarczająco wiele”.

„mam nowy chód i dźwięk
i ludzi nowych mam
niech straszy nowy duch
już nikt nie będzie spał
nowego słońca blask wypali nam powieki 
zobaczymy świat nagi nagusieńki „

Jesteśmy razem z dzieciakami w social mediach, jesteśmy z Klaudią razem tu i w życiu. Mamy wszyscy dobre relacje, dzieciaki spędzają czas z mamą, kogoś boli że jadę bez dzieci? Kogoś bolało że pierwsze dwa tygodnie mama miała czas dla siebie? Mam nadzieje że nie. Cholernie tęsknie za moimi dziećmi, najlepsze jest to, że mam zamiar cieszyć się każdym momentem tego wjazdu. To będzie nasz prezent. Koniec pewnej epoki i moment do odpalenia następnych planów, następnych momentów które wszyscy zapamiętamy.

Dałem z siebie cholernie wiele, dałem swoim dzieciom niezapomniane chwile, bezpieczeństwo mimo rozstania, razem z ich mamą daliśmy im wspaniałych rodziców mimo wszystko. Cholernie się ciesze, właśnie napisałem ich mamie smsa z podziękowaniem, bo jej ogromnie należą się podziękowania. Dziękuje dzieciakom za to, że tak wyrozumiale kroczyli z nami w tej nowej rzeczywistości.

 

Maks, jesteś moim bohaterem. Córeczko, nawet nie wiesz jak bardzo jestem z Ciebie dumny.

 

Dziękuję też Klaudii, cholernie wiele musiała się nasłuchać ode mnie, o moich emocjach, o tym strachu i mimo to nie uciekła. Cholernie dziękuje Wam za to, że nas czytacie, oglądacie, piszecie.

„ja nie chce iść pod wiatr
gdy wieje w dobrą stronę
nie chce biec do gwiazd
niech gwiazdy biegną do mnie
nie chce chwytać dnia
gdy w ręku mam tygodnie
takie miłe
takie to miłe”

Cholernie miłe.

Kiedyś ktoś mi napisał, że zaczynam nowe życie, to był zarzut. Że to niby ja zostawiam dzieci i żonę z niepełnosprawnym dzieckiem i problemami. Oczywiście była to totalna bzdura. Jedyne co było prawdą to to, że zaczęło się nowe życie dla nas wszystkich. Ten wpis ma na celu jedno. Pokazać Wam jak bardzo wszyscy się rozgościliśmy w tym „nowym’ życiu. Bez wyjątków.

 

Swoją drogą ciekawe jest to jak muzyka i tekst mają wpływ na nasze emocje. Piękne

TEKST PIOSENKI

sny pochowane na strychu
nie mogą już spać
idzie lato
jedno z tych miłosnych lat

pod stopą ból
szkodniki żyją pod napięciem
złe wspomnienia wiatr wyrywa z pamięci
talia nowych kart
dzień pachnie jak początek
po co poważna twarz
gdy świat nakręca dobrze

ja nie chce iść pod wiatr
gdy wieje w dobrą stronę
nie chce biec do gwiazd
niech gwiazdy biegną do mnie
nie chce chwytać dnia
gdy w ręku mam tygodnie
takie miłe
takie to miłe

ja nie chce iść pod wiatr
gdy wieje w dobrą stronę
w końcu mam swój czas
to chyba dobry moment
nie chce biec do gwiazd
biec do gwiazd

głośno śpiewa ulica
mimo ze słów brak
rzeka gardeł wylewa się na pusty plac

mam nowy chód i dźwięk
i ludzi nowych mam
niech straszy nowy duch
już nikt nie będzie spał
nowego słońca blask wypali nam powieki
zobaczymy świat nagi nagusieńki

ja nie chce iść pod wiatr
gdy wieje w dobrą stronę
nie chce biec do gwiazd
niech gwiazdy biegną do mnie
nie chce chwytać dnia
gdy w ręku mam tygodnie
takie miłe
takie to miłe

ja nie chce iść pod wiatr
gdy wieje w dobrą stronę
w końcu mam swój czas
to chyba dobry moment
nie chce biec do gwiazd
biec do gwiazd

ja nie chce iść pod wiatr
gdy wieje w dobrą stronę
nie chce biec do gwiazd
niech gwiazdy biegną do mnie
nie chce chwytać dnia
gdy w ręku mam tygodnie
takie miłe

ja nie chce iść pod wiatr
gdy wieje w dobrą stronę
w końcu mam swój czas
to chyba dobry moment
nie chce biec do gwiazd
nie chce biec do gwiazd

takie to miłe
ja nie chcę
ja nie chcę
takie miłe

ja nie chce iść pod wiatr
nie chce biec do gwiazd
nie chce chwytać dnia
takie miłe

takie miłe

 

AVE