ASD na świeczniku. Moda, potrzeba dowartościowania się, pokazania wyższości czy chęć zaakceptowania samego siebie? Wysyp blogerów, fanpage i wszelkiego rodzaju osobowości internetowych z dodanym Aspergerem lub autyzmem w nazwie. Próba zaistnienia, czy sposób na zwiększenie akceptacji społecznej?

 

 

Fotograf z Aspergerem, rysownik z Aspergerem, programista z Aspergerem, rodzic z aspergerem. Ostatnio, zauważyłem tendencje do nadawania cech zespołu Aspergera jednostkom, które wiele lat temu opuściły ten świat. W zasadzie bez większego problemu przypisuje się rzekomo Zespół Aspergera Einsteinowi, Nikiforowi Krynickiemu, Tomasowi Jeffersonowi, czy nawet spekuluje się na temat rzekomego autyzmu Steve’a Jobs’a – wielkiego geniusza, stojącego za marką Apple.

Niejednokrotnie “diagnoza” stawiana jest wybitnym osobowościom, ludziom, którzy mieli kierunkowe osiąnięcia lub na jakimś polu okazywali się wybitni. Dlaczego? Kiedyś zaburzenie było obciążeniem, dziś traktuje się je jako dar. Autyzm czy Asperger indykuje bycie specjalnym, w niektórych kręgach kimś lepszym, trochę to clichè. Oczywiście cieszy mnie to, że wybitne jednostki zmieniają świat, że dzięki nim mamy możliwość ogromnych skoków cywilizacyjnych, jednak w tym samym momencie rzesze wybitnie uzdolnionych jednostek bez zaburzeń i zespołu Aspergera osiągają równie wspaniałe wyniki. Nie dodając swojej pracy słów, które mogą definiować trudne dzieciństwo, depresję, wykorzystanie seksualne, stany lękowe, brak nerki czy wadę wzroku. Czy w dzisiejszym świecie znajdziemy jednostki z Zespołem Aspergera, które nie są wybitne? Zapewne. Na 100%. Znajdziemy także, wybitnych ludzi, którzy walczą z depresją, mają zaburzenia snu i nie określa się ich słowami “Osiągnąłem sukces-a mam to i tamto”.

Dla mnie ważnym elementem od zawsze było nazywanie rzeczy po imieniu, marzył mi się świat, w którym Zespół Aspergera zostaje oddzielony od Autyzmu, jest osobnym zaburzeniem. I nie mam tu oczywiście na myśli, że to co innego, jednak określanie ZA jako autyzmu jest nie raz krzywdzące dla całej masę ludzi w spektrum oraz dodatkowymi sprzężeniami. Tak, wiem, że specyfikacja ICD się zmienia. Także zdaję sobie sprawę, że nie da się skutecznie rozgraniczyć tych dwóch rzeczy.

Tutaj możemy mówić o budowaniu świadomości autyzmu, świadomości, jeśli chodzi o neuroróżnorodność i budowanie świadomości społecznej, jeśli chodzi o Aspergera i zaburzenia dużo mocniejsze. Rozdzielmy to także, jeśli chodzi o uświadamianie, Asperger i Autyzm.

 

Ostatnimi czasy pojawił się wysyp blogów, fanpage, ludzi prywatnych, którzy dodają do swoich pasji, pracy, czy bycia sobą słowo ASPI lub Asperger. Z jednej strony chce się budować świadomość, z drugiej powinniśmy uciekać od szufladkowania. A co jeśli jest się jednostką z Zespołem Aspergera i nie ma się ochoty być określany w żaden z powyższych sposobów?

Kolejnym tematem jest autyzm i wychowanie. Wielu dorosłych autystów dziś opowiada o mniej lub bardziej nieszczęśliwym dzieciństwie, relacji z rodzicami czy znajomymi. Kiedy ktoś jest infantylny, ma zachowania sugerujące, że przechodził przez traumę, brak miłości rodzicielskiej, wystarczającego wkładu w ich wychowanie i autyzm — kierujemy wszystkie nietypowe zachowania w stronę neuroroóżnorodności, czyli Aspergera. Nikt nie zwraca uwagi na to, że każda sytuacja z dzieciństwa, o której piszę wyżej, może mieć ogromny wpływ na to, jakie zdrowie mentalne będzie miała dana jednostka. Czy będzie skłaniała się ku używkom, czy zachoruje na depresje lub będzie zmagało się z innymi trudnościami, jak nawiązywanie więzi? Maskowanie problemów natury emocjonalnej, traumy czy problemów wychowawczych autyzmem i Aspergerem to temat rzeka i będziemy o tym pisać w przyszłości.

Chciałbym, żebyśmy oczekiwali zrozumienia, ale i także mieli świadomość, że nie należy wszystkiego oklejać taśmą z napisem Asperger. Nie chcę też, by ktoś potraktował mój wpis jako atak, tym wpisem chce powalczyć o uważną i inteligentną świadomość. Nie uczmy społeczeństwa tego, jak wygląda konkretny autyzm, pokazujmy szerokie spektrum i mówmy na każdym kroku, że autyzm i Asperger mają różne oblicza. To tak jakby powiedzieć ludziom, że wszystkie jabłka są zielone, a kiedy w sklepie zobaczymy czerwone to zignorujemy je…

A jak wy uważacie? Asperger nie powinien definiować nikogo, to kim jesteśmy, zależy od naszego dzieciństwa, doświadczeń, edukacji, doświadczania miłości lub jej braku. Nie powinniśmy chyba tak ślepo pozwalać na szufladkowanie, a jednocześnie walczyć o świadomość.

A jak wy to widzicie ? Rozumiecie, do czego zmierzam?