No i mamy autyzm i mamy skandal. Rodzice nie zgodzili się na dzieci z autyzmem w klasie.

 

Dziś, przeczytałem artykuł na stronie Tok.fm, który opisuje karygodną sytuacje gdzie, “kasta rodziców” nie zgodziła się, by wraz z ich dzieciakami chodził do klasy chłopiec o imieniu Karol z Zespołem Aspergera. Cały artykuł można przeczytać tutaj 
Doznałem wewnętrznego wstrząsu, krew się we mnie zagotowała. Kiedyś już wspominałem o chłopcu, który został zmuszony do zmiany szkoły przez wzgląd na ASD, ale to jest dla mnie zwyczajny skandal z autyzmem i ignorancją w tytule.

Dla mnie, cała ta sytuacja jest kolejnym przykładem na to, że w kraju jest ogromna potrzeba na uświadamianie ludzi w temacie autyzmu, że stereotypy i brak podstawowej wiedzy jest problemem, z którym będziemy się zmagać jeszcze parę pokoleń. Ta sytuacja pokazuje coś jeszcze. To że w dzisiejszych czasach szkoły są terroryzowane przez rodziców, którzy nie mają pojęcia co jest ważne dla ich własnych dzieci. Zakompleksieni, pełni strachu, egocentryczni, wylewający swoją głupotę na swoje dzieci, pokazując swoim dzieciom ideę zamkniętej głowy, bardziej niż konserwa turystyczna.

 

Jak możemy bać się odmienności? Jak możemy pozwolić na to, by dorośli ludzie, którzy nie powinni być zwani rodzicami mają jakikolwiek wpływ i wywierają naciski na decyzje szkoły, nawet jeśli jest to szkoła niepubliczna? Dlaczego, ludzie będący laikami w temacie wychowania i edukacji dzieci, rządzą machając dyrekcji przed nosem banknotami, strasząc ich, rujnując dzieciom szanse na bycie kimś więcej, niż pustymi dzbanami, jak ich właśni rodzice?

 

Autyzm i skandal.

 

Tutaj chciałbym przytoczyć parę zdań z artykułu TokFM

“Usłyszałyśmy, że ci rodzice nie życzą sobie, aby ta dwójka dzieci z orzeczeniami o niepełnosprawności była w ich klasie, że to zaniży poziom. Jeden z panów stwierdził, że jeśli nasze dzieci do klasy dołączą, on natychmiast zabiera swoje z tej szkoły – opowiada pani Katarzyna. I dodaje, że do rodziców nie trafiały żadne argumenty.
“Płacę i wymagam”
Matki usłyszały, że ich antagoniści płacą i wymagają, by było tak, jak chce większość. – Jedna z matek stwierdziła, że “gdyby chciała dać swoje dziecko do klasy integracyjnej, to by dała”. Inna krzyczała, że mówi w imieniu wszystkich 15 rodziców. Nie ukrywam, że nas wbiło w fotel. Byłyśmy w szoku – dodaje nasza rozmówczyni.”

Kto słyszał by pytać rodziców o zdanie, w kwestii tego z kim do klasy będzie chodziło ich dziecko? Płacisz, zapłacą też inni. Na twoje miejsce znajdzie się kolejne dziecko, a Ty, drogi rodzicu, miej na tyle odwagi i jaj by wytłumaczyć swojemu dziecku dlaczego nie będzie chodziło do szkoły z Karolkiem czy Amelką. Tylko powiedź prawdę.
Tata i czy mama jest totalnym burakiem, ksenofobem i nie zasługuje na miano rodzica. Wybaczcie jeśli macie inne zdanie, ale ja uważam, że wstyd powinno być  przede wszystkim dyrekcji, potem rodzicom.
I tutaj właśnie chciałem podkreślić, że jest to skandal i autyzm jest w jego centrum, a raczej ignorancja. Takie rzeczy nie mogą mieć miejsca, dyrekcja na starcie powinna odesłać rodziców, którzy mieli jakiś problem do domu, mówiąc im, że są śmieszni i powinni się wstydzić. Pokazać im, że ich kompleksy nie będą brane pod uwagę, uczulić, że takie zachowania są powodem do wstydu i pracy nad sobą, oraz szkodzą ich własnym dzieciom.
Totalne Buractwo – nie jestem w stanie inaczej tego nazwać.

To, że taka sprawa miała miejsce jest doskonałym przykładem na brak tolerancji w Polsce. Warszawa? Bycie  zamkniętym i złym nie wybiera lokalizacji. Miasto, wieś, miasteczko, dzielnica. Tu nie ma dyskryminacji jeśli chodzi o występowanie – nie ma znaczenia.  Raczej totalny smutek i brak ludzkich odruchów, jak empatia. Chciałbym, by w takich sytuacjach właśnie środowisko samorzeczników było pomocne, by wkraczali, tłumaczyli, rozmawiali i zmieniali namacalnie podejście takich właśnie rodziców. A może by wprowadzić serie wykładów dla szkół i przedszkoli organizowanych przez samorzeczników, tak aby propagować wiedzę, świadomość, ale przede wszystkim akceptacje dla różnorodności. Zapraszamy do szkół strażaków, policjantów, artystów i inne grupy zawodowe, więc dlaczego by nie neuro-różnorodnych? Realny wpływ na zmiany w narodzie.

 

To pokazuje, że należy skupić się na kolejnym pokoleniu, na tym by wychować je na ludzi którzy nie widzą inności, a różnorodność. Czy to jeśli chodzi o kolor skóry, kulturę, umysł, układ nerwowy czy wyznanie. Tu akurat padło na neuro-różnorodność.

 

Uczmy nasze dzieciaki tego, że inne znaczy równie piękne. Wychowali mnie niesłyszący rodzice, inni dla moich kolegów, różniący się od siebie. Sam mam syna z autyzmem i opóźnieniem rozwojowym, inny, nie znaczy gorszy. Tu, szkoła dała pole do niestosownej polemiki, której nie powinno być. Czy gdyby dziecko było innego koloru czy wyznania miałoby to taki przebieg? Nie sądzę.

Trzymajcie się kochani. Pozdrawiam.