Dziś temat bardzo trudny i wzbudzający kontrowersje, wiele myślałem, czy poruszać ten temat, rozmawiam z ojcami, z matkami i uznałem, że warto by napisać, choć krótki post o tym. To będzie wpis osobisty i bardzo jednostronny, nie będę w nim radził, nie będę oceniał, postaram się zadać wiele pytań, może na jakieś odpowiedzieć, choć myślę, że większość zostanie bez odpowiedzi.

O tym dlaczego zostawiłem syna. 


Wpis o ojcach, którzy zostawiają swoje dzieci, partnerki i znikają totalnie z ich życia.

 

 

Co powoduje, że mężczyzna jest w stanie odwrócić się i zniknąć z życia dziecka, bez słowa? Czasem weekendowi ojcowie coraz rzadziej odwiedzają swoje dzieciaki, by w końcu przestać się z nimi widywać, nie dzwonią i przestają być ojcami. Jakimi by nie byli. Dziś dla mnie nie do pomyślenia, nie wyobrażam sobie nie widywać się z Maksem i Livią, gdy wyjeżdżam na weekend, czuje się nieswojo, w niedziele mam emocjonalny dół, mimo tego, że zazwyczaj z czwartku na piątek zostają u mnie na noc.

A jednak sam byłem takim człowiekiem ponad 14 lat temu. Byłem? Może trafniej byłoby napisać- jestem? Czasu nie cofnę.

Byłem ojcem, jestem tatą - historia, w której zostawiłem syna i odszedłem.

Mój pierwszy syn ze związku, z którego w zasadzie uciekłem ma 14 lat, ostatni raz go widziałem, gdy miał parę miesięcy, związek z jego mamą był burzliwy, szczerze mówiąc, wtedy nie byłem zbyt dojrzałym człowiekiem, wcale. Miałem ledwo 23 lata a w głowie siano.

Wyjechałem, wiele rzeczy się popsuło, wiele rzeczy zawaliłem, przestraszyłem się, chciałem po ekscesach w latach nastoletnich czasu na odreagowanie, uspokojenie głowy. Wyjeżdżając, sytuacja była dość napięta, czułem, że pali mi się grunt pod nogami i wszystko na raz mnie przygniotło. Nie tłumaczę się, chcę zwyczajnie dać zarys tego, co wtedy czułem, w jakim miejscu byłem mentalni, jakie emocje mną targały. Nie będę opowiadał o mojej relacji z jego mamą, to nie jest istotne, teoretycznie oboje byliśmy dorośli. Wyjechałem, po urodzeniu spędziłem z nim może dwa tygodnie w czasie jego chrztu, potem po paru miesiącach kolejny tydzień.

 

Możesz mnie oceniać, możesz być zbulwersowany. Zrozumiem.

 

Wtedy  był niemowlakiem, relacje z jego mamą stawały się napięte, nawet bardzo, dużo w tym mojej winy, coś we mnie pękło. Podjąłem decyzję, że muszę odejść, muszę zniknąć. Biłem się z samym sobą, dziś wiem, że byłem emocjonalnie niedojrzały. Dziś wiem, że nie było we mnie ojca, nie czułem się nim, tak jak wielu zbyt wczesnych ojców, którzy nie czują tego, co ja czuje dziś, mając Maksa i Livię.

To dość powszechne, pisałem o tym kiedyś — Identyfikacja ojcostwa– jeśli nie jesteś w stanie zidentyfikować w sobie ojca, nie czujesz się nim, to jak masz być ojcem dla swojego dziecka? Byłem ojcem, biologicznym, wtedy tylko tak to czułem. Odszedłem, nie napiszę ci, że nie było dnia, w którym myślałem o moim synu. Nie, to tak nie działa.

 

 

Myślałem o nim, w święta, jego urodziny, czasami gdzieś tam przemknęła myśl, co u niego, jak się ma. Dziś od czasu do czasu rozmawiam z jego mamą, relacje są pozytywne, wie o mnie, chciałbym, by kiedyś chciał mnie poznać, może pogadać. Czy będzie chciał, czy ja zasługuję na jego czas? Tego nie wiem.

Zostawiam to jego ocenie. Wiem, że ma prawo do ostrej oceny, ma prawo do zignorowania mnie. Wielu facetów tak jak ja zwyczajnie nie czuje tego, nie ma w sobie rozwiniętych emocji, poczucia ojcostwa, nie ma wzorów, wielu gubi się i to jest straszne. Nie cofnę czasu, mogę jedynie wyciągnąć lekcję z tego doświadczenia.

Dlatego ta lekcja jest dla mnie tak bardzo ważna, dlatego tak bardzo chcę dać siebie moim dzieciakom. Nie popełnić drugi raz tego cholernego błędu. Pewnie jesteście zaszokowani, co?

Do bycia ojcem nie trzeba mieć kwalifikacji, do bycia tatą, już trzeba się uczyć i oddać temu serce.

 

NIE JESTEM IDEALNY, NIE JESTEM PERFEKCYJNY, MAM SWOJĄ PRZESZŁOŚĆ, KTÓRA NIE SPRAWIA, ŻE JESTEM Z NIEJ DUMNY.

 

A ty co myślisz?

EDIT: Po tym tekście napisałem do syna. Nie cofnę czasu, nie będę szukał usprawiedliwienia, bo nie ma takiego słowa, które mogłoby coś zmienić, cofnąć czas. Chciałbym zbudować z nim przyjacielskie relacje, porozmawiać, poznać go. Odpowiedział, jesteśmy w kontakcie. Więcej Wam nie powiem, bo to nie tylko moje życie. Ciesze się, że rozmawiamy. Ogromnie.