Kiedy zapytasz przeciętnego człowieka, kim jest jego rodzina, odpowiedź w większości przypadków was nie zaskoczy: moi rodzice, moje rodzeństwo, moje dzieci, mój mąż/moja żona. W wielu przypadkach druga połówka to jedyny wyjątek od reguły, którą są więzy krwi. Teraz wyobraź sobie, że wprowadzasz w rodzinę nowego partnera/partnerkę z dzieciakami. Nie ukrywajmy, że skoro Tobie zajmie sporo czasu uznanie ich za rodzinę, to Twoim krewnym nie będzie wcale łatwiej. Nic dziwnego, że pada pytanie: Czy moja rodzina zaakceptuje jego dzieci? Co możemy zrobić? Co z dziadkami, ciotkami?

Kiedy poinformowałam, moją najbliższą rodzinę, czyli mamę, że spotykam się z dzieciatym facetem, to zapytała mnie, czy jestem pewna i czy to oznacza, że nie będę miała swoich dzieci. Początkowo, jak to w każdym związku, nie wiedzieliśmy, jak poważne to będzie, jak daleko zajdziemy razem, więc też rozmów z rodziną nie było. Z czasem coraz częściej słyszałam od mamy, że mnie podziwia, że ona by tak nie mogła, ale też coraz częściej pytała co u Nikodema, jak tam Maks, jak Livia i jak nam się układa. Zaakceptowała, że innych wnuków jej nie sprezentuje. Dziadków poinformowałam o tym, że mają dwójkę przybieranych wnuków Maksa i Livię, nie było dyskusji.

Moją, a tak po prawdzie naszą sytuację charakteryzuje jednak wyjątkowa sprawa, a mianowicie to, że mieszkamy na drugim końcu Europy. Nie widujemy się na coniedzielnych obiadkach, nie spotykamy się w urodziny i święta. Wpadam do rodziny raz w roku, czasem dwa i często jest to mój prywatny wyjazd, w który nie jest włączona moja najbliższa rodzina, czyli Nikodem z dzieciakami. Dzięki temu nie ma niezręcznych sytuacji, dziwnych pytań, insynuacji, niewygodnych wyborów i spojrzeń. Nie muszę przymuszać dzieci Nikodema do spotykania się z MOJĄ rodziną tylko przez wzgląd na to, że tak wypada. Tęsknie za moją mamą i po prawdzie ona, jako pierwsza z mojej rodziny powiedziała, że skoro taka jest moja decyzja, to ona się cieszy i będzie przyszywaną babcią. Livia dostała od niej jednego z jej ulubionych pluszowych lwów, a Maks dostał figurki Star Wars. Na każdy wyjazd rodzinny do Polski pożyczają nam auto, mało tego, to zawsze upewniają się, że dzieciaki mają naszykowane siedzenia do samochodów i znajdzie się jakaś czekolada dla każdego. Nie wiem za to, jak te relacje wyglądałyby, gdybyśmy mieszkali blisko siebie, utrzymywali bliższy i bezpośredni kontakt. Ufam i wierze, że byłoby OK. Wiem za to, że jako nieliczni mamy taki wybór, a tym samym taki komfort.

 

 

Moja rodzina zaakceptowała jego dzieci, co z Twoją?

 

Wiele kobiet, które są macochami, opowiada mi o tym, że mimo wszelakich starań ich najbliższa rodzina nie zrozumiała, nie zaakceptowała, nawet się nie starała. Smutne to jest, ale pokazuje to tylko, że więzy rodzinne to nie wszystko. Są takie z nas, które straciły przez nową, patchworkową rodzinę kontakt z rodzeństwem i znajomymi. Rozumiem, że są jakieś pojedyncze wypadki, w których kobiety i mężczyźni faktycznie dają, się wciągnąć w jakiś toksyczny, niszczący związek, układ i porachunki między rodzicami pasierbów, a są niestety głuche na szczere i obiektywne rady. Większość jednak padła ofiarom łamania polskich stereotypów. No bo jak to tak?! Ślubu kościelnego nie będzie?! Na cudze dzieci będzie łożyć?! Jak święta będą wyglądały?! Jak te nowe dzieci będą się do członków rodziny zwracać?

Lista pytań, wniosków i zażaleń jest niestety niekończąca. Pamiętaj jednak, że stare polskie przysłowie “Rodziny się nie wybiera”, można o kant dupy rozwalić. Sam/Sama wybierasz, kto jest w Twoim kręgu najbliższych, to Ty decydujesz, kogo kochasz i szanujesz.

Jak jest u Ciebie?

 

Co więc możemy zrobić, aby rodzina zaakceptowała jego dzieci i nowy związek? 

 

Nie popędzaj! Nie naciskaj! 

Pamiętaj, że Twoja rodzina nie czuje do Twojego partnera/partnerki tego samego co Ty. Jeśli jeszcze Ty masz problem w 100% zaakceptować obecność jego/jej dzieci w Twoim życiu i domu to, co dopiero Twoja rodzina? Pomyśl, ile czasu dałaś sobie i tym dzieciakom, potem pomnóż to przez dwa i zacznij myśleć o tym, czy z Twoją rodziną jest coś nie tak.

Naciskając i nalegając, doprowadzisz do niepotrzebnej frustracji ze strony Twojej rodziny. Nikt nie lubi być przymuszany. Niestety albo i stety, dzieciaki czują te dobre i te złe fluidy i często wiedzą, kiedy są niechciane. Tak samo, jak nie możesz, nie powinnaś i nie masz prawa zmuszać pasierbów do kontaktu z Twoją rodziną, tak też nie masz prawa zmuszać swojej rodziny. Jasne… wiem, że będzie Ci przykro, kiedy Twoja ciotka, siostra, a może nawet i rodzice odmówią po raz kolejny odwiedzin, kiedy dzieci są u Ciebie. Tylko czy byłoby Ci miło, wiedząc, że i tak nie chcą u Ciebie być i że sprawiasz, że czują się przymuszani i ogólnie nieprzyjemnie?

Jeśli masz dzieci z poprzedniego związku, to upewnij się, że będą mogły spędzać czas z dziadkami bez przybranego rodzeństwa. Jest im to potrzebne, tak samo, jak i dziadkom. Jednak warto pogadać z rodziną w cztery oczy i poinformować ich, że czasem, jeśli będą chcieli odwiedzić lub spotkać rodzonych wnuków, bratanków lub kuzynów to dostaną ich w pakiecie z resztą paczki. Postaw sprawę jasno to jest teraz Twoja rodzina, w komplecie. Jeśli odmówią, trudno. Nie naciskaj, z czasem może się to wszystko zmienić.

Zapewnij Twoją rodzinę, że może się spotkać z Tobą bez asysty pasierbów i Twojego nowego partnera/partnerki. Przez wzgląd na stare dzieje oraz ze względu na szacunek do ich wyborów. Jakie by one nie były.

 

 

Kupuj prezenty dla członków rodziny od was wszystkich. Upewnij się też, że wszystkie dzieci dostają taką samą ilość prezentów. 

 

Taka prosta sprawa, jak kartka urodzinowa, na dzień babci czy dziadka, pocztówka z wakacji, zdjęcie z wypadu na kajaki, ręcznie robione figurki z modeliny, wycinanki itd. podarowana komuś, może stopić każdy lód.

Kiedy składamy życzenia urodzinowe, czy na święta mojej rodzinie zawsze dodaje, że dzieciaki też pozdrawiają. Podpisujemy się na kartkach Klaudia, Nikodem, Livia oraz Maks. Mało tego, to każde z nas podpisuje się odręcznie. Nie zmuszam dzieci do faktycznego składania życzeń przez telefon, Maks z racji autyzmu nie bardzo rozumie i potrafi, Livia jest zwyczajnie nieśmiała. Podkreślić jednak muszę, że sama wystąpiła z propozycją kupienia mojej mamie kwiatów w podziękowaniu za pożyczenie samochodu na wycieczkę po Polsce.

Z drugiej strony, jeśli dziadkowie chcą kupić prezent tylko swoim rodzonym wnukom, upewnij się, że albo “wyrównasz” ilość prezentów sam, pasierbowie dostaną jakieś prezenty od swoich biologicznych dziadków, lub jeśli dzieciaki są wystarczająco duże, to ktoś im wytłumaczy, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Nie ukrywajmy, ale każdy z nas pamięta moment pod choinką, kiedy zaczynasz liczyć i wychodzi na to, że Twój rodzony brat czy siostra dostali o jeden, czy dwa więcej! NIENAWIŚĆ, PŁACZ I ŚWIĘTA ZRUJNOWANE!!!

 

 Zainteresuj się tym co lubią pasierbowie i podziel się tym z Twoją rodziną. 

 

Wszystko musi zacząć się od Ciebie. Jeśli Ty nie będziesz znać preferencji dzieciaków, to czego wymagasz od swoich najbliższych.

Wspomnij mimochodem, że Zuzia lubi kucyki i marzy jej się brokatowa wydrapanka, a Maciuś chce być astronautom. Kiedy dziadkowie pytają, jak idzie w szkole ich biologicznym wnukom, to wspomnij też o pasierbach. Może zmienią temat, może przestaną dzwonić. Tak długo, jak nie przeginasz, to wykonujesz dobrą robotę, przyzwyczajasz ich do imion dzieciaków, ich zainteresowań.

 

Czy moja rodzina zaakceptuje jego dzieci? Co z dziadkami i ciotkami?

 

 Szczerze rozmawiaj 

 

Kiedy już zdecydujesz się, na przedstawienie swojej nowej rodziny i pasierbów Twoim bliskim to nie zapomnij o tym, żeby ich przygotować.

Spotkaj się z tymi, którzy wiesz, że będą chcieli słuchać. Opowiedz o swoim życiu, o nowym porządku, o tym, jak wygląda Twoje życie i o tym, jak bardzo jesteś szczęśliwa/y. Wytłumacz wszystkie najważniejsze układy i układziki. Pomyśl o tym, że jeśli Twoje nowe życie zaakceptuje mama, to jesteś już o kilka kroków do przodu, aby zaakceptowała je babcia i ciocia. Poproś, aby zadawali Ci pytania i wyjaśniali sprawy z Tobą, a nie za Twoimi plecami. Najgorsze są niedopowiedzenia.

U nas takim tematem był autyzm Maksa. Ja nie miałam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, a co dopiero moja mama i jej partner. Wytłumaczyłam, podesłałam link do bloga, a Nikodem wysłał im swoją książkę. Teraz moja mama nie ma już zdziwka, jak Maks biega i mruczy, nie odpowiada, jak do niego mówią, ucieka i mówi sam do siebie. Może nie rozumieją całego autyzmu, samego Maksa, ale wiedzą, że dla mnie to jest OK i dla mnie to jest częścią normalności i mojego szczęścia. To jej wystarcza.

 

Czy moja rodzina zaakceptuje jego dzieci?

Zapraszaj. Bądź miła/miły i żyj szczęśliwie! 

Nic nie szokuje ludzi bardziej niż szczęście mimo wszystko. Jak to?! Jesteś szczęśliwa, a nie masz swoich dzieci, nikt do Ciebie nie mówi mamo?! On ciągle nie ma rozwodu, a Ty z nim życie układasz?!

Zapraszaj swoją rodzinę do swojego życia, pozwól im zobaczyć rąbek Twojego szczęścia. Może akurat się nim zarażą? Zapraszaj też na imprezy rodzinne, święta, kawy, urodziny, pikniki, mecze piłki nożnej, występy w teatrze. Nawet jeśli wiesz, że nie przyjdą. Za setnym razem się zdziwisz! Jest tylko jedna zasada, uzgodnij to z rodzicem biologicznym pasierbów i z samymi dzieciakami.

Nie wyzywaj, nie wieszaj psów, nie obrażaj się. Wiem, łatwo powiedzieć… Jednak zadaj sobie pytanie: komu zatrujesz życie? Jeśli ktoś nie chce to nie, nie musi być częścią Twojego świata, z drugiej strony… może bardzo pozytywnie się zaskoczysz?

 

I co moje drogie, moi drodzy… Dacie radę?! Może macie jakieś historie ze swojego życia, którymi chcielibyście się podzielić?