Totalne bezprawie, każdy robi co chce, krzyczy, wymusza, obraża się i kwestionuje zdanie drugiej osoby. Brak poszanowanie dla własności i uczuć drugiego człowieka. Bałagan, zniszczenie i nieszczęście! 

Tak wyglądało by życie rodziny rekonstruowanej w anarchii, tak wyglądałoby życie wielu rodzin bez Dekalogu Patchworku. 

Wszyscy mamy jakieś prawa i obowiązki w domu, bez względu na to, czy nasza rodzina jest patchworkiem, czy też klasyczną rodziną nuklearną. Część z funkcjonujących zasad wynika ze społecznie przyjętych norm, inna znowu została przekazana nam przez rodziców i dziadków. Członkowie rodziny rekonstruowanej potrzebują takiego spisu zasad bardziej niż inni ludzie. Dzieciaki mieszkające w dwóch domach, funkcjonujące w dwóch kanonach praw i obowiązków potrzebują jasnych wytycznych i dużej ilości ciepła, miłości i szczerości.

Dlatego właśnie stworzyłam Dekalog Patchworku, spis 10 praw każdego członka rodziny rekonstruowanej. Na końcu wpisu znajdziecie link do pliku PDF, który możecie ściągnąć, wydrukować i podpisać.

 

1.

Mam prawo do mojej opinii

 

Oczywista sprawa jednak tak bardzo pomijana w przypadku dzieci w rodzinach. Dzieci też mają swoją opinię, może czasem jest ona infantylna, nie na temat i wydaje nam się mało znacząca, ale są takie kwestie, w których jest ona kluczowa.
Chcesz pojechać na wakacje w góry czy nad morze? Chcesz do szkoły jabłko czy pomarańczę? Co myślisz o tej bajce? Którą książkę dzisiaj mam Ci czytać? Co chciałabyś/chciałbyś robić w weekend?

Takich przykładów są setki, ale wiecie, o co chodzi? Co nie?

 

2.

Mam prawo do moich uczuć

 

Wszyscy miewamy dobre i złe dni. Czasem mamy dobry humor, a czasem zwyczajnie jest do dupy. To naszym zadaniem jest pokazanie dzieciom, że każdy ma prawo do smutku, złości, radości, rozgoryczenia, zawiedzenia i że musimy szanować to, że ktoś czuje się tak, a nie inaczej.

Dorosły człowieku, wytłumacz swojemu dziecku, że jesteś dzisiaj w złym humorze, bo kolega w pracy był dla Ciebie niemiły i że jest Ci z tym źle. Kiedy dziecko siedzi zadąsane na kanapie, spytaj, dlaczego i potwierdź, że ma prawo być smutne, ale że jesteś obok, żeby poszukać wspólnie rozwiązania. Nie mów “Nie bądź smutna”, “Nie bądź zły“, “Nie płacz” – dzieci też mają prawa wyrażać swoje uczucia i emocje.

 

3.

Mam prawo popełniać błędy

 

Każdy z nas ma prawo do popełniania błędów, a tych błędów w patchworku trochę się robi, głównie z racji tego, że nikt nas nie uczy, jak mamy budować rodzinę z pozornie niepasujących do siebie kawałków.

Prawda jest taka, że ten punkt powinien raczej brzmieć “Mam prawo do bycia ocenianym nie z perspektywy tego, jakie błędy popełniałem/am, ale tego, czego się z nich uczę i jak bardzo się staram”. Tyle że to by było trochę za długie i zbyt skomplikowane dla 7 latki i naszego Maksia z autyzmem.

Nauczyliśmy się przepraszać wzajemnie za popełnione błędy, za podniesiony głos, za złą reakcję lub nieprawidłową ocenę sytuacji. Kiedy zajdzie taka potrzeba, a przepraszam Nikodema, a on mnie. Kiedy któreś z nas popełni błąd i odczują to dzieci, przepraszamy też Maksa i Livię.

Popełnianie błędów jest jednym z ludzkich przywilejów i często tylko tak możemy się uczyć.

 

4.

Mam prawo czasami być najważniejsza/y

 

Prawo, które w patchworku jest tak często zapominane. Macochy/ojczymowie zapominają o tym, że mogą być czasem numerem jeden, lub też, że czasami spadną na ostatnią pozycję. Trudno ten balans odszukać albo skupiamy się na “JA,JA i JA!” albo totalnie odsuwamy się na drugi plan. Tutaj jednak trzeba powalczyć, najpierw jednak trzeba zrozumieć, że Twoje szczęście jako macochy ma duży wpływ na szczęście całego patchworku.

Rodzice biologiczni w patchworku mają dokładnie ten sam problem, co Ci przybrani. Pisałam tutaj o tym, że często są uwięzieni między kilkoma frontami, zabiegani między dziećmi, byłym i aktualnym partnerem/partnerką i dodatkowo jeszcze pracą. Często zapominają, że mają prawo być najważniejsi.

 

dekalog patchworku

 

W kwestii dzieci, to prawo ma się troszkę inaczej i dużo do zrobienia mają tutaj biologiczni rodzice. Trzeba umiejętnie wytłumaczyć dziecku, że rodzic je bardzo kocha i to ZAWSZE, ale czasem będzie dzień lub moment, kiedy inny z domowników będzie najważniejszy. U nas sprawa jest o tyle prosta, że Livia rozumie fakt, że z racji niepełnosprawności Maksa, czasem Maks jest najważniejszy, a czasem ona. Niko stara, dawać się dzieciom czas 1:1, czasem brać osobno do nas, zabieramy ich osobno na wycieczki do sklepu czy na basen. Trudniej dzieciom zrozumieć jest, że macocha czy ojczym są dla biologicznego rodzica czasem najważniejszy, a w patchworku jest to kluczowe. Nie ma opcji na zdrową relację, jeśli wszyscy będą myśleli, że są pępkiem świata, a moment, kiedy nim przestają być, jest personalną sprawą.

5.

Mam prawo sprzeciwić się niesprawiedliwemu traktowaniu

 

Proste jak budowa cepa. Jest dobre traktowanie, jest złe traktowanie. Jeśli pokażemy dziecku, że ma się odzywać, jeśli jest ono traktowane niesprawiedliwie, lub jeśli ktoś tak traktuje osobę obok niego, to zbudujemy w nim nie tylko pewność siebie i asertywność, ale też poczucie, że bycie posiadanie własnego zdania i bycie obiektywnym jest OK.

U nas odnosi się to do wszystkich domowników. Dla przykładu, w trakcie ostatniego wyjazdu pod namioty, Nikodem wysłał mnie na recepcje po klucz do łazienki dla niepełnosprawnych. Jasno zakomunikował, że nie czuje się komfortowo, korzystając z publicznej toalety. Nie bardzo mi było po drodze, dreptać na drugi koniec pola namiotowego, Livia zdecydowała iść ze mną. Po drodze odezwała się do mnie “Ale to jest nie fair, że Ty musisz iść po klucz, a to tata chce zrobić kupę! Dlatego jesteś zła?”. Widzicie, jak ładnie skojarzyła niesprawiedliwe traktowanie z emocjami? Oznacza to, że robimy dobrą robotę!

 

6.

Mam prawo zmienić zdanie

 

Tutaj trzeba uważać z dzieciakami, żeby umiejętnie to rozegrać. Dzieci to sprytne stworzenia i potrafią wszystko obrócić całą sytuację na swoją korzyść. Pełne prawo powinno raczej brzmieć: “Mam prawo zmienić zdanie, jednocześnie szanując drugiego człowieka i biorąc go pod uwagę”.

Mamy prawo w połowie studiów powiedzieć, że to nie jest kierunek dla mnie i nie chce pracować jako historyk, ale trzeba rozważyć, czy warto, jest przerywać studia, czy może zrobić przerwę i zastanowić się nad tym później. Mamy prawo stwierdzić, że jednak nie chce iść do kina, jednak jeśli druga osoba kupiła już nam bilety, to trzeba liczyć się z tym, że może nie być zbyt zadowolona. Mamy prawo do zmian decyzji, ale trzeba pamiętać o tym, że te zmiany mogą mieć wpływ na ludzi wokół nas.

 

7.

Mam prawo powiedzieć „Nie”

 

Prawo uniwersalne. Prawo ponad prawem. Podstawa dekalogu patchworku.

Żyjemy w takich, a nie innych czasach. Na lewo i prawo wypływają brudy z poprzednich dekad, dzieci molestowane, wykorzystywane, bite, straumatyzowane. Świat, w którym każdy z nas miał już na koncie przynajmniej jednego toksycznego znajomego lub bliskiego.

Powiedzenie “NIE”, szczególnie w kwestiach naszej cielesności i szeroko pojętej bliskości, nie powinno być przywilejem, tylko naszym prawem, nadanym nam z urodzenia.

 

dekalog patchworku

 

Nikt u nas w domu nie problemu z tym, że druga osoba nie ma ochoty na wyjście do kina, na przytulenie, na lekcje muzyki po szkole, spacer po pracy. Uczymy dzieci każdego dnia, kiedy mogą i powinni mówić “nie”, a kiedy ich “nie” jest zwyczajnym “widzimisię”.

Tłumacząc dzieciakom to prawo, musimy podkreślić, że to nie działa tak, że, jak nie będą chcieli iść spać, to będą mogli się powołać na dekalog. Za to, jeśli nie będą mieli ochoty nam opowiedzieć o tym, jak minął im dzień w szkole, to uszanujemy to, podobnie jak fakt, że nie mają ochoty na buziaka, czy gilgotanie.

 

8.

Mam prawo do bycia traktowanym z szacunkiem

 

Możemy czasem się na siebie gniewać, czasem możemy się pokłócić, walnąć focha. Mimo wszystko każdemu z nas należy się szacunek. Macochy i ojczymowie często mają problem z zaskarbieniem sobie szacunku ze strony pasierbów, trudna sprawa. Jeśli jednak pomyślisz, z czego rodzi się szacunek, to zrozumiesz jego brak. Nie jest tak, jak Cię mama nauczyła, że starszych od Ciebie ludzi się szanuje i słucha. Szanuje się każdego człowieka, koniec kropka.

Gorzej jednak z szanowaniem jego decyzji, jego słów, uznaniem jego autorytetu. Zapamiętajcie pewną sprawę, szacunek do Twoich decyzji, uznanie autorytetu nie pojawi się znikąd, nie zrodzi się na podstawie tego, że jesteś starszy lub starsza. Podstawą zdrowego patchworku jest zdrowa relacja i… traktowanie wszystkich z szacunkiem, także siebie. To właśnie na szacunku oprzyjcie wszystko.

 

9.

Mam prawo do nieusprawiedliwiania niektórych z moich decyzji

 

Kto z nas nie zna batalii pod tytułem: “Ale dlaczego?! Bo nie!”?

Myślę, że gdzieś po części ten punkt łączy się z prawem do zmiany zdania i do mówienia nie, ale moim zdaniem warto go wyróżnić. Czasem nie chcemy się tłumaczyć z tego, dlaczego tak, a nie inaczej. Dotyczy to nas dużych, jak i tych mniejszych domowników. Gdzieś w głębi duszy mam nadzieję, że prawo do nieusprawiedliwiania się, sprawi, że łatwiej też będzie im się otworzyć, kiedy trzeba będzie poznać, co stoi za taką, a nie inną decyzją.

 

10.

Mam prawo do miłości i spokoju

 

Ten punkt powinien być, tak naprawdę dwoma osobnymi (ale wtedy nie byłby to dekalog!):

  • mam prawo do miłości i bliskości — dzieciaki potrzebują czasu z rodzicem, przytulania, gilgotania, rzucania się poduszkami. My dorośli za to potrzebujemy w środku domowego tornado, czasu tylko dla nas dwojga. Może to być dosłownie buziak w przejściu lub kilka minut obok siebie na kanapie bez zbirów skaczących nam na kolanach. Dzieci powinny rozumieć, że dorośli śpią razem, a już w przypadku patchworku mega ważne jest, żeby jak najszybciej wytłumaczyć im, że macocha nie zastępuje mamy, a ojczym nie zastępuje taty nawet w kwestiach bliskości.
  • mam prawo do spokoju — wszyscy! Absolutnie wszyscy, czasem potrzebujemy momentu tylko dla siebie, ciszy i spokoju. Spokoju i ciszy trzeba dzieciaki nauczyć, ale też trzeba pokazać, że nudzenie się i nic nierobienie jest ok! Nie trzeba non stop biegać, szukać zajęcia, wymyślać coś do zrobienia. Czasem Niko wychodzi jakby nigdy nic i kładzie się w sypialni, żeby odetchnąć. Czasem robie to ja. Zauważyłam, że coraz częściej Livia i Maks znajdują moment na nic nie robienie, albo bawienie się samemu, w ciszy i spokoju.

 

To by było na tyle. Zestaw 10 praw naszego patchworku. Nasz skromny Dekalog Patchworku! Czy wy, macie jakiś swój zestaw praw w domu, pisany lub niepisany?

 

 

Dekalog Patchworku