Rodzicu, jesteś najlepszy. Bez dwóch zdań, udowodnię ci to. Jesteś niepokonany. Jesteś bohaterem.

Pamiętasz czas diagnozy, a nawet pierwsze przebłyski i wieści o tym, że twoje kochane dziecko być może będzie inne? Te nieprzespane noce, łzy, strach i stres? Niepewność i lęk o to co przyniosą kolejne spotkania i badania. Nie mówię tu tylko o rodzicach dzieci obdarzonych autyzmem,  dotyczy to rodziców którzy mają dzieci chore, czy niepełnosprawne. Pamiętasz początki? Jesteś bohaterem.

 

Mijają lata, wszystkie trudne chwile mają na was ogromny wpływ, jadnak wszyscy jak jeden mąż stajecie do tej nierównej walki, bez mrugnięcia okiem. Dzień po dniu, przeszkoda po przeszkodzie, powoli, mozolnie pokonujecie to, co rzuca przed wasze stopy los. Trudności przyjmujecie  na klatę, nie myśląc nawet o tym czy udało się dziś zjeść śniadanie. Gnacie od jednego specjalisty do drugiego, to nic że włosy nieuczesane, to nic że noc nie przespana. Wasze dzieci są zawsze zadbane, jesteście zawsze na czas choćby trzeba  było wejść oknem czy pokonać trylion pięter.

Kolejne trudne momenty, kolejne złe wiadomości, pchasz wózek po wizycie, a łzy płyną ci po policzku, tysiąc myśli przebiega ci przez głowę, strach rozdziera ci serce. Trwa to wieczność, rozpadają się związki, znajomi gdzieś pomiędzy przestają cię odwiedzać. Przecież Ty poświęciłeś/aś wszystko dla swojego kochanego dziecka. Lata lecą, dziecię rośnie, ty rodzicu nieustannie stoisz na straży szczęścia i rozwoju  swojego kochanego dziecka. Cieszysz się z każdego postępu, z każdej poprawy czy nowej umiejętności swojego małego wojownika.

Nierzadko poświęcając marzenia, wakacje, relacje, bo cel jest tylko jeden. Sprawić by twoje dziecko było szczęśliwe, zdrowsze i funkcjonowało jak najlepiej. Przychodzą kryzysy, przychodzi zwątpienie, depresja. Jednak po latach zaczynasz czuć się wygodnie, problemy stają się łatwiejsze, zmartwienia nieco mniej dają Ci w kość. Po pewnym etapie zaczynasz rozumieć, że życie jest darem i jedyną naszą szansą na szczęście. Przychodzi totalna akceptacja, przychodzi uśmiech i zaczynasz żyć pełną piersią. Nie wnikasz w dramy, w kryzysy rodzinne, problemy,  rozterki nie do końca uzasadnione. Wszystko wydaje się o wiele łatwiejsze, bliższe, ma większy sens.

Jesteś bohaterem wiesz? Bez zająknięcia poświęcisz ABSOLUTNIE wszystko by twojemu dziecku żyło się lepiej. Jesteś niepokonany, nie ustajesz w walce, choć mimo ogromnych strat, ofiar, poświęceń ze swojej strony nie masz najmniejszej wątpliwości co jest ważne. Twoje dziecko jest najważniejsze. Nie poddajesz się, nigdy. Czasem brakuje sił, czasem wydaje się, że nie dasz już rady, ale to nie jest prawda. Zawsze znajdziesz ogień w swoim sercu by Cię ponownie rozgrzał i popchnął do działania, do walki. Jeden uśmiech, jedno spojrzenie na swoje dziecko wystarczy. Gdyby to zależało ode mnie, każdy rodzic dziecka chorego czy niepełnosprawnego powinien dostać medal i profesurę z empatii i wielkiego serca, ale z drugiej strony zaraz medal zostałby rzucony w kąt.

 

W imieniu twojego dziecka dziękuję Ci za twoją walkę, za każdą łzę, za każdą nieprzespaną noc. Za każdy siwy włos i zmarszczkę od zamartwiania się i szukania rozwiązań. Dziękuje ci rodzicu za to. że potrafiłeś/aś przejść przez wszystkie stadia i na końcu zaakceptowałeś/aś swoje dziecko i przestałeś/aś pytać: Dlaczego My?

Dlatego, że los wiedział że dasz radę, jesteś bohaterem, jesteś ostoją dobroci, masz ogromne serce, w którym mieści się coraz więcej miłości. A może z każdą kłodą rzuconą pod nogi, w naszym sercu otwiera się kolejna szufladka. Wypełnia się spokojem, akceptacją. Przybywa Wam zmarszczek, wraz z umiejętnością cieszenia się z tego co macie.

Twoje dziecko może być niewerbalne, może nie potrafi się komunikować, jesteś dla niego wszystkim, jesteś kumplem i wzorem, jesteś portem który chroni tą żaglówkę w czasie wielkiego sztormu. Jesteś sternikiem, światłem pod pokładem, latarnią morską w tymże porcie życia.

Jesteś herosem, tytanem pracy, człowiekiem którego wbrew pozorom nie złamie nic, stoisz na straży szczęścia swojego dziecka, drogi rodzicu jesteś najlepszy. I nie ważne jak czujesz się ty, jak siebie postrzegasz, dla twojego dziecka jesteś naj. Może czasem czujesz inaczej. Jesteś bezwarunkowo.
Najlepszy, najmądrzejszy, najwspanialszy, najwaleczniejszy, najcudowniejszy-  nie wierzysz? Popatrz w oczy swojemu dziecku i powiedz sobie że jesteś do bani, nie przejdzie Ci to przez gardło, bo jesteś naj.

Żeby nie było, nie piszę tu o gloryfikacji niepełnosprawnych rodziców, pokazania, że są w czymś lepsi, nie.

Dziękujemy!

 

PS. Zapytasz skąd takie przemyślenia, otóż jako rodzic niepełnosprawnego dziecka, obdarowanego dodatkowo autyzmem zaczynam zauważać w sobie pewne schematy z życia moich niepełnosprawnych rodziców. Wychowali nas na dobrych ludzi, widzę dziś jak wielkie koszta ponieśli, jak wiele ciężkiej pracy włożyli w to by nam było dobrze, jak wiele bitew wygrali i ile przeszkód pokonali. Nie było im łatwo, a jednak dali radę. Bo byli superbohaterami. Dziękuje tato, dziękuje mamo. Kocham.