Przyszedł grudzień, zakończenie roku. Ten rok jest chyba rekordowy, szczególnie jeśli chodzi o to, jak przemknął przed moimi oczami. Wspominając dziś, widzę jak bardzo intensywny to był czas, ale i bogaty w przełomowe momenty. Wiele się działo, wyjazdy, zmiany, depresja, nowe doświadczenia i odnajdywanie samego siebie. Mimo wszystko, był to dobry rok. Za kilka dni święta, a ja nie czuję tego napięcia co zwykle. Nie wpadam w szał konsumpcjonizmu, nie ma w naszym domu przedświątecznej gorączki. Może to dlatego, że nie jestem gotowy na te święta, a może dlatego, że coś się we mnie zmieniło na lepsze?

 

 

W tym roku udało mi się pobić rekord jeśli chodzi o latanie samolotem, wszystkie podróże w 2018 to dokładnie szesnaście lotów, większość z i do Polski. Konferencje, spotkania blogerskie. Udało się wylecieć na Wyspy Kanaryjskie i spędzić mega wspaniały czas w wakacje z dzieciakami. Jeśli chodzi zaś o pracę zawodową, to ten rok był dla mnie czasem, w którym nauczyłem się wiele o sobie i o moich ojcach, o pracy z ludźmi, trudnościach codziennego życia i systemu w jakim żyjemy. Nie zamieniłbym swojej pracy na żadną inną, kocham swoją pracę, bo sprawia, że wszyscy stajemy się lepsi.

 

Kilka słów na zakończenie roku.

 

Jeśli chodzi zaś o dzieci to nie wyobrażałem sobie, że tak pięknie może wyglądać ojcostwo po rozstaniu. Z mamą naszych pociech, też mamy świetne relacje, ostatnio nawet wypiliśmy razem kawę.  Rozmawiamy o dzieciach, o tym jakie są, dbamy o to, by one były w centrum naszej  uwagi, spotkania, wizyty lekarskie, prezenty czy zwyczajna wiadomość tekstowa z zapytaniem o to jak spali, to coś zupełnie normalnego. Wspólnie dzielimy radości i troski związane z naszymi dziećmi.

Razem z zakończeniem roku przyszła i zmiana nastawienie do świata i samego siebie. Do niedawna jeszcze gnałem, sam nie wiem za czym.  Za kasą, internetowym fejmem, chciałem mieć wszystko o czym zamarzyłem, gadgety, lepszy samochód, większe mieszkanie. Piąć się w górę po drabinie dzisiejszego pędu, po więcej i więcej. Dzięki przyjacielowi poznałem minimalizm, spodobała mi się idea odrzucania wszystkiego, co nie daje mi wartości. Pisałem zresztą o tym we wpisie tutaj Czas na zmiany – Minimalizm

Skasowałem stałe polecenia zapłaty z konta bankowego, głównie za rzeczy których nie potrzebuje. Zadzwoniłem do usługodawców internetu, oraz innych mediów i wynegocjowałem obniżenie stawek. Oddaliśmy nasze dwa auta i wzięliśmy jedno bardziej rodzinne i nowsze, obniżając tym samym koszty użytkowania. Sprzedaliśmy masę niepotrzebnych rzeczy, które leżały po szufladach i szafkach. GoPro, stary aparat, dwie gitary, talerze do perkusji, buty, zegarki, gramofon, który był tylko meblem. Po oddaniu większości ubrań, pozbyliśmy się też ogromnej szafy i komody. Odzyskaliśmy ogrom miejsca i przestrzeni w naszym mieszkaniu.

 

Dziś moje popołudnia są spokojne, jestem w stanie odpocząć, piszę kiedy mam na to ochotę. Moje relacje opierają się na ludziach, którzy są mi bliscy. Czy to fizycznie, czy przez internet, doceniam czas, który odzyskałem. Razem z zakończeniem roku przyszedł początek czegoś. Wyrzuciłam z życia nieprzydatny chłam i zamieniłem go na spokój.

 

Doceniam zachody słońca czy piękne poranki, nie przeszkadza mi niepogoda, ciesze się życiem. Co wieczór, wspólnie razem z Klaudią i Livią, wykonujemy praktykę wdzięczności, mówimy po trzy rzeczy, za które jesteśmy dziś wdzięczni sobie i światu. Przestałem kompulsywnie robić zakupy, są czasem tygodnie gdzie nie wydaje ani funta, nagle zaoszczędziłem jedną czwartą wypłaty. Teraz pisząc ten post, wsłuchuję się w trzaski drewna palonego w kominku. Nigdzie się nie spieszę, nigdzie nie muszę być, wszystko mogę, zamiast muszę. Piję piwo bezalkoholowe, jem zdrowiej i naprawę czuję, że to jest dobra zmiana.

 

Kilka słów na zakończenie roku. Sposób na lepsze życie.

 

Odlubiłem na facebouku i insta, większość motywacyjno-coachingowych stron, nie interesuje mnie posiadanie więcej, dorabianie się w życiu kategoriami Kołcza Majka, Grzesiaka czy Briana Tracy. Szanuję ich, ale zastanawiam się nad jednym. Budowali swoje imperia wiele lat, by potem tak jak w przypadku Michała Wawrzyniaka, zostawić wielkie domy i pogoń za tym wszystkim i wyciszyć się na wsi. Nie chcę by moje życie było takie, nie chcę spędzić kolejnych dwudziestu lat w biegu i pogoni za czymś, by dojść do wniosku, że wszystko co ważne mnie ominęło. Chcę by nasze życie było inne, mamy oszczędności, mamy mieszkanie, auto które jest użytkowe, chcę mieć czas dla rodziny.

Chce zmieniać życie ludzi pracując jako Dad’s Worker, wspierając ich daje im w jakimś stopniu szanse na coś lepszego. Michała dalej cenię, jednak zrozumiałem, że moja droga jest totalnie inna. Nie złoszczę się, nie denerwują mnie korki w mieście i sytuacje, na które nie mam wpływu. Zwyczajnie jestem szczęśliwszy. Piszę o swoim rodzicielstwie, zasięgi przestały mieć znaczenie. Wolę by czytało mnie siedem osób, które wyciągną coś z tego, niż sześć tysięcy podglądaczy, którzy nie czerpią z tego nic.

Dodawaj wartości w życiu innych ludzi, bądź dla nich oparciem, przyjacielem. Pozbądź się wszystkiego, co nie daje tobie wartości, odgruzuj powoli swoje mieszkanie, dzień po dniu, pozbądź się dziennie choćby jednej rzeczy, bez której możesz żyć. Rzeczy, która tylko zajmuje Ci miejsce, zbiera kurz, której nie używałeś/aś dłużej niż pół roku. Poczujesz się lepiej, poczujesz się lżejszy. Wydajemy pieniądze, których nie mamy, na rzeczy których tak naprawdę nie potrzebujemy. Chcemy zaimponować ludziom, których nie obchodzi nasze życie.

 

Nie powiem ci, że to jedyna droga, nie powiem ci, że masz nie gonić za kasą, za karierą i gadgetami. Mówię ci co dla mnie jest ważne i jakie zmiany wprowadziłem w swoim życiu. Co sprawiło, że jestem szczęśliwy. Dla mnie wraz z zakończeniem roku przyszły znaczące zmiany, a ty rób co chcesz.

Chcę spędzać czas z najbliższymi, mieć czas dla siebie, pisać gdy mam na to ochotę i żyć tak by było co wspominać.