Poznajesz kogoś z dzieciakami. W pierwszym momencie się wahasz, pózniej masz obawy, na którymś etapie masz to w nosie, bo przecież jesteś zakochana po uszy i nie ma dla Ciebie znaczenia, jaki bagaż ze sobą wnosi w związek, Twój wybranek. Nagle jak grom z nieba spada na Ciebie świadomość, że kiedyś te dzieci poznasz. I co wtedy? Co im powiesz? Kim jesteś dla ich taty? Kim jesteś dla jego dzieci? 

 

Mnóstwo pytań i na wstępie, tylko z pozoru, mało odpowiedzi. Zaczynasz szukać i czytać, z każdą otworzoną stroną internetową, forum, grupą dyskusyjną i obróconą kartką książki. Twoje ataki paniki i nagłe wyrzuty adrenaliny się nasilają.

Nikt Ci nie poda gotowego przepisu na “szczęśliwą” macochę. Za to każdy Ci powie, jak to jest u niego, a Ty naczytasz się setek historii ludzi, których nigdy w życiu nie widziałeś na oczy, a prawdziwość owych historii zawsze jest wątpliwa. Każdy człowiek ma inny wymiar koloryzowania dramatów rodzinnych i międzyludzkich. Jeszcze inni je umniejszają i upiększają swoje życie. Ty, jako mądra kobieta, wiesz to i w każdej z tych opowieści usilnie próbujesz odnaleźć ziarnko prawdy, wyciągnąć jakieś wnioski i porady dla siebie samej.

Pamiętasz jednak, że co rodzina, co macocha to inna sytuacja. Są inne dzieci, inne “byłe” żony i matki dzieci, inne domy i inne układy. Są macochy na pełen etat i te na pół, są też takie które widują dzieci partnera na ferie i wakacje, niektóre nigdy! Są macochy z własnymi dzieciakami i te bezdzietne. Są ojcowie, którym zależy na kontakcie z dziećmi i tacy, trochę średnio nastawieni do ojcostwa. Są też, przede wszystkim, inne macochy! Każda z innym bagażem, z innym charakterem, podejściem, inaczej wychowana.

Więc zadajesz sobie to konkretne pytanie. Skoro nie jestem ich mamą i nie jestem ich tatą, to kim ja mam być dla jego dzieci? Jak mam się zachować, jakie mam mieć do nich podejście? Kim mam być dla ich taty, jak bardzo mam się angażować?

 

Kim możesz być?

 

Już kiedyś pisałam o mojej drodze do poznania dzieci i jak wyglądały przygotowania do tego momentu. Jedno czego nie opisałam, to kim chciałam, lub nie chciałam być i dlaczego takie, a nie inne podejście wybrałam.

Miałam wielkie szczęście, że jedną z pierwszych rad jaką wyszukałam w internecie było to, że spotykając się z  mężczyzny z dziećmi, powinnam nakłaniać go do jak najczęstszych kontaktów z dziećmi i powoli włączać się, w ich czas razem. Tak jak pisałam kiedyś, wcieliłam to w życie, namawiałam Nikodema do wyjazdów z dziećmi, podrzucałam pomysły na wspólne zabawy, nigdy nie miałam problemu z tym, że chce spędzić z nimi więcej czasu. Było to oczywiście tylko oficjalnie, bo czasem czułam się zaniedbana, lub chciałam więcej czasu razem. Jednak wiedziałam, że zabezpieczenie przez Nikodema więzi z dziećmi, będzie procentowało zrelaksowanym mężczyzną, który spędzając czas ze mną, nie będzie martwił się o relacje z Livią i Maksem. Tak jest po dziś dzień, z małymi potknięciami po drodze, bo nie zawsze jest mi lekko wiedząc, że czas ze mną to nie to czego Nikodema akurat teraz potrzebuje.

 

Stałam się mimowolnie strażą przyboczną relacji Nikodema z dziećmi. Wiele kobiet zapomina, lub zwyczajnie nie ma ochoty na taką, odpowiedzialną, rolę. Jest to ciężka robota i szanuje kobiety, które świadomie decydują się na pozostawienie mężczyzny sam na sam z tym zadaniem. 

 

Chronię i ulepszam relację, która nie jest moja. A co z tego mam? na pierwszy rzut oka nic konkretnego. Jednak jeśli by się bliżej przyjrzeć to całkiem sporo. Po pierwsze mam Nikodema, który jest zadowolony z kontaktu z dziećmi. Po drugie mam czas dla siebie, kiedy oni spędzają czas razem, ja mogę poczytać, ogarnąć coś lub wyjść ze znajomymi. Przede wszystkim mam szacunek i wdzięczność Nikodema. Moje panie kiedy facet widzi, że dbasz o jego relacje z dziećmi i wzmacniasz je mimo wszystkich bolączek to wie, że Ci zależy.
Jeśli mimo wszystko nie chcesz załatwiać dzieciakom jazdy konnej z tatą, szukać najprostszego przepisu na ciastka, żeby mogli je upiec sami lub kupić popcorn i pozwolić mu spać z dziećmi na kanapie po wieczorze filmowym, to chociaż nie utrudniaj. Nie zabieraj mu motywacji, nie rób wyrzutów, i jeśli jest facetem, który faktycznie zasługuje na Twoją miłość to za kilka lat Ci podziękuje.

 

 

 

 

 

Możesz być dla jego dzieci przyjaciółką, możesz być opiekunem, kumplem, możesz nawet stać się faktycznym rodzicem. Możesz dotrzymywać ich sekretów, robić naukowe eksperymenty, czytasz książki i uczyć jak rozpalać ognisko i robić na drutach. Możesz im gotować i dbać o to, żeby w domu było ciepło i bezpiecznie. Możesz ich gonić do sprzątania, spania o rozsądnej godzinie, składania własnego prania, wyczyszczenia klatki zwierzaka i innych obowiązków domowych. Możesz opowiadać historie, te prawdziwe i te wymyślone, rysować z nimi, zrobić karmik dla ptaków na zimę.
Nie jestem mamą. Nie jestem tatą. Kim jestem dla jego dzieci?Możesz z nimi tańczyć, siłować się i rzucać poduszkami. Możesz być znowu dzieckiem, nastolatką, a kiedy trzeba dorosłym z doświadczeniem życiowym i mądrością. Możesz się od nich uczyć szczerości, wyobraźni i spontaniczności

Możesz też traktować ich z dystansem, być partnerką dla ich taty, towarzyszką jego życia i kimś kto pomaga mu wtedy, kiedy trzeba. Możesz ich szanować, ale nie musisz kochać. Możesz się złościć i szukać sposobu jak nie kląć i nie kopnąć przedmiotu, który złamie Ci małego palca. Możesz ich czasem ignorować, zostawiać ich bałagan tylko dla nich, upominać ich tatę, że dzieciaki się źle zachowują.

 

 

Nie powiem Ci kim masz być, bo to nie ode mnie zależy i nie wiem kim jesteś, w jakim związku jesteś i jaką masz sytuacje. Nie mnie oceniać i nie do mnie należy decyzja. Nie dam Ci recepty na sukces, bo moja zmienia się regularnie i z każdym miesiącem zmieniam proporcje składników. Czasem trochę więcej miłości, czasem zrozumienia, zdarza się, że dodam trochę dyscypliny, ujmę trochę zorganizowania, a dodam trochę spokoju. Internet jest pełen artykułów typu “10 cech dobrej mamy”, no i tych mówiących, że bycie macochą to najgorsze co możesz sobie zrobić.

Kim nie jestem dla jego dzieci?

 

Nieszczęśliwym człowiekiem

Nikt nie lubi ludzi smutnych, rozgoryczonych i wiecznie niezadowolonych. Dzieci to małe radary i zadziwiające jest, jak dużo wyczytują z naszego tonu głosu i mowy ciała. Dbaj o siebie, zadbaj o swoją głowę i ciało. Upewnij się, że Twoje relacje z tatą dzieci są takie jak byś chciała i jeśli zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy żeby było dobrze, a ciągle tak nie jest to zwyczajnie przemyśl czy ten układ jest dla Ciebie.

Zjadaczem Dzieciństwa

Dzieci są tylko i aż dziećmi. To piękny okres czasu, który dla nich i tak już został “wzbogacony” o rodziców nie będących razem. Nie bądź złodziejem radości, niewinności, pomyłek i głupstw. To prawa i przywileje dziecka, będą popełniać błędy i się z nich uczyć, lub nie. Nie kradnij im możliwości bycia oczkiem w głowie tatusia.

Katem. Panem i Władcą

Nie bądź katem, nie osądzaj surowiej, tylko dlatego, że Ty tak byłaś osądzana. Nie wymagaj czegoś, tylko na podstawie tego : “że inne dzieci w tym wieku” lub “bo ja w tym wieku”. Jeśli masz swoje dzieci, to staraj się traktować jego i Twoje dzieci tak samo i zrozum, że nie każde dziecko jest wychowywane tak jak Ty wychowałaś swoje. Dorzuć trochę zrozumienia do przepisu na waszą rodzinę. Dziecko rozerwane między domami, rodzicami i rzucone na głębokie wody rodziny łączonej ma trudniej niż Ty. Ono dopiero uczy się jak żyć i jak czuć, Ty już powinnaś to wiedzieć.

Duchem 

Nie bądź nie istniejącym dodatkiem. Kimś przemykającym po mieszkaniu i ukradkiem obserwującym życie dzieci i ich taty. Postaw znak swojej obecności na mapie życia tych dzieci. Tupnij nogą i powiedz, że też tu jesteś. Jasne, początkowo Cie oleją, zignorują lub nawet wykorzystają to przeciwko Tobie. Z czasem będą oczekiwać Twoich kroków i momentu kiedy wsadzisz klucz do drzwi, żeby się z Tobą przywitać po powrocie z pracy.

Lożą Szyderców 

Moje ulubione i najbardziej znienawidzone. Loża szyderców umiejętności wychowawczych matki, babci i taty. Nigdy, ale to przenigdy nie krytukuje przy dwu, pięcio, dziewięcio czy piętnastoletnim dziecku wychowania i zasad panujących w domach mamy, babci lub nawet tego jak wyglądały zasady za czasów jak żyli wszyscy razem. Nie jest to Twój biznes i Twoje zdanie. Jeśli znasz lepsze sposoby to je zaprezentuj i udowodnij, że są lepsze. Ja wiem, że dziecko nie nauczone wykonywania prac domowych w domu mamy, nie znajdzie w nich źródła radości i satysfakcji, ale czy znajdzie je w zdaniu “Twoja mama nic Cię nie nauczyła, jesteś leniwy jak ona”?
Krytykowanie ojca dzieci przy nich, to już dla mnie totalne naruszenie jakichkolwiek norm w rodzinie. Ty i on to jeden front, jeśli jeszcze go nie macie, to skup się na jego stworzeniu, zamiast na udowadnianiu dziecku, że ktoś jest gorszy niż Ty. Udowodnij, że Ty jesteś lepsza niż inni.

 

Podsumowując, możesz być kim chcesz. Masz ten komfort, że nikt nie narzucił Ci roli mamy czy taty. Kiedy zadasz sobie ponownie pytanie “Kim jestem dla jego dzieci” to nie panikuj, tylko odpowiedz sobie “Jestem tym kim chce, kimś kogo sama wybieram. Kimś kto dla mnie i dla tej rodziny dzisiaj jest najlepszy.”