Bycie rodzicem wiąże się z nieustannym byciem ocenianym. Przez teściów, innych rodziców, koleżanki, w zasadzie przez całe społeczeństwo. Jak ubierasz swoje dziecko, jak karmisz, jak do niego mówisz, jak odpowiadasz swojemu dziecku. Oceniamy dosłownie wszystko, najgorsze jest to, że jako rodzice gdzieś ubzdurało nam się, że my robimy wszystko dobrze, idealnie, najlepiej. Tylko w swojej ocenie. To zło w czystej postaci. Wszyscy powinniśmy sobie zafundować lekcję empatii w tym naszym parentingu. 

 

Rodzice dzieci niepełnosprawnych i chorych mają dodatkowo przerąbane. Dlaczego? Zaraz o tym napisze, ale najpierw małe wakacyjne wspomnienie.

W lipcu wybraliśmy się z Klaudią na Fuertaventurę, nacieszyć się sobą, odetchnąć od szarości i poleżeć przy basenie. Wieczorami chodziliśmy do knajpek, restauracji, kosztując lokalnych potraw i delektować się czasem dla siebie. Takie zwyczajne ładowanie baterii. W czasie naszych wyjść często spotykaliśmy w naszej miejscowości tę samą parę, z nastoletnim synem. Wokalizował, mruczał, zatykał od czasu do czasu uszy, machał rękoma i patrzył w niebo lub w Ipada którego trzymał w ręku. Ewidentnie autysta, zawsze widząc go, uśmiechałem się do siebie.

Bardzo przypominał mi naszego syna, był tylko trochę starszy, o jakieś 5 lat. Jego rodzice, idąc z nim, trzymali się za ręce, Chłopak podskakiwał, idąc obok, rodzice co jakiś czas mówili coś do chłopaka. Spoglądał to w gwieździste niebo, to w Ipada.

Raz usiedliśmy przypadkiem całkiem niedaleko od siebie w restauracji, młody spoglądał w Ipada, a rodzice rozmawiali. Ktoś obok nas skomentował ten obrazek- “Mogliby się zając swoim synem, zamiast dawać mu Ipada.”  Uśmiechnąłem się do siebie i pomachałem głową z dezaprobatą do tego komentarza.

Dlaczego, ktoś obcy w ogóle ma prawo do oceny nas i naszego rodzicielstwa?

 

Lekcja empatii numer 1

Zwyczajnie ludzie, w większości przypadków nie mają pojęcia o tym, jak wygląda życie z chorym czy niepełnosprawnym dzieckiem. Przez co przechodzimy, gdy zapada diagnoza, gdy nasz świat zmienia się bezpowrotnie. Od tego trzeba by było zacząć, życie po zaakceptowaniu diagnozy to już co innego. A zanim ta akceptacja będzie w nas samych, mogą minąć miesiące, lata. Nasza psychika się zmienia, nierzadko dochodzą problemy z naszym zdrowiem mentalnym i fizycznym.

Uczymy się na nowo żyć, uczymy się naszych dzieci, codzienności. Od nowa, staramy się zrozumieć, jak teraz będzie wyglądało nasze życie. Za tym idzie także winienie samych siebie za to, co ma nasze dziecko, za diagnozę, tysiące pytań i to jedno najtrudniejsze – „dlaczego my” oraz „co dalej?”

Autyzmu nie widać, prawda? Kiedy, widzimy dziecko z Zespołem Downa, to od razu jesteśmy wyrozumiali, pełni empatii i mamy inne podejście do dziecka, jak i jego rodziców. Autyzmu i wielu innych chorób często nie widać.
Gdy dziecko zachowuje się inaczej, ma pewne trudności, obwiniamy rodziców i oceniamy ich metody wychowawcze. Gdy widzimy dziecko niepełnosprawne z telefonem czy tabletem, to od razu zakładamy, że rodzice tylko chcą zająć swoje dziecko, by dało im spokój.

Moje dzieciaki mają dostęp do tabletów tylko w weekendy w czasie roku szkolnego. W wakacje i przerwy od szkoły mogą korzystać ze sprzętu elektronicznego trochę częściej. Wiem, że dzieciaki w wieku moich dzieci nie powinny oglądać tv i ogólnie mieć dostępu do ekranów więcej niż dwie godziny dziennie. Znam ostatnie badania i orientuje się jakie skutki może mieć nadużywanie ekranów.

 

 

Lekcja empatii numer 2

Opinia i presja publiczna dotycząca zachowania naszych dzieci. Nasze dzieci nie są niewychowanymi bękartami, nasze dzieci są inne i wiele rzeczy dla nich stanowi problem lub jest nie do przeskoczenia. Komentarze w stylu- “Jak byś dała/dał mu klapsa to od razu zacząłby się porządnie słuchać” lub “Co za rozwydrzony dzieciak, jak takiemu pozwalają na wszystko, to teraz mają.”
Te same komentarze sprawiają, że my kochający rodzice czujemy się jak beznadziejni nieudacznicy, że nikt nas nie rozumie. Czujemy się odtrąceni. Mało tego, powodem tego wszystkiego jest inne zachowanie osoby, którą kochamy nad życie, która jest dla nas najważniejsza. Nasze dziecko, które jest obdarzone trudnościami jak ASD i nie jest winne niczemu.

Czasami czujemy się tak źle, że zaczynamy unikać publicznych miejsc, powoli izolujmy się ze wstydu, chcąc uniknąć komentarzy i tych oceniających spojrzeń. Przestajemy zabierać swoje dzieci do parku. Dlaczego? Bo brakuje w naszym społeczeństwa zrozumienia, edukacji i niestety także empatii.
Państwo dodatkowo wyklucza niepełnosprawnych, zamiast budować zrozumienie i uczyć kolejne pokolenia akceptacji, otwartości i empatii. Żyjemy obok, równolegle, a nie razem. Dzieciaki są empatyczne i włączające, nie widzą różnic, to my rodzice zmieniamy te otwarte serca w oceniające głowy.

To jest straszne, wracamy do średniowiecza i wykluczania.

 

 

Lekcja empatii numer 3

 

Gdy widzisz innego rodzica w trudnej sytuacji ze swoim dzieckiem, pamiętaj — nie przeszedłeś jego życia, w jego butach. Bądź empatyczny, a nie oceniający.

 

Czasem jest lepiej, czasem trudniej, czasem Ipad czy tablet pozwala zwyczajnie na przekierowanie dziecka, na chwile dla siebie nawzajem, na wytchnienie. Jesteśmy nierzadko ze swoimi dzieciakami 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Zamartwiając się o ich przyszłość, o to, czy będą samodzielne, co się z nimi stanie po naszej śmierci. Czy kiedyś będzie w stanie pójść do sklepu, czy ktoś mu nie zrobi krzywdy? Nie ma usprawiedliwienia dla nadużywania czasu ekranowego, jednak ludzie – bądźcie bardziej empatyczni.

Nasze dzieci w ciągu swojego życia doświadczają tylu trudności, tak wielu traumatycznych momentów związanych z ich autyzmem czy chorobami, wybaczcie, ale uważam, że jeśli bajka czy coś na YouTube pozwala im na chwile poczuć się spokojnym, czy oderwać od tych gorszych momentów, to kim Wy jesteście, by oceniać nas jako rodziców? Dieta, reakcje na światło, zaburzona sensoryka, opóźnienie rozwojowe, autoagresja, wykluczenie, ból fizyczny w wielu przypadkach, nadwrażliwość i tysiące innych sprzężeń, z którymi mamy do czynienia jako rodzice, każdego dnia staramy się ulżyć naszym dzieciom. Co za to dostajemy od społeczeństwa? Ocenianie, wredne komentarze na temat naszych dzieci i naszych sposobów wychowawczych.

Gdy słyszę wokalizujące dziecko w alejce obok, supermarketu gdzie robię zakupy,  uśmiecham się do siebie i robi mi się ciepło na sercu, rozumiem codzienne trudności rodziców tego dziecka. Wiem ile pracy wymaga by dojść do momentu, w którym nie interesuje nas co powiedzą inni. Kiedy mój syn zachowuje się inaczej, uśmiecham się, bo to świat musi się dostosować, a nie my. Tak jak dostosował się z podjazdami dla wózków inwalidzkich.

Jesteśmy przykładem dla dzieci, jesteśmy przykładem dla innych. Wychowajmy pokolenia pełne empatii i zrozumienia, które wyrosną na empatycznych rodziców.

Ludzie, ogarnijcie się. Nikt nie ma prawa oceniać.