Facet musi być twardy, znosić wszystko, nie może się potknąć, nie może mieć trudnego okresu. Jesteś facetem, bierzesz wszystko na klatę, prawda? Nie możesz być słaby jak ja –  Mam depresję i stany lękowe.

 

Co to w zasadzie oznacza?

Żyjemy w świecie, gdzie ciagle mówi się chłopakom by zmężnieli, by przestali się mazać. Przecież chłopaki nie płaczą, prawda?
Gówno Prawda. To nie kolejny tekst o depresji, to tekst o woli życia. Zapraszam.

 

Dzisiejszy facet nie jest przygotowany na trudności i walkę o siebie samego, dzisiejsze realia nie pozwalają facetowi na klęknięcie, na wypieprzenie się w błoto. Nie ma na to czasu, upadasz przegrywasz. Inni jadą po tobie.
Ja upadłem, nie wiem jak to się stało, nie za bardzo wiem kiedy i dlaczego?
Szukam powodów, szukam wyraźnego miejsca, ale nie jestem w stanie go jeszcze zlokalizować. Już jakiś czas temu pisałem o moim telefonie do pielęgniarki psychiatrycznej, myślałem że to przeszło. Mimo wszystko nie. Wypieprzyłem się na drodze życia, niedawno po roku jakiejś masakry w mojej głowie i zmagań z fizycznością sięgnąłem po pomoc. Efekt? Zostałem zdiagnozowany z głęboką depresją i stanami lękowymi. Tak, mam depresję.

Nie radzę sobie z rzeczywistością, moja głowa odmawia posłuszeństwa, nie potrafię cieszyć się codziennością, jestem pusty, zepsuty. Jestem daleko, nie jestem sobą, mój mózg nie przetwarza wszystkiego tak jak kiedyś. Strach zagląda tam coraz częściej.
Jestem jednym z „ tych ludzi”, ludzi walczących z depresją.

 

Mam depresję i stany lękowe. Tak, jestem jednych z "tych" ludzi.

 

Nie będę tutaj przytaczał informacji o depresji, nie jestem sam dobrze zaznajomiony z tematem, leki i ataki paniki to zupełna nowość, cały tydzień zastanawiałem się jak to ugryźć, czy wspominać, czy toczyć samotną walkę. Wielu z Was zanim cokolwiek napisałem, zanim dałem znać że dzieje się coś złego, napisało, zadzwoniło. To cholernie budujące, każdemu z osobna dziękuję, Wy wiecie.

Wracając do tematu z którym się zmagam, i tu słusznie użyłem tego słowa. Ilość facetów, która ma depresję jest zatrważająca, ale nie mówimy o tym bo to temat wstydliwy, bo chłopaki nie płaczą.
Nie sypiam, nie potrafię się skoncentrować lub zawieszam się na długie chwile. To dopiero początek, satram się odnaleźć w tej nowej sytuacji.
Przez to tym trudniej zaakceptować te chorobę. Jedzenie traci smak, słońce zaczyna przeszkadzać, a wyjście na zewnątrz w jakimkolwiek celu jest wyzwaniem niczym wspięcie się na Mount Everest. I serio, nie oczekuje że zrozumiesz, ja bym nie uwierzył sam, ja był sam powiedział – przestań pierdolić i zbieraj dupsko. Niestety dziś to cholerna walka o codzienność.

 

Mam depresję. Walczę.

 

Pisanie mi, że będzie dobrze bardzo irytuje, że ty też masz problemy ze spaniem, nie pomaga wcale. Depresja zabiera mi pewność siebie, podburza mnie przeciwko samemu sobie.

Moja głowa powtarza bez końca zdania, które z kiedyś bym się śmiał, a dzisiaj zabierają mi resztki pewności siebie.

Po co blogujesz, po co pomagasz innym w pracy zawodowej, sam potrzebujesz pomocy, wiec jak możesz innym pomóc?
Twoje plany, twoje marzenia, do których dążysz są niepotrzebne, odstaw to wszystko, przecież możesz wrócić do łóżka. To co do tej pory zrobiłeś i tak się nie liczy, to przeszłość, jesteś nikim, i tak nic z tego nie wyjdzie.

 

Dostaje masę wiadomości wsparcia, wśród nich takie które sprawiają że nie czuje się wcale lepiej, a wręcz odwrotnie –  pisząc mi że ty też masz depresję, czy ma ją twoja sąsiadka nie czuje się lepiej, tylko gorzej. Twoja depresja nie koniecznie jest moją, każdy z nas jest inny, każdy przeszedł w życiu inną drogę, inaczej odczuwa emocje.
Ja nie napisze ci – wiem co czujesz- gdy powiesz mi że też masz depresje, wiec proszę nie pisz mi takich rzeczy. Tak, mam depresję, ale moja jest inna niż Twoja.
Nie pisz mi że mam cudowne dzieci, kobietę i mam dla kogo zawalczyć. Ja to wiem. To bardzo dołujące, że mimo tego co mam dopadła mnie ta choroba.
Nie pisz mi bym wyszedł do ludzi, poszedł pobiegać czy się nie martwił. Chcesz mnie wesprzeć, powiedź że jesteś, że się martwisz i myślisz o mnie, o nas.

 

Domyślam się, że moja depresja pogłębiała się przez ostatnie parę lat, sam siebie nie poznaje, sam jetem tak bardzo zaskoczony. Dostałem leki, pierwsze pare dni czułem się totalnie naćpany. Podobno przy antydepresantach na początku, przez pierwszy miesiąc jest dużo gorzej, by potem było dużo lepiej. O ile, oczywiście leki są dobrze dobrane. Podobno.
Nie bój się, nie zostanę ekspertem od depresji, będę pisał o tym co dzieje się w mojej głowie, postaram się nie zanudzić Was postami o depresji. Jeśli mam dokonać oceny mojego stanu, to nie jest za ciekawie, jakiś czas temu jadąc autem, przemknęła mi przed oczami sytuacja, gdzieś pomyślałem ukradkiem – A jakby tak wjechać w jakieś drzewo, jeśli przeżyję to przynajmniej na jakiś czas będę zajęty czymś innym. Potem pomyślałem o Maksie, o Livii i dostałem ataku paniki. Zatrzymałem się na najbliższym parkingu, wysiadłem z auta. Zobaczyłem przed oczyma syna czekającego na tatę przy drzwiach i córkę tęskniącą za mną. Przestraszyłem się cholernie. Zadzwoniłem do lekarza. Wiem, że potrzebuje pomocy, wiem że moje zdrowie fizyczne miało ogromny wpływ na to, że moja psychika dostała po dupie. Czas na powolne kroki ku zdrowiu.
Każda decyzja, każda obawa sprawia, że ogarnia mnie paraliż, najprostsze rzeczy doprowadzają mnie do poczucia lęku. Myślę o tym że nie dam rady, że polegnę, że wybiorę źle, że nigdy z tego nie wyjdę. Nie sypiam przez to, jestem wrakiem, brak snu zabija zdrowy rozsądek.

 

MAM DEPRESJE.

 

Zdrowie to całość. Mentalne i fizyczne, nie jest łatwo się zebrać. Sam fakt, że napisałem ten tekst świadczy o tym, że podniosłem rękawicę. Nie jestem twardy, nie jestem człowiekiem ze stali, jestem kreacją, która powstaje od ostatnich 37 lat. Z wsparciem bliskich, mojego teamu w pracy, Was, będę próbował i będę walczyć. Walczę z depresją i lękami.