Od roku zajarany jestem minimalizmem, życie w pędzie przestało mi odpowiadać i doprowadziło mnie na skraj emocjonalnego wyczerpania oraz depresji i głębokich stanów lękowych. Zgubiłem się, przestałem zauważać gdzieś w tym całym biegu co dla mnie ważne. Zrozumiałem, że często mniej, znaczy więcej. Dzisiaj o tym, co się zmieniło i na czym skupiam się mniej, a na czym bardziej.

 

Brak presji

Nie wyznaczam sobie ogromnych celów, przestałem słuchać kołczów, mówiących, że trzeba zapierdalać, piąć się, odnosić sukcesy. Zobaczcie sami, jaki sens? Kołcz Majk, którego kiedyś bardzo śledziłem i byłem jego klientem, po 20 latach zapierdalania sprzedał dom, zmniejszył rozmiar firmy i przeprowadził się na wieś. Oczywiście jest to szerszy temat, jednak uproszczając, nie chcę stracić 20 lat, by dojść do podobnych wniosków. Piszę, kiedy czuję. Nagrywam, gdy mam wenę, skończenie drugiej książki odłożyłem na czas nieokreślony. Dlaczego? Bo są rzeczy ważniejsze na ten moment.

 

Odrzuciłem nic niewnoszące znajomości

Każdy ma z nas takich ludzi, którzy w czasie spotkań towarzyskich, nieustannie narzekają, stękają i dosłownie nic im się nie podoba. Nie wspomnę o tym, że kiedy zaproponujesz im aby coś zmienili to, zaczynają jeszcze bardziej stękać. Mieszkamy z dala od kraju, niemniej mamy dużą grupę przyjaciół, którzy wnoszą w nasze życie ogrom pozytywnych emocji, kreują z nami najpiękniejsze wspomnienia i budują relacje, które wzajemnie dają nam wiarę w lepszy świat.

 

Mniej pracy, więcej czasu dla bliskich

Wielu z was popuka się w głowę, ale co mnie to obchodzi. Pracuję tylko 4 dni w tygodniu. Dlaczego? Bo mogę, bo chcę. Kocham swoją pracę nad życie, to spełnienie moich marzeń, wspieram innych ojców w ich rozwoju i stawaniu się lepszymi rodzicami. Mam ogromny zaszczyt być przez krótką chwilę częścią ich życia. W każdej chwili mógłbym zacząć pracować 5 dni w tygodniu. Tylko po co? Kasa jest wystarczająca, mamy inne źródła dochodu dodatkowo, a ja mam czas dla najbliższych, nie jestem przepracowany, zmęczony na potęgę, poirytowany, mogę wypocząć, zaplanować czas z dziećmi, jak i z Klaudią. Co więcej, w mojej pracy bardzo dbamy o balans między pracą a życiem prywatnym. Co roku, dodatkowo dokupuje sobie tydzień urlopu, co daje mi w roku 9 tygodni płatnego wolnego. Już wiecie, dlaczego tak często wybywamy gdzieś z dzieciakami i z Klaudią.

 

Słucham swoich dzieci, a nie one mnie.

 

Czy mniej znaczy więcej? Czego nie powie ci żaden kołcz.

Być, a nie mieć

Wszystko, czego nie używałem dłużej niż rok, oddałem lub sprzedałem na ebay’u. Od miesięcy nie kupuje nowych rzeczy, staramy się używać sklepów charytatywnych, ograniczyłem wydatki na alkohol, odkładamy pieniądze na wspólne wypady z Klaudią, jak i z dziećmi. Stałem się uważny, otwieram głowę i słucham swoich dzieci. Daje się im prowadzić, pytam o danie, pozwalam im na wybory i tłumaczę konsekwencję tychże wyborów. Potrafię rozmawiać o swoich emocjach, emocjach związanych ze związkiem z Klaudią, razem działamy niczym wybornie naoliwiony silnik. Cieszę się chwilami razem z dziećmi, jak i bez nich. Nie czuje się już winny, gdy ich nie mam, wiem, że to ich czas z mamą, wykorzystuje na maksa ich czas ze mną. Jestem dla nich, a nie one dla mnie czy moich planów. Staram się dać moim dzieciakom siebie, doświadczenia, emocje oraz czas i bliskość. Oczywiste prawda? Czasem oglądamy wspólnie bajki, czasem rozmawiamy, zawsze blisko siebie, zawsze na ich poziomie i przy ogromnej ilości bliskości. Moje dzieci słyszą ode mnie dziesiątki razy dziennie, że ich kocham, same też mi o tym mówią. Tak samo w naszym związku, oboje to sobie powtarzamy i okazujemy. Przy dzieciach także.

Dziele się z Wami tym wszystkim

Dlaczego? Bo ktoś może w tym znaleźć wartość, bo są osoby, które żyją w podobny sposób i jest to naprawdę szczęśliwe życie. Nam ktoś pokazał właściwy kierunek, zainspirował, zmienił sposób myślenia. Jest wielu wspaniałych twórców, w wielu kategoriach. Przestańmy patrzeć na to, co robią inni, róbmy to, co nam odpowiada i cieszmy się tym. Każdy z Was może do mnie napisać, wielu tak czyni. Staram się odpisywać każdemu. To wy tworzycie tę społeczność i chcielibyśmy gromadzić na social mediach ludzi o podobnych wartościach, nawzajem się inspirować, wspierać w trudnościach i pięknych chwilach, być niczym stare i dobre małżeństwo. Co Wy na to?

 

Zadbałem o głowę

Depresja i stany lękowe nie biorą się z niczego, presja, zbyt duże tempo życia, wydarzenia z przeszłości, to wszystko mogą być czynniki chorobotwórcze, od roku regularnie korzystam ze wsparcia psychologa. Praca, którą wykonujemy wspólnie z Magdą, jest naprawdę owocna. Mam jedną głowę, przed sobą kolejne 40 lat szczęśliwego życia, lepszych i gorszych momentów. Chciałbym przeżyć moje życie, z relatywnie zdrową głową. Dlaczego o tym piszę, bo mam dość postrzegania problemów mentalnych jako coś wstydliwego, czegoś, o czym się szepcze. Jestem chory na głowę, leczę się, biorę antydepresanty i mam terapię — jestem z tego cholernie dumny, szczególnie z tego, że o tym mówię bez wstydu. Rozmawiajmy o zdrowiu mentalnym, tak samo, jak o łysieniu, opryszczce, grypie czy pryszczu na czole. Każdemu może się przytrafić. Tyle.

Czy mniej znaczy więcej? Czego nie powie ci żaden kołcz.

 

Te najprostsze rozwiązania działają. Mniej znaczy więcej i nie daj sobie wmówić, że stan konta, bryka, ilość metrażu na chacie spowoduje, że będziesz szczęśliwy. To wszystko trzeba opłacić, by zarobić, trzeba siedzieć wiele godzin w robocie, poświęcić nierzadko o wiele więcej niż swój czas. To także czas rodziny, chroniczne zmęczenie, uzależnienie od zakupów i zejście niczym u narkomana, gdy kolejna zabawka już nie cieszy. Nie daj się wpuścić w maliny i długi. Uwierz mi, mniej, znaczy więcej. Na każdym poziomie.