Tak, to prawda, przecież wielu ludzi to potwierdza i pisze do mnie że jestem nikim, zostawiłem matkę moich dzieci i je same. Naprawdę nie ma sensu dłużej walczyć i udawać skoro wszyscy wiedzą już wszystko. Dlaczego? Jak to się stało oraz jakim wielkim dupkiem muszę być by lansować się na kochającego tatę który odszedł. Zapraszam.

Dzisiejszy wpis dedykuje smutnym, popierdolonym ludzikom którzy nie znając sytuacji wpierdalają się w cudze życie z butami. Wszystko co jest wyżej napisane jest totalną bzdurą, totalnie wyimaginowaną historią którą karmią się same osoby nie mające w życiu większego zmartwienia niż poziom mojego życia i relacje jakimi się otaczam. Chciałem napisać coś dla nich i podziękować im za to że dodają mi inspiracji i powodów dla których robie swoje jeszcze mocniej.

Minęło już 14 miesięcy od kiedy oficjalnie nie jestem z mamą moich dzieci, 14 miesięcy w trakcie których zbliżyłem się do moich dzieci bardziej niż kiedykolwiek.

Na początku rozstanie było dla mnie ciosem, nie potrafiłem zrozumieć jak do tego mogło dojść, co teraz z dziećmi i naszymi relacjami. Bałem się że oddalimy się od siebie, że stracę z nimi kontakt. O tym już opowiadałem tutaj. Dziś napiszę o czymś innym. Ostatnio wiele myślę jak robić więcej dla nich, a także dla siebie i mojej nowej partnerki.
Tak, poznałem kogoś zaraz po rozstaniu i nie wstydzę się o tym mówić. Jestem szczęśliwy- słowa klucze dla imbecyli: “Poznałem” – oraz- “po Rozstaniu”. Pokazuje to doskonale jak to się wydarzyło. Nie poznałem w trakcie trwania związku, nie zdradziłem, nie odszedłem do innej. Rozumiesz?

O tym dlaczego zostawiłem żonę i dzieci.

To że zarzuca mi się lans na niepełnosprawnym dziecku zrzucę na barki ludzi którym żal dupsko ściska, nie robią nic dla siebie i dla innych totalnie nic, a mają na tyle tupetu by wytykać otoczeniu ich marzenia i osiągnięcia. Nie będę się odnosił także do tego, chcę żyć, promować wiedzę na temat autyzmu i cieszyć się każdą chwilą bo mam jedno życie i uważam że moje dzieci zasługują na wszystko to czego sobie zamarzą. Autyzm mojego syna nas nie definiuje, czasami ogranicza lub jest trudnością, ale chcemy żyć normalnie i przekraczać kolejne granice, łamiąc stereotypy. Nie podoba ci się to, to wypad. Nie czytaj, nie śledź nas na fejsie. Nie kupuj i nie czytaj moich książek. Będziesz zdrowszy / zdrowsza.

Co do dzieci, mój strach o stratę relacji był naturalny, bałem się bo nigdy nie sądziłem że to może się nam przytrafić. Od razu postawiłem dzieci na pierwszym miejscu. Pierwsze tygodnie brałem ich do siebie dwa popołudnia plus weekend. Po miesiącu zrozumiałem że to bez sensu. Wpadali do mnie na popołudnie i kiedy już zjedliśmy obiad, pobawiliśmy się trzeba było wracać. Brakowało momentów bliskości, spokoju i wyciszenia. Dzieciaki zostawały u mnie na noc, rano odwoziłem Liv do szkoły, a Maksa do mamy gdzie wpadali po niego ze szkoły by go zabrać. Mieliśmy czas na bajki, wyciszenie, przytulańce, co wieczorne “bed time story”. Przytulasy i wspólne poranki. Wakacje i ferie po równo i tak jest do dziś.

Pamiętaj że wielu wariatom będzie przeszkadzać że się starasz, że poświęcasz czas swoim dzieciom i uskuteczniasz współrodzicielstwo kiedy dbasz o relacje z ex i dziećmi to za mało. Nie wiedząc totalnie nic, oceniają, wyrabiają sobie zdanie i rzucają ocenami.

Ciekawe że nikt nigdy nie napisał że mama moich dzieci ma dobrze bo ma 3/4 wieczory wolne dla siebie, że kiedy ona ma dwa tygodnie, tydzień wolnego od dzieci to nikt nie zarzuca jej że nie dba o dzieci i się “szlaja” po europie jak to robię ja gdy moje dzieci nie są ze mną. Jakoś w tej sytuacji mają podwójne standardy. Kiedy ja idę na piwo z partnerką to “ciesze się nowym życiem i byciem z dala od porzuconych dzieci” , a w sytuacji odwrotnej nikt nie ma do powiedzenia totalnie nic. Ja lecąc na urlop dostaje baty. Wstydźcie się ludzie.

Kolejny punkt zapalny dla idiotów.

Hejterska mafia zarzuca mi brak troski o dzieci, jedna baba nawet po jednym z youtubowych odcinków Alfabetu Autyzmu kazała mi przemeblować pokój, a potem po krótkim wideo z SI kazała mi nie odzywać się do dziecka. Potem wrzucała mi screeny z rozmów o mnie i moim ojcostwie z innymi do siebie podobnymi, obrażając mnie i moich bliskich. Zalatywało już stalkingiem, nie mogłem się od baby opędzić. Została zablokowana, posiadała nawet dwa konta na facebooku, grubo. Wiedziała podobno o wszystkim co dzieje się w moim życiu, życiu naszych dzieci i mojej partnerki od “jej znajomych”. Wariactwo. Za takie rzeczy dostaje się wyrok.

Technicznie ogarniam wszystkie spotkania Maksa z profesjonalistami, staram się brać wolne, urywam się z pracy- nic niezwykłego. To mój syn, to moje dzieci. Prowadzimy rozmowy o tym jak pomóc Maksowi, jak rozwinąć oboje nasze dzieci, czasem napotykam na mur, czasem na wsparcie jeśli chodzi o mamę moich dzieci, ale jednak są to relacje zdrowe i troskliwe. Troszczymy się oboje o nasze dzieci bez dwóch zdań, jako dorośli ludzie mamy różne opinie na pewne tematy, zrozumiałe. Ja jestem blogerem i dlatego można mi nabluzgać.

Relacje są różne, staram się prowadzić pokój w moim życiu. Sytuacje stresowe mają przeogromny wpływ na moje życie. Nie sypiam, nie jestem w stanie jeść. Mam wrażenie że oddaje wielką część siebie dla komfortu innych, a sam zostaje deptany. Nie jestem święty, nie jestem jakimś wyjątkiem, jestem kochającym ojcem który dla czasu z dziećmi przyjmie na klatę wiele. Jestem człowiekiem pasji, kocham się spełniać i jeśli przy tym mogę szerzyć świadomość autyzmu to będę to wykorzystywał.

Ostatnio po raz pierwszy moje dzieci miały okazję uczestniczyć w moim spotkaniu autorskim. Dla mnie niesamowite przeżycie. Maks i Livia siedzieli w drugim rzędzie i uśmiechnięci słuchali. Maks zajmował się sobą, ipadem. Cieszył się i mruczał.Livia słuchała z uśmiechem. Ciekawe co sobie myślała? Spędziłem tydzień w ośrodku rehabilitacyjnym, szukając i patrząc jak Maks odpowiada na różne metody. Wszystko spokojnie, nic na siłę. On decydował kiedy kończymy, kiedy coś mu nie pasowało. Ale Ty i tak powiesz-  Jeździ sobie na terapie do PL. I co z tego? Ty siedzisz  ukryty za monitorem i żal ci dupsko ściska? Niepytany dajesz mi rady, mówisz że nie dbam o nic,  nic mnie nie interesuje prócz fejmu? Zapytaj moje dzieciaki. Zapytaj znajomych których mam tylu że mogę zliczyć ich na palcach jednej ręki, bo nie mam na nic czasu.

A ty czym żyjesz? Moim życiem? Nie masz nic lepszego do roboty niż obgadywanie mnie i udawanie że masz pojęcie jaki jestem? Nikodem sprzed dwudziestu lat był inny, Nikodem sprzed dekady był inny. Za dziesięć lat będę innym człowiekiem. Możesz mnie poznać, jestem zwykłym kolesiem, pół analfabetą, emigrantem, rock n rollowcem. Jestem sobą, mogę patrzeć ze spokojem w lustro a ty?

Zanim się wypowiesz o czyimś życiu, zachowaniu, zanim dasz upust swojej żółci w internecie poszukaj tego co powoduje że tak się czujesz? Może to ty zawiodłeś i się oszukujesz wyżywając się na innych, może to ty nawaliłaś i szukasz winnego. Twoje zachowania są kalką twoich własnych grzechów. Dziękuję wszystkim czytelnikom którzy mnie wspierają, pytają, dzielą się swoimi historiami. To wiele znaczy. Tym którzy hejtują wybaczam pokazując środkowy palec.

Ave

PS. Nie zostawiłem ani dzieci, ani żony. Tyle w temacie.

O tym dlaczego zostawiłem żonę i dzieci.

 

Wygrywamy!