Pracujesz z dzieckiem, idzie do przodu, krok po kroku, dlaczego? Praca z dzieckiem to wyzwanie samo w sobie, nie mówiąc o tym jakie podejście do tego powinieneś wybrać rodzicu. Myślałeś o tym jaki styl pracy będzie najlepszy? 

 

Dla wielu rodziców, to że ich dziecko idzie do przodu jest czymś, nad czym nie muszą się rozpływać, czy nawet zastanawiać, to fakt, codzienność. Dla rodzica dziecka z autyzmem i mocnym opóźnieniem rozwojowym to radość i nadzieja na kolejny wielki skok do przodu. Nasze dzieci są wyjątkowe, ich każdy krok do przodu jest przełomowy. Mamy przywilej wzruszać się całkiem często, i to jest piękne w tym naszym nieco “trudniejszym” rodzicielstwie.  Zobaczcie co wydarzyło się tym razem….zapraszam.

 

Siedzimy w aucie, we trójkę. Ja za kierownicą, Maks i Livia z tyłu w fotelikach, odbieram ich od mamy i jedziemy do domu. Jak co dwa dni, dzieciaki po szkole, jadą do taty, Maks patrzy przez szybę lub robi śmieszne miny obserwując samego siebie w moim wstecznym lusterku. Livia śpiewa na głos swoją ulubioną ostatnio Soy Lunę. Dzień jak codzień, współrodzicielstwo pełną gębą.
Wiecie, Maks nie jest w stanie poprowadzić rozmowy, jego umiejętności komunikacji w zasadzie kończą się na powiedzeniu “Tak” lub “Nie”, plus parę zwrotów, nad którymi pracujemy. Pomimo tego traktuję go jak jego siostrę, od zawsze opowiadam mu co robiłem, zagaduje, pytam co on robił w szkole czy po szkole, nie oczekując niczego. To nasza rozmowa, ja mówię, on się uśmiecha i milczy. Wiem, że mnie słucha.

Pytam Maksa – Hej, jak tam było w szkole? Nagle widzę w lusterku że Maks się ożywił, spojrzał na mnie w odbiciu i powiedział: “Very good tato”. ( Uwielbiam ten polishenglish), zaniemówiłem na chwilę.  Po chwili znów zadałem mu pytanie, a on pięknie odpowiedział używając więcej niż jednego Tak lub Nie. Był uśmiechnięty, ewidentnie zainteresowany rozmową i kontaktem ze mną. A ja co? Przecieram łzy wzruszenia  na moich policzkach stojąc na światłach. Serio, to było coś niesamowitego. Poczułem się cholernie dumny, nawet Livia była w lekkim szoku. Spojrzała na brata z miną która mówiła : Brachol WTF???

Praca z dzieckiem - jakie podejście wybrać?

To jest dla mnie niewyobrażalnym sukcesem, powiem wam więcej, że technologia jakimi są smartfony pomaga nam uwypuklić te momenty. Staram się mieć kontakt z moimi dzieciakami codziennie, mimo to że mam ich u siebie w większości tygodni z poniedziałku na wtorek, środę na czwartek oraz w sobotę od 17 tej do niedzieli wieczora, to dzwonię by z nimi pogadać, Maks rewelacyjnie odpowiada mi na pytania, a ja rozmawiam z nim używając języka zbliżonego do rozmowy z córką bo wiem, że słuchając się uczy, a ja modeluje to jak wygląda zwyczajna rozmowa w tych nadzwyczajnych okolicznościach.

Te momenty są wszystkim, Maks jest jaki jest i akceptujemy to, nie oznacza to jednak że nie ma w nas woli walki. Najważniejszym  czynnikiem, który decyduje o jego postępach jest miłość. Nasze dzieciaki nigdy nie muszą o nią prosić, nigdy jej nie brakuje, a co za tym idzie czują się bezpieczne mimo okoliczności.

 

Czasem wpadamy na rzeczy całkiem przypadkiem, ostatnio Maks upodobał sobie oglądanie programów kulinarnych, takich dla dzieci. Niby coś tam się dzieje, gotowanie, pieczenie, poznawanie prostych rzeczy, nic w stylu Master Chef’a, a bardziej coś co pozwoli dzieciakom zdobyć w kuchni nieco pewności siebie. Zauważyłem, że Maks ogląda któryś raz z rzędu, jak się przygotowuje hot doga, niby niezdrowe, niby shit, ale to coś nowego, czego nigdy nie próbował, co nigdy nie było dla niego smaczne.

I oto dziś zapytałem czy chciałby zrobić i zjeść takiego hot doga, odpowiedź była szybka – Tak. I co? Hot Dog zrobiony i w parę sekund zjedzony. Gdyby nie fakt, że oglądał program kulinarny, być może nigdy by nie zechciał spróbować hot doga, poszerzyć o jeden mały krok swojej strefy komfortu jeśli chodzi o jedzenie. Powiesz, hot dog, dziadostwo – odpowiem, jasne, ale to jest patent na poszerzenie diety. Chodzi o wyłapywanie szansy, szukanie niecodziennego podejścia, wszystko co niekonwencjonalne dla nas, dla naszych dzieciaków może być strzałem w dziesiątkę. Powiesz mi, że to żadna szkoła, żadne podejście. Daje dziecku co mu się podoba i na co akurat przyjdzie mu ochota. Moja praca z dzieckiem to pozwalanie mu na odkrywanie i wychodzenie ze strefy komfortu i nawet jeśli dla większości rodziców dzieci neurotypowych będzie to banialuka to Ci którzy mają “wyjątkowego dzieciaka” jak ja, zrozumieją i przytakną mi.

 

 

Nie wstydźmy się eksperymentować, przede wszystkim starajmy się wejść w świat naszych dzieci, zamiast wyciągać ich do naszego świata, który jest nierzadko zbyt skomplikowany i hałaśliwy. Zdaje sobie sprawę, że w koło słyszymy o tym że czas ucieka, że to walka, ja jednak wolę szczęście mojego dziecka, akceptuje je takie jakie jest i darzę szacunkiem i miłością. To jest najważniejsze.

 

Odpowiadając na pytanie zadane na początku, wedle szkoły jaką mi pokazywano pracę z dziećmi na spektrum, jedyna słuszna szkoła to ta która bazuje na indywidualnym podejściu, na szukaniu mocnych stron i wspieraniu deficytów, w tempie odpowiednim dla dziecka, nie dla nas i naszych wymagań.

AVE