“Rodzic rodzicowi dupkiem”, dosłownie. “Parenting to patologia”, znacie to?  A rodzice dzieci niepełnosprawnych i chorych, to już totalnie inna liga. Zapraszam na tekst który brzmi mocno, ale wierzcie mi, że nie przesadzam. Mnie  osobiście bardziej smuci taki stan rzeczy, nie wzbudza we mnie wściekłości, choć może to tak wybrzmieć. Jeśli boisz się bluzgów, to nie czytaj. Już widzę jak sapiesz, bo ty taki/taka nie jesteś. Akurat.

 

Zastanawia mnie to, jak szybko skaczemy sobie do gardeł, jak bardzo oczekujemy od innych zrozumienia, akceptacji naszych dzieci z niepełnosprawnościami i bez, a z drugiej strony, tak bardzo pragniemy podzielić się naszą opinią w temacie niedoskonałości rodzicielstwa drugiej osoby. Ciekawe co?

Zauważyłem, że z nas, rodziców, wychodzą straszne  skurwiele. Piszę i nagrywam od dwóch lat, nie wspomnę ile razy dostawałem wiadomości o czysto hejterskim wydźwięku, takie bez argumentów, te mnie nie interesują i takie olewam sikiem prostym, jednak martwi mnie coś innego. Jak jako niedoskonali rodzice, jako niedoskonałe osoby nie mamy skrupułów, by ocenić metody wychowawcze, czy nawet to co widzimy na drugim planie u innego rodzica, tylko dlatego że on nie boi się podzielić swoim kawałkiem codzienności.

Powinniśmy się wstydzić!

 

 

Zapytasz jak to? A tak to, jako rodzic dziecka niepełnosprawnego lub nie, wiem doskonale, że masz gorsze dni, masz ich całą masę, każdy je ma i nie pierdol mi że nie. Dlaczego klnę? Bo to mój blog i mogę pisać tu jak mi się podoba, a po drugie to jesteśmy pełni hipokryzji i doskonale o tym wiemy.

 

Znasz dobrze te teksty, rodzą się w twojej głowie po obejrzeniu lub przeczytaniu czyjegoś wpisu czy artykułu?

  • Nie zgadzam się z tobą, a w ogóle to dlaczego o tym piszesz?
  • Fajnie zrobione, ale ja bym zrobił\zrobiła to inaczej
  • Ciekawie mówisz, ale zastanawia mnie dlaczego twoje dziecko ma tablet?
  • Super fotka, ale chociaż mógłbyś zakryć tę plamę
  • Zgadzam się, ale do mnie nie trafia ten tekst.
  • Ja mam inne zdanie ( i koniecznie piszesz elaborat o tym jaki/jaka ty jesteś zajebistsza ode mnie)
  • Skoro tak super radzisz wszystkim, to dlaczego twoje dziecko robi tak czy siak.
  • Twoje dziecko powinno być/robić w tym wieku to czy tamto
  • A w ogóle dlaczego nie masz diety, supli, terapii, auta i mebli takich i siakich? To wszystko na pokaz, nie zależy ci tak naprawdę na twoim dziecku
  • Masz mieszkanie niedostosowane, za dużo rzeczy na półkach, twoje dziecko jest przebodźcowane.
  • Ogólnie to super ALE…

 

Zrozumcie wreszcie, że ALE, przekreśla wszystko co napisaliście przed tym zanim je postawiliście, i że nie macie prawa zwracać nikomu uwagi bez znajomości rzeczywistości.

Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Prawda?

Serio? Weź się jebnij w łeb.

 

Rodzic rodzicowi dupkiem - parentingowa patologia.

 

Jesteśmy pierwsi do rzucenia kamienia jako rodzice, a sami dajemy dzieciakom tableta, gdy chcemy chwile dla siebie po nieprzespanej nocy. Zwracamy uwagę innym, że ich dziecko na zdjęciu ma w ręku coś słodkiego, a sami dajemy się namówić dziecku na mleczną kanapkę, ale tak kurna, nam wolno, innym to już kurwa nie? My to robimy z miłości, bo nasze dziecko  zrobiło pięknie buźkę kota ze Shreka, a dziecko tego pana/pani z bloga na zdjęciu ma coś słodkiego, wiec w pizdu musimy go dojechać, prawda? Pisząc komentarz, jakim nieudacznikiem jest ta osoba i jak bardzo zaniedbuje dziecko, zapominamy, że właśnie nasza latorośl siedzi z naszym telefonem w ręku. Inaczej nie bylibyśmy w stanie wygospodarować minuty na ten pełny jadu komentarz, który de facto nie ma na celu zwrócenia uwagi nikomu. Chodzi, tylko i wyłącznie o pokazanie, że osoba po drugiej stronie jest taka kurwa nieperfekcyjna. Nikt nie jest perfekcyjny.

 

Chcemy wsparcia, chcemy zrozumienia, akceptacji, czasem by nas ktoś pocieszył. Jednak, jeśli trzeba komuś dojebać, to jesteśmy pierwsi w kolejce, żeby wytknąć obecność glutenu, cukru i tableta na zdjęciu czy filmiku. Zapewne tylko po to by wylać z siebie trochę jadu, prawda? Podwójne standardy to mało, hipokryzja do kwadratu. Zwyczajnie rodzic, rodzicowi dupkiem.

 

Jesteśmy zwykłymi chujami i pizdami, innemu drzazgę w oku wypomnimy, a w swoim belkę zignorujemy. Pierwsi do wieszania psów na innych, za coś marnego, za brak elaboratu tłumaczącego dlaczego nie jest idealnie. Nie muszę się nikomu tłumaczyć dlaczego mój syn ma ipada, czy ciastko na fotce. Nikomu!
Uważam, że do bani byłoby ściemniać, że jest się idealnym rodzicem, bo w dzisiejszych czasach bycie kochającym i w miarę fair nie wystarcza już, prawda?

 

Jesteśmy dla siebie bezlitośni, a sami oczekujemy zrozumienia, nie starając się nawet zrozumieć innych. Wypowiadamy się, nie myśląc o tym jak bardzo możemy się mylić, albo jak bardzo my sami jesteśmy do bani w tych samych kwestiach. Zamiast się przyznać przed samym sobą wolimy zwrócić uwagę komuś innemu, przecież to pozwala nam lepiej myśleć o nas samych, co?

 

Słabe to, nie oczekuj zrozumienia od świata, akceptacji inności twojego dziecka, jeśli sam masz w głowie siano i jesteś w gównie po uszy. Jesteśmy zjebani, co tu dużo mówić. Jednostki, nie wszyscy, żeby nie było.