Jak co roku, blogerzy z całej polskiej sceny blogowej zaczynają się wzajemnie polecać. Witajcie w Share Week 2019.

Cały projekt powstał wiosną 2012 roku dzięki inicjatywie Andrzeja Tucholskiego. Początkowo maleńkie wydarzenie, teraz z roku na rok rośnie w sile i co wiosnę mamy okazje poznać nowe typy! Jak pisał Andrzej, dzięki tej akcji wielu blogerów się poznało, napisało wspólnie materiały i zaczęło współpracę. Dla nas to przede wszystkim okazja do pokazania wam — naszym czytelnikom, kogo czytujemy w wolnych chwilach my.

Tegoroczne typy są tematycznie bardzo rozstrzelone. Jeden z nich to blog, który czytuje Klaudia. Drugi to blog, któremu kibicujemy i którego rozwój i transformacje obserwujemy oboje. Trzeci to typ Nikodema. Możemy podać tylko trzy, więc tak będzie najbardziej logicznie!

 

Teacherka.pl – Sylwia Dąbrowska 

Kiedy miałam mniej więcej 12-13 lat, ambitny ortodonta postanowił sprezentować mi na koszt NFZ szykowny aparat na zęby. Całe szczęście, że był to tylko ten noszony na noc. Znienawidzenie go, zajęło mi jakieś 3 miesiące. Ból po dokręcaniu był tak przerażający, że wyrzuciłam go, wykrzykując jednocześnie w twarz mojej biednej mamy: “Nie będę tego nosiła!!! Gwiazdą estrady, piosenkarką czy aktorką i tak nie będę, więc na cholerę mi proste zęby?!?!” 

O co mi chodzi? O to, że mało kto jako dziecko planuje karierę na estradzie, a przynajmniej planował. Dzisiaj połowa dzieciaków chce być sławnym instagramerem, youtouberem i innymi takimi, w końcu gwiazdy i celebryci wyrastają nam jak grzyby po deszczu.

Gdyby 10 lat temu, ktoś mi powiedział, że będę pisała na blogu, robiła live’s i gadała do ludzi na insta stories to bym popukała się w czoło. Zaczęłam stawiać pierwsze kroki, a z czasem pojawiła się większa pasja i luz. Na Sylwię trafiłam ok. 1.5 roku temu. Pozwoliła mi rozwinąć skrzydła i połączyć warsztat z pasją do gadania. Mega luz, naturalność, ogrom wiedzy, ale przede wszystkim Sylwia daje nam ćwiczenia i narzędzie do pracy. To nie gadanie typu „jak będziecie dużo nawijać, to w końcu wam wyjdzie”. Sylwia w swoim podcastach i live’ach odkrywa fragment po fragmencie wszystkie problemy i przyjemności związane z przemówieniami, prowadzeniem live’ów, wizerunkiem w social media oraz autentycznością marki osobistej. To wszystko łączy z byciem sobą, pokazuje nam swoje trudności i to z czego one wniknęły.

Zapytasz mnie drogi czytelniku, co Tobie z tego. Bardzo dobrze, bo mam na to pytanie odpowiedź. Wiedza, która przekazuje Sylwia, jest łatwa do przełożenia na sytuacje z życia codziennego. Rozmowa kwalifikacyjna, egzamin ustny, przemówienie świadkowej na weselu dla 200 osób, pierwsza impreza firmowa, zebranie członków rady rodzicielskiej, oświadczyny! Lista jest nieskończona.

Sylwia — dziękuje Ci za Twoją ciężką pracę, jesteś dla mnie inspiracją i prawdziwą nauczycielką.

 

SimplyAnna.pl – Anna Bartnik i jej blog o macierzyństwie, ekologii, less waste.

Mamą nie jestem, nie widzę wielkiej sprawy w macierzyństwie więc i blogi typowo parentingowe mnie nie kręcą. Czasem zdarzy się jakiś ciekawy wpis, ktoś poruszy temat, który mnie interesuje i bam trafiam na blog i już tam zostaję.

Niko blogów nie czyta, mało i rzadko, częściej śledzi Instagram i Facebooka. 

Więc nasz kolejny typ musiał łączyć to co lubimy oboje. No i kogo by innego wam polecić, niż Anię?

Ania w umiejętny sposób połączyła temat bycia mamą z ekologią i nurtem less waste. Dzieci i less waste?! Nie wiem jak jej to wyszło, ale się udało i nadal udaje. Obróciła alergie jej synów w temat do pisania, kopalnia przepisów na potrawy bez jajek i glutenu. Do tego wszystkiego masa mądrych rozwiązań do domu, kupa poczucia humoru i naturalności. Nie wątpcie jednak w wiedzę tej Pani! Ania jest inżynierem ochrony środowiska!

Rozbraja nas codziennie swoimi stories na instagramie – pomalowane czarnym markerem zamszowy buty i biała skórzana kanapa to coś co znajdziecie u Ani. Twórczość Ani lubimy za to, że pokazuje jej normalność, prawdziwy obraz jej rodziny i mądre prowadzenie domu. Od Ani się uczymy, że da się zdrowiej, lepiej, czyściej i mądrzej prowadzić dom.

 

 

Zuch.media i Bartek Pussak ludzie, dzięki któremu powstał Rock Daddy.

Do Zucha mam ogromny sentyment, tak samo, jak do Bartka Pussaka. Gdy jechałem na moją pierwszą konferencję blogerską jako posiadacz dzikiej karty, Rock Daddy jeszcze nie istniał. Gdzieś, na jakiejś grupie blogerskiej Bartek i Maciek szukali kompana do mieszkania na Blog Forum Gdańsk. Jak się okazało, ostatniego zresztą.

Wtedy jeszcze nie czułem się ani blogerem, ani w zasadzie twórcą. Maciek był wyjadaczem z wieloletnim stażem, współpracom, a ja o samym blogowaniu wiedziałem tyle, co nic. Nie znałem nikogo, Maciek i Bartek przygarnęli mnie jak swojego. Mój blog jeszcze wtedy zwał się Rock n Rollowy Autyzm Tata, większość wpisów była o autyźmie, dusiłem się i dochodziłem do wniosku, że nie chcę zamykać się w tej dziedzinie. Siedząc na balkonie i pijąc piwo, rozmawialiśmy o blogowaniu, o pomysłach, słuchałem chłopaków, niczym dzieciak słucha opowieści swojego idola. Dostałem od Maćka masę porad, jeszcze w ten sam dzień wykupiłem domenę rockdaddy.uk i pl.

 

 

Blog Zuch.Media jest mi znany dopiero od pamiętnego BFG,  Maciej jest w zasadzie ojcem chrzestnym Rock Daddy. Mimo tego, że mamy totalnie różne spojrzenia na świat, inne charaktery, totalnie różne osobowości internetowe, darzę chłopaków ogromnym szacunkiem i jestem wdzięczny, że pojawili się na mojej drodze. Wspierają mnie, wiele się od nich uczę, a co najważniejsze zyskaliśmy przyjaciół, którzy mimo odległości, są nam bardzo bliscy.  Kiedy już skończy się internet, Zuchu i Bartek zostaną 😉