Mam ostatnio rozkminy, niesamowite to wszystko, pozytywne, świadome i na dodatek budujące jeszcze głębsze i bliższe relacje z dzieciakami. Mam nadzieje że Was nie zanudzam moimi odkrywczymi dla mnie wywodami i spostrzeżeniami. Otóż jako pedagog wiedziałem o tym od dawna, jako ojciec też jednak w praktyce olśniło mnie całkiem niedawno. Wpis oraz audio poniżej.

 

A mianowicie zacząłem myśleć o potrzebach i pragnieniach moich dzieci.  Syn osiem lat, głęboki autyzm, zainteresowania: I-pad, bajki z superbohaterami, rysowanie, jazda autem, podróże, ciepłe kraje, przebywanie w wodzie. Córka lat sześć: uwielbia malować i rysować, konie i maskotki, śpiew i zabawa hatchimalsami, książki i wszelkie pluszowe istoty.
A teraz spójrzmy na potrzeby moich dzieci, na to co z czasem będzie się zmieniało i jak sprawić by każde z nich miało to czego potrzebuje. Jak sprawić by było odpowiednio stymulowane, a przede wszystkim by te różnice nie przeszkadzały żadnemu z dzieci w rozwoju i byciu sobą.

Z upływem czasu te potrzeby i rzeczy które ich interesują będą się pogłębiać. I to jest naprawdę piękne w nas ludziach, to nas buduje, nasz charakter i naszą indywidualną percepcje otaczającego nas świata.  Popatrzmy na dzieci które nie są dotknięte chorobą czy niepełnosprawnością, nawet jeśli są w podobnym wieku, to ich potrzeby są inne. Podstawy są zawsze takie same, dla każdego z nas. Piramida Maslowa mówi o tym doskonale, jednak mi chodzi o coś bardziej głębszego. Indywiduum jednostki, dziecka.
Rodzice często popełniają kolosalny błąd w przypadku narodzin bliźniaków. Dwójka ludzi przez wiele lat traktowana jest identycznie, same dzieci przez wiele lat widzą w sobie jedność, a przecież są to dwa oddzielne mózgi, dwa inne charaktery, dwie jednostki.

Ogromym błędem jest niepozwalanie dzieciom na spędzanie czasu  tylko ze sobą i z rodzicami. Dla mnie najbardziej odkrywczymi momentami w poznaniu swoich dzieci i siebie jako ojca były chwile sam na sam z moimi dziećmi, pojedynczo. Wypad z córką do restauracji, z synem na miasto. Często dzieci sugerują się w wyborach rodzeństwem, młodsze starszym, a przecież dzieciaki maja swoje cechy charakteru, pozwólmy im dokonywać niezależnych wyborów, rozmawiajmy o tym.

Z wiekiem te różnice się pogłębiają i to jest piękne. Dzieciaki mogą być dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, a mimo wszystko mieć inne zainteresowania, różnych znajomych, wybrać inne studia, słuchać innego rodzaju muzyki. Dlaczego więc wielu z nas upiera się przy tym by dzieci były ciągle skazane na siebie i na nas rodziców, ciągle spędzając czas w tej samej konfiguracji? Zakładanie dzieciakom tych samych ciuchów może być “cute”, na chwile, na dzień, pół, ale ciągle jest zwyczajnym brakiem wyobraźni. Są tacy rodzice którzy wychowują wizualnie swoje kopie. Dzieci jak to dzieci cieszą się, czy jednak nie powinniśmy jako rodzice uczyć nasze dzieci umiejętności dokonywania wyborów? Być modelami do szerszego pola widzenia, a nie kreatorami kolejnej kopii?

Ale nie o tym. Potrzeby naszych dzieci powinny być nadrzędne, często rodzicom się wydaje że tak jest, a tak naprawdę spełniamy swoje niespełnione marzenia, ustalamy za nasze dzieci co jest wygodniejsze, sugerujemy że zabawki są nieodpowiednie bo skoro mamy córkę to resorak będzie zbyt chłopięcy, budujemy stereotypy, ramy, a gdy któregoś dnia nasze dziecko się buntuje jesteśmy w szoku, nie w taki sposób wychowaliśmy naszą latorośl. Prawda?

Chodzi o jakościowy czas jeden na jeden dziecka z jednym z rodziców. To moment gdy nic nam nie przeszkadza, nie ma “obcych” wpływów. U nas z racji autyzmu syna wiele rzeczy wypada z obiegu bo Maks pewnych miejsc nie lubi, inne przyciągają go jak lep na muchy i nie da się go od tego odciągnąć. Czasem nie możemy gdzieś pojechać, albo na odwrót, musimy coś zrobić najpierw by potem móc dalej kontynuować. Czasem negocjujemy, czasem dajemy dziecku wybrać i szanujemy jego wybór. Autyzm nie autyzm to dziecko, ma swój charakter, swoje  upodobania oraz lepsze i gorsze dni.
Z kolei Liv, rozumiejąc inność brata często wybiera miejsca lub rzeczy pod niego. Jest to piękne, dobre, wychodzące z jej troskliwego serduszka lecz ważne by to nie przysłoniło jej własnych potrzeb i indywiduum. Dlatego staram się pamiętać by w miarę możliwości dać im czas ze mną osobno, skupić całkowicie swoją uwagę na jednym dziecku. Najważniejsze to dać mu szanse na wybranie, zdecydowanie. Jeśli zdecyduje że tą leniwą niedziele chce spędzić w pidżamie oglądając z tobą bajki to tak to ma wyglądać. Dzieciaki często po całym tygodniu przedszkola czy szkoły są tak samo zmęczone jak my po tygodniu pracy. Pomyśl.

 

Zaparszam do lektury mojej książki Słowo na A

AVE