Jak wiecie, nie mieszkamy w Polsce, nic nas nie łączy z polskimi szkołami i przedszkolami. Nie odczuwamy na własnej skórze efektów wielokrotnych reform, zmian systemowych, corocznych wymian podręczników i “uaktualnień” programu nauczania. Tym ,co nas łączy z polską edukacją jest przeszłość i wspomnienia, a tym, co nas łączy ze strajkiem nauczycieli w Polsce, jest wiara w godne warunki zatrudnienia i wynagrodzenia dla wszystkich grup zawodowych. Dzisiaj tylko dla was, rozmowa z nauczycielką z 27-letnim stażem, uczącą w szkole podstawowej w małej miejscowości na Pomorzu.

 

Dlaczego wybrała Pani zawód nauczyciela? Czy była to pasja, czy raczej przypadek? 

Pochodzę z rodziny nauczycielskiej, od 5 klasy podstawówki wiedziałam, że będę uczyć, mało tego wiedziałam, że będę uczyć matematyki! No i tak się stało. Czy pasja? Jak zaczynałam – tak, wielka pasja, skrzydła szeroko rozpostarte, dużo pomysłów, zaangażowanie w pracę z dzieciakami i młodzieżą . To nie było tylko nauczanie, to były wycieczki, rajdy, wyjazdy…mnóstwo fajnych pomysłów edukujących młodych ludzi również społecznie, nie tylko matma…

Mówi Pani “początkowo pasja”, a jak było później? 

Różnie. Przez 27 lat , a właściwie przez jakieś ostatnie 10, skutecznie podcinano mi skrzydełka. Pasja z kredą przy tablicy i komputerem z muzeum, to słabo trochę nie?
Czuje już wypalenie, nie ma tego ognia co 27 lat temu, ale ciągle jestem na topie, bo jednak chcą mnie mieć, jako wychowawca swoich dzieci.

 

Czy może pani opisać najpiękniejszy moment w swojej karierze? 

Najpiękniejszy – hmm… chyba żadnej klasy nie wspominam tak miło jak tej pierwszej, w której miałam wychowawstwo…

A najgorszy? Był taki? 

Najgorszy ? – obecna reforma edukacji, która poza bezsensem nie przyniosła nic dobrego.. Nawet reforma edukacji wprowadzająca gimnazja – z perspektywy nie wydaje mi się taka przerażająca, jak ten chaos, który mamy teraz, mimo tego, że nie podobał mi się sam pomysł uruchomienia szkół gimnazjalnych.

 

Czy uważa Pani, że nauczyciele którzy się nie rozwijają , nie dokształcają i są w szkołach przez tzw. zasiedzenie powinni przejść pewnego rodzaju, przymusowe szkolenia i wrócić do kolegiów nauczycielskich?

Nie ma teraz takiej opcji, żeby nauczyciel się nie dokształcał, dokształcanie stało się wymogiem . Każdy z nas posiada co najmniej 2 specjalizacje, inaczej się nie da. Reforma wprowadzająca gimnazja niejako wymogła na nauczycielach konieczność kształcenia się, jeden kierunek po prostu nie gwarantował pracy. Sama mam skończone 3 kierunki, bo taka była potrzeba. Mało tego – dziś nauczyciel musi korzystać z różnych form dokształcania chociażby z powodu rozwoju nowych technologii, nie może być z tyłu. Jeśli tego nie robi – po prostu wypada z gry. Czy należy zmusić takich skostniałych, zasiedziałych do rozwoju ? – tak, ale nie za własne pieniądze!

Skąd się biorą tacy nauczyciele, którzy robią ta samo przez większość lat, te same zadania, te same testy, te same regułki?

Nie mam pojęcia… Może to ci z selekcji negatywnej ? Jak w każdym zawodzie. A może sytuacja finansowa zmusza do pracy jeszcze na innym, równoległym etacie i stąd ciągły pośpiech i zmęczenie ?
No i z tego wynika – nie chce mi się, powiela się schemat z wczoraj, przedwczoraj, sprzed tygodnia..? Powodów może być mnóstwo.

 

Kto wychowuje, szkoła czy rodzice?

Zdecydowanie rodzice. My mamy ogromny wpływ na młodego człowieka, stąd nie może być selekcji negatywnej do tego zawodu, ale szkoła tylko wspomaga proces wychowania. Nie naszą rolą jest uczyć dziecko podstawowych zachowań społecznych, kultury osobistej i samodzielności. To rola rodziców. To rodzic ma nauczyć szacunku dla drugiego człowieka, tolerancji, proszę, dziękuję, przepraszam, dzień dobry. A niestety dziś jest inaczej.
Ja uczę mówić dzień dobry nie tylko dzieci, niestety…

 

Jak według Pani powinien być postrzegany nauczyciel?

Najpierw autorytetem dla dziecka jest rodzic, potem pani w przedszkolu, w klasach początkowym – jedynym słusznym – nauczyciel, w miarę rozwoju – autorytety się zmieniają, jednak szacunek do zawodu, do nauczyciela, to powinno być niezmienne. I tu właściwie mamy problem, bo czy jest autorytetem ktoś, kto uczy geografii i zwiedzał świat z Google Maps jedynie, bo zwyczajnie nie ma za co pojechać do Londynu na przykład? Czy będzie autorytetem nauczyciel , który podjeżdża pod szkołę 15-letnim autem? Czy nauczyciel ciągle w tym samym sweterku będzie autorytetem? Niestety dzisiaj już nie. Dla młodzieży liczy się mieć, nie być, a i rodzice nie pomagają. Niepotrzebne komentarze o nauczycielach w obecności dzieci, uwagi typu „co ona czy on znowu wymyśliła”, podważanie kompetencji nauczyciela na każdym kroku przez rodzica w obecności dziecka – to nie sprzyja budowaniu właściwych postaw. Nauczyciele dziś to nie są nieudacznicy życiowi, mają mnóstwo wiedzy i umiejętności, ale niestety są tacy, którzy wiedzą lepiej niż ten „ głupi belfer”. Jak odbudować autorytet ? Chyba będzie trudno w konsumpcyjnym świecie , gdzie ważniejsze jest mieć niż być.

 

Widziała Pani zapewne poster z górą lodową nauczyciela. Czy zgadza się z tym Pani czy jest to raczej bicie piany?

Zgadzam się w 100% ! Nic z tego, co pod spodem nie jest przesadzone! Tak jest i co ciekawe – w ciągu 27 lat mojej kariery zawodowej się nie zmieniło!

 

 

strajk nauczycieli

 

Czego oczekuje nauczyciel pracujący w niewielkim mieście lub na wsi, jeśli chodzi o reformę edukacji?

Czego oczekuje? Chyba tego samego , co w dużym mieście – odpowiem krótko – zmiany tego, co jest pod wierzchołkiem góry lodowej! I wynagrodzenia pozwalającego na godne życie , bez konieczności prowadzenia księgowości kreatywnej co miesiąc!

Rada od nauczyciela z 27 letnim stażem dla przyszłych nauczycieli, dzieciaków w LO którzy myślą o tym zawodzie?
Na tą chwile i z tymi warunkami pracy i płacy ? Nie idźcie tą drogą ! awans – 15 lat na głodowej pensji, stosy papierów analiz, kompletny chaos…
Jeśli nie będzie zmian w oświacie – nie będzie dobrej kadry, nastąpi powtarzana już niejednokrotnie selekcja negatywna, nauczyciele z przypadku.
Co by Pani chciała powiedzieć ministrowi edukacji stojąc przed nim, twarzą w twarz i co chciałaby Pani przekazać rodzicom dzisiaj?

Pani minister – „kończ waść, wstydu oszczędź”, chyba nie miałabym nic więcej już do powiedzenia tej pani, która niczym mantrę powtarza w kółko kłamstwa i wyuczone bzdury ! Najgorsza minister oświaty jaką pamiętam !

Rodzicom – wytrwajcie, walczymy dla dobra waszych dzieci, mówimy nie – przeładowanym podstawom programowym, mówimy nie – przeładowanym klasom, mówimy nie – szufladkowaniu waszych dzieci, mówimy nie – edukacji rodem z 19 wieku! Zaufacie nam, bo my, nauczyciele z powołania doskonale wiemy, co jest dobre ,a co złe dla waszych dzieciaków i chcemy, żeby wyrosły na mądrych ludzi, mądrych dorosłych odpowiedzialnych za siebie i za was drodzy rodzice! Walczymy o to, żeby do szkół przychodzili młodzi, ambitni nauczyciele, żeby miał kto uczyć wasze dzieci i wnuki. My stara kadra – odejdziemy, ale młodzi nie przyjdą …

I taka refleksja na koniec – takiej jedności nauczycielskiej grupy zawodowej jeszcze nie było, jak sięgam pamięcią, ani w mojej karierze zawodowej, ani w trakcie kariery zawodowej moich rodziców, co obserwowałam bacznie jako dziecko. Zawsze było coś ważniejszego niż dobro nauczyciela , zawsze było coś, co budziło wątpliwości – może jednak będzie dla nas lepiej, może nas w końcu docenią… I tak zawód nauczyciela został zepchnięty na samo dno chyba już nawet Rowu Mariańskiego !