Terapia i czterdzieści lat szukania siebie. Terapia i poczucie, że po raz pierwszy zaczynam rozumieć skąd te wszystkie kłopoty, skąd to poczucie niepojmowania jak działa świat. Ostatnie kilka miesięcy to dla mnie dość trudny i wyczerpujący czas. Prywatnie i zawodowo. Cotygodniowe sesje z terapeutą i wygrzebywanie na bieżąco rzeczy oraz sięganie do pochowanych traum, problemów, wyciąganie ukrytych przez głowę demonów, czy złego dotyku z dzieciństwa.

 

Teraz chciałoby się powiedzieć do samego siebie: Nie dziwie się, że jesteś tak pojebany.  To tylko żart. Trochę więcej o terapii.

 

 

Dom, w którym żyjesz.

 

Nie jest łatwo otwierać się przed terapeutą. Nie jest lekko szukać powiązania, zaglądać latarką poprzez ściany do ciemnej piwnicy czy strychu, do którego nikt nie zaglądał przez kilka dekad. Jednak, jeśli chciałoby się sprzedać dom, a najlepiej użyć tu porównania: wynająć komuś część naszego domu, należałoby najpierw go posprzątać i doprowadzić do stanu używalności.  Wywalić wszystkie śmieci, zanim zaprosimy potencjalnych najemców lub współlokatorów do naszego lokum.

Czasami nie ma wyjścia, czasami trzeba ogarnąć bajzel i gdy ruszysz jedną rzecz ze strychu, reszta wysypuje się samoistnie. Lawina, której nie sposób zatrzymać. Masz wybór. Możesz systematycznie zacząć sprzątać, będzie to niełatwe, powolne i narobisz wiele bałaganu wokoło siebie, albo zostawisz to i nic się nie zmieni.
Druga opcja gwarantuje ci niepokój, ciągłe wkurwienie, przecież będziesz kiedyś musiał sobie z tym poradzić. Twój współlokator będzie także niezadowolony, o ile się zdecyduje wprowadzić. Samotność i bałagan na strychu to naprawdę nieciekawa perspektywa.

 

 

Terapia

 

 

Dlaczego to nie jest łatwe?

 

 

Jednak gdy wreszcie się zdecydujesz posprzątać, to wierz mi, będzie to cholernie trudne, ale warto. Śmieć po śmieciu, zabawka po zabawce, wspomnienie po wspomnieniu, krzywda po krzywdzie, po kolei musisz przetrzeć każdą rzecz, przyjrzeć się jej, czasem z nią wyleci kolejne wspomnienie, a nawet kilka.
Tu zaczynają się często schody. Dlaczego? Bo sesja trwa godzinę czy dwie, a rozgrzebane tematy zostają ponownie z. nami na dłużej. Ważne, aby nasz terapeuta potrafił nam pomóc i dał nam narzędzia do poradzenia sobie z tym tu i teraz. Gdy następna sesja jest za tydzień, dwa czy za miesiąc, to ty musisz z tym żyć.

Kilka słów o terapii:

  • Terapia nie działa szybko.
  • Terapia nie działa, gdy okłamujesz siebie, bo terapeuta może tylko pracować z tym, co mu powiesz.
  • Terapia nie jest dla tych, którzy nie wierzą w jej moc i nie są gotowi na nią.
  • Ile dasz z siebie na terapii, tyle dostaniesz z powrotem, jeśli chodzi o twoje zdrowie.
  • Terapia to nie kołczing.
  • Nie każda terapia jest dla ciebie. Prowokatywna, akceptacji, czy psychodynamiczna, musisz odnaleźć odpowiednią dla siebie i odpowiedniego terapeutę.
  • Terapia nie usunie z twojego życia przeszłości, ona pomoże ją zaakceptować i żyć dobrze mimo tego, co się wydarzyło.
  • Terapia nie załatwi wszystkiego.

Trzeba mieć tego świadomość.

 

 

Odkrywanie kart.

 

 

Czasami podczas terapii, zamiast wygrzebywać sprawy z przeszłości, zajmujemy się tym, co jest palące teraz. Gasimy pożary codzienności, bo życie to nie tylko przeszłość. Problemy w szkole, w pracy, w rodzinie, rozwody, śmierć bliskich, nałogi czy brak miłości. Czasem warto iść na terapię z partnerką czy partnerem, czasem popracować nas związkiem.

Dla mnie to przede wszystkim walka o lepszą jakość życia. To próba zrozumienia moich emocji, które nabyłem poprzez krzywdę, którą w życiu mi wyrządzono. To próba zrozumienia samego siebie sprzed 30 lat, zrozumienia tego, co mnie spotkało i próba zrozumienia, że to nie moja wina, że ktoś mnie nie kochał, wykorzystał seksualnie czy bił. To próba odzielenia przemocy, która mnie spotkała z tym, co myślę i czuję względem siebie. Dzięki pracy i szkoleniom, które przeszedłem wiem, dlaczego mój mózg wyłącza się w pewnych sytuacjach, dlaczego niektóre osoby wpadają w trans i oddzielają rozum od emocji. Trauma tak działa. to zwyczajnie dysocjacja.

Dziś wiem, że to jest trauma, to efekt pracy mojego mózgu, który ratując mnie z głębokiego bólu, zamknął pewne rzeczy tak daleko i głęboko, po to bym nie zwariował. Po to, by mnie uchronić od ciągłego myślenia o tym, co się działo, zdystansować się od bólu, wtedy i teraz na wspomnienie o tym.

 

Zawsze warto. Zawsze.

 

 

Niemniej, jeśli czujesz, że twoje dzieciństwo i dorastanie to nie była bułka z masłem, jeśli czujesz, że jest coś, co siedzi w tobie i nie pozwala ci kochać, czuć się kochany, bezpieczny, jeśli masz w sobie emocje, które są ważne, ale czujesz czasem za mało albo za bardzo to proszę cię. Zadbaj o to, czyli o równowagę poprzez pracę z dobrym terapeutą. Nie musisz żyć w bałaganie, nie musisz się tego wstydzić.

Zdaje sobie sprawę, że jestem w uprzywilejowanej pozycji. Zarabiam w funtach i stać mnie na prywatnego terapeutę, do tego organizacja w której pracuje, dokłada mi na psychologa i opłaca kilka sesji co jakiś czas. Nie jest to tanie, niestety na darmowe sesje często oczekuje się lata. Takie są smutne realia. Wielu z czytelników pyta co robić, piszecie że nie dajecie rady.To mnie smuci.

Napisz, chętnie porozmawiam o tym. Terapia to nie powód do wstydu, przeszłość i trudne dzieciństwo to nie twoja wina. Pogadajmy o tym. Wybaczcie błędy i chaos, to emocje. Pozdrawiam.

Normalizujmy poszukiwanie szczęścia w samym sobie i walkę o bezpieczną dorosłość.
Co ty na to?

Ostatnio dużo tworzę muzyki, pozwala mi to się zrelaksować. Album do przesłuchania tu: Niko Sadlowski

YT niżej.

 

 

 

 

 

Napisz do mnie: info@rockdaddy.uk

 

This website uses cookies to offer you the best experience online. By continuing to use our website, you agree to the use of cookies.