Każdy z nas, zna co najmniej parę osób, które były jakiś czas na emigracji lub ciągle są. Sąsiad, kumpel, kumpela, brat szwagra, bratowa, kuzyn, kuzynka, ciotka, czy przyjaciel. W dzisiejszych czasach możliwości wyjazdu są w zasadzie nieograniczone. Dla mnie emigracja zmieniła się w odnalezienie wymarzonego miejsca na ziemi. Po 15 latach poza polską nie czuje się emigrantem, czuje się obywatelem UK. Tu się urodziły moje dzieci, tutaj skończyłem studia, tu oddaje swój dług wdzięczności, zaciągnięty jakiś czas temu, gdy ten kiedyś obcy kraj dał mi szanse na lepsze życie. 

Dziś nieco żartobliwie, chciałbym napisać o kilku typach emigrantów, jacy żyją w UK. Pół żartem, półserio o polakach za granicą. 

 

 

Sebix nieskalany — Znacie ten typ emigranta: czapeczka, pumy ferrari, ortaliony lub jasne jeansy, czasem w dni świąteczne wskakuje w białe adidaski. Nieskalany, dlatego, że nie ma zamiaru uczyć się języka angielskiego, w końcu koledzy, którzy go ściągnęli na kuchnie, są tu parę lat i nie znają ani słowa. Kiedyś taki Sebix na imprezie u kolegi, zabłysnął elokwencją i pytaniem: “hej chłopaki, dlaczego oni do mnie mówią ciągle Majk, jak ja mam Andrzej na imię? Co za matoły z tych anglików” — dodał. Sure mate.

 

Żul Edek, Sebix czy Ogarnięty Andy. Jakim typem emigranta byłbyś Ty?

 

Ogarnięty Andy — Andy już na emigracji jest parę dobrych lat, zna wszystkie tajniki sztuki otrzymywania benefitów, ma już socjalne mieszkanie od państwa, niezbyt się wysila zawodowo, bo „swoje już przepracował” i teraz się ślizga. Jak już, jakiś pracodawca się pozna na Andym i przyciśnie go za mocno, to ten, jako znawca prawa pracy, rzuci dłuższym chorobowym, bo system zna jak własne osiedle. Raz poznałem takiego Andiego, po pół roku, gdzieś w kącie biura znalazłem jakiś papier z jego nazwiskiem. Okazało się, że Andy przywdział takie imię, bo na dokumentach oficjalnych widniało jego prawdziwe imię — Wiesław. Wiesiu znany jako Andy.

 

Elegancka Kate Kaśka siedzi na emigracji już parę dobrych lat, wkręciła się w biurowce, tu na recepcji, tam jakieś papiery poskanuje, kawę zaparzy. Wszyscy inni Polacy to dla niej wieśniaki i robole. Nie przyznaje się do tego, że jest polką. Sypia tylko z obywatelami zachodniej europy i Brytyjczykami. Choć w miłości nie ma szczęścia, bo jest durna, jak paczka gwoździ, to samotnie spędza wieczory, a w weekendy piję kawę w modnych dzielnicach, licząc na to, że jakiś Elegancki Rich poderwie ją i wreszcie będą Państwem Eleganckim, które bardzo szybko zapomni o kraju ojczystym, po tym, jak raz przywiezie Richa rodzinie, by się pokazać.

 

Żul Edek, Sebix czy Ogarnięty Andy. Jakim typem emigranta byłbyś Ty?

 

Zapominalski Norbi — Norbert to relatywnie inteligentny rodzaj emigranta, pracuje jako shift leader czy manager jakiegoś gastronomicznego przybytku. Zarabia całkiem przyzwoite pieniądze, często baluje i ma powodzenie u płci przeciwnej, a nawet u tej samej. Norbiemu pod koniec pieniędzy, zawsze zostaje dużo miesiąca. Choć zarabia nieźle, to imprezuje jeszcze lepiej. Zawsze powtarza, że więcej nie pije, po czym w kolejny piątek znika na dłużej, wracając do domu z piękną hiszpanką. I tak co weekend. Norbi regularnie lata do kraju, odwiedza swoje ulubione kluby, wraz ze swoimi ziomeczkami, stawiając, bo ma gest. Zawsze, gdy się napije, zapomina, jak się mówi w ojczystym języku. Tak zupełnie, mówi po angielsku nawet do swoich ziomków.

 

Oszczędny Janusz Janusz przelicza dosłownie wszystko, ciągle żyje z myślą o powrocie, choć mija kolejny rok i nic się nie zmienia. Janusz potrafi każdego funta przeliczyć trzy razy. Jest specem robienia oszczędnych zakupów. Wyliczył, że potrafi przeżyć za 75 pensów dziennie, gotując sobie smakowite obiady. Wie jak odłożyć większość wypłaty, w końcu kiedyś wróci z całym majątkiem. Dwa razy w roku, zaszaleje z kolegami i pójdzie w tango, parę flaszek i dziwki. Po tym wszystkim wraca do swojej jaskini skromności i oszczędności.

 

Żul Edek, Sebix czy Ogarnięty Andy. Jakim typem emigranta byłbyś Ty?

 

Gośka gnom ogrodowy Gośka siedzi w Ukeju ponad dziesięć lat, nie gada w ich języku, ale wie wszystko. Polska telewizja, polski sklep, polska wódka i polskie piwo. Ma też koleżkę Heńka, którego trzyma krótko, piją razem, a gdy czasem się jej uleje, to Heniek ma przejebane. Zwyzywa go, a on biedny wysłucha i pójdzie spać. Gośka wisi w oknie i szczeka na każdego sąsiada. Jej twarz przypomina gnoma ogrodowego, ona ma także czerwony nos, od picia i od wścibiania go wszędzie tam, gdzie nie powinna.

 

Szykowny John John ma już brytyjski paszport, zmienił imię z Jana na John, a jego małżonka jest włoszką lub hiszpanką. Ewentualnie mało urodziwą Brytyjką. John pracuje w korpo i prócz aktu urodzenia z krajem już nic go nie łączy. Chodzi na wystawy i wernisaże, jednak gdy spotka się z jednym kolegą ze starych czasów, z którym przyjechał dwie dekady temu do UK i się napije, wychodzi z niego typowy burak. Na głos w ojczystym języku w autobusie mówi, że nienawidzi polaków, mimo że sam ciągle nim jest. Gdy jakiś rodak zwróci mu uwagę, zaczyna się stawiać i krzyczeć — “Czy ty wiesz, kim ja jestem? Kogo ja znam?” Lepszy niż królowa i jej świta.

 

Zwyczajny Marcin Uroczy typ emigranta – Marcin się nic nie zmienił, jest człowiekiem, którego kochają miejscowi i rodacy. Pracuje w usługach i dla każdego jest pomocny i uczynny. Często bywa w kraju, pomaga mamie i bratu. Ma mały domek, żonę i dwójkę dzieci. Każde wakacje spędza w kraju, nie jest rozrzutny, nie chwali się niczym, nie odbiła mu palma. Jest tym samym ziomeczkiem, który zwyczajnie zmienił miejsce zamieszkania. Kocha swoją żonkę i posyła swoje dzieci do sobotniej  polskiej szkółki.

 

Żul Edek — Edek jest alkoholikiem. Korzysta z noclegowni, nie pracuje, pije to, co się uda zdobyć, doi system tak, jak tylko się da. W kraju też byłby żulem, tutaj jakoś lżej. Zimy nie aż takie mroźne, a latem nie ma szans na udar, gdy przyśnie na ławce. Edek żyje swoim życiem. Nikomu nie wadzi, nie rzuca się, jest miły i pogodził się z losem. Cieszy się, że królowa obdarza go opieką, Edek jest wbrew pozorom szczęśliwy, sypnie żartem. W zasadzie Edek to nie emigrant, to człowiek, który nie uznaje granic, ani dnia bez taniego cydru.

 

Żul Edek, Sebix czy Ogarnięty Andy. Jakim typem emigranta byłbyś Ty?

 

Taki to oto przekrój osobowości napotkanych rodaków. Nie chcę nikogo urazić, jest to wpis o zabarwieniu żartobliwym, z elementami prawdy dość mocno przerysowanymi. Nie będę wspominał o Krzyśkach, pijących co piątek, czy Grażynach o podobnych pasjach. Nie będę wdawał się w szczegóły życia polek, które upolowały sobie “egzotycznych” panów. Takowi są w każdym narodzie, na każdej szerokości geograficznej. By poznać takich obywateli, nie musisz nigdzie emigrować drogi obywatelu. Na usta cisną się kolejne osobowości, jednak nie starczyłoby mi czasu na opowiedzenie o każdym.

A Wy, do jakiej grupy należycie? Jakie osobowości często spotykacie?

Podzielcie się swoimi typami.