Gdzie nie spojrzę, czy to facebook, literatura czy TV, atakują mnie hasła i slogany o tym, że coś ma mieć znaczenie, dodawać nam wartości i ma nas wzbogacać. Nie powinniśmy robić rzeczy, które “nic” nam nie dają, czytać newsów i artykułów, które “nic” nie wnoszą do naszego życia. Ba! Nie powinniśmy się zagłębiać w znajomości, które nie sprawiają, że w jakiś sposób się wzbogacamy.  Ale czy na pewno?

 

Jakiś czas temu na instagramie śmignął mi cytat wrzucony przez mówce motywacyjnego, którego lubię, nie podziwiam, ale czasem mądre rzeczy prawi. Mowa tu o Prince EA i cytacie na zdjęciu.

” Bądź singlem, aż znajdziesz kogoś kto dodaje wartości Twojemu życiu.
  Bądź z kimś kto pomaga Ci się rozwijać… w innym wypadku to nie jest 
  tego serio warte” 

 

 

 

 

Jak to jest z tymi wartościami? Czy to my powinniśmy być wystarczająco dobrzy w swoich własnych oczach, czy może inni powinni sprawiać, że czujemy się lepsi?

 

Przeprowadziliśmy z Nikodemem setki dyskusji na ten temat i nie zrozumcie mnie źle, często mówimy sobie nawzajem “nadajesz wartości mojemu życiu i wszystkiemu co robię”. Tak jest, podnosimy się na duchu, doceniamy, ulepszamy swoje pomysły, śmiejmy z najbardziej idiotycznych żartów i podajemy rękę kiedy, któreś z nas nie daje rady się podnieść.  Ale wartości?

Każde z nas jest bezcenne, pełne wartości, pełne zalet, z głową pełną pomysłów i sercem zdolnym do kochania. Uwydatniamy swoje dobre strony, pozwalamy drugiej stronie iść w wybranym kierunku. Jedyna różnica tkwi w tym, że te kierunki zawsze się schodzą. Jesteśmy jak podwójne helisy DNA – dwie nici biegnące obok siebie, owijające się wokół wspólnej osi.

 

 

 

Nie zawsze tak było. Mam szczęście, że jestem w takim związku, doceniam siebie i jestem doceniania. Jednak nie można młodej osobie wkraczającej w życie powiedzieć “bądź sam tak długo, jak nie znajdziesz kogoś kto nadaje wartości Twojemu życiu”. Skąd 18-to latek ma wiedzieć, co nada mu wartości, skoro nie potrafi przede-wszystkim zidentyfikować co jest JEGO wartością?!.

 

Miałam 18 lat kiedy poznałam Michała, mojego eks. Początkowo go nawet za bardzo nie lubiłam, potem zaczęliśmy się kumplować i zanim się obróciłam byłam z nim w Norwegii. Dzisiaj mając 32 lata i będąc mentalnie i emocjonalnie w miejscu, w którym jestem nic z tego co mi dawał nie nadawało by mojemu życiu wartości. Jednak w wieku 19 lat dawał mi wszystko. Mój ojciec pił i bił, był dobrym tatą, ale mężem dla mojej mamy był kiepskim. Michał nie pił, chodził na studia, miał stypendium, miał plany, był przewidywalny i wiedziałam, że nasze życie będzie przebiegało schematycznie, planowanie i pełna kontrola. Tego potrzebowałam, to wzbogacało moje życie, dodawało mi spokoju, stabilizacji. Mogłam polegać na nim i na jego sposobie myślenia. Moje życie było zabezpieczone. W wieku 23 lat kiedy braliśmy ślub to właśnie tego wszystkiego potrzebowałam. W wieku 30 lat już nie. Ani ja ani on nie potrzebowaliśmy siebie. Wypełniliśmy wszystkie luki, daliśmy sobie wszystko co mogliśmy i co? I koniec.

 

Nasze potrzeby zmieniają się z wiekiem, doświadczeniem, statusem materialnym, wielkością rodziny, stanem zdrowia, wykształceniem. Tak, więc na każdym etapie życia inne rzeczy będą dla nas stanowić wartość. Żaden związek, relacja nie powinna opierać się na tym co kto komu daje. Rzeczy mogą mieć wartość i wybieramy je bo mają dla nas jakieś znaczenie, ale możemy je w każdym momencie odstawić, wyrzucić, sprzedać. Ludzkie istoty na takie traktowanie nie zasługują.

 

Dlaczego mówimy naszym dzieciom “kochaj kogoś kto nadaje Twojemu życiu wartości” lub “bądź z kimś kto sprawia, że jesteś lepszy”?!

 

Naszym obowiązkiem jest po pierwsze nauczyć nasze dzieci kochać siebie, odnajdywać w sobie piękno, doceniać i szanować  samych siebie. Po drugie, mamy im pozwolić robić to co sprawia, że są szczęśliwe i jeśli dobrze wykonaliśmy punkt pierwszy, nie powinniśmy się obawiać tego jakie “szczęście” wybiorą. Jeśli pięć razy zwiążą się z kimś i rozejdą, a będą to robić w poszukiwaniu szczęścia to co? Komu spadnie korona z głowy?

 

Nie, moi drodzy. To nie ktoś, lub coś nadaje naszemu życiu wartości. Nasze poczucie wartości nie może być zależne od innych. Jeśli nie odnajdziemy piękna w sobie, to wszystko czego się złapiemy będzie tylko chwilowe, będzie zmienne i zależne od zbyt wielu czynników, których nie jesteśmy w stanie kontrolować.

 

Kocham siebie. Widzę w sobie piękną istotę, nie nudzę się w swoim towarzystwie, śmieje się z własnych żartów. Związek z Nikodem nie nadaje wartości mojemu życiu, nie sprawia, że jestem lepsza. Nikodem i to kim jest sprawia, że jestem szczęśliwa, uśmiecham się, cieszę życiem. Mam kogoś, kogo nić życia owija się w okół tej samej osi co moja.