Zepsułem się, przestałem rozumieć nasz świat. Żegnajcie.

Przestałem rozumieć nasz świat. Rok w lockdownie, rok z kawałkiem minimalizmu, 18 miesięcy bez mięsa, 8 tygodni bez alkoholu i chyba do reszty się zepsułem. Dlaczego? Przestałem rozumieć nasz świat, idee, które kiedyś mną kierowały, zamieniam na pytania i wątpliwości. Zadaje sobie coraz więcej pytań, znajduję coraz mniej pozytywnych odpowiedzi. 

Top Gear – Top Waste

Niedziela wieczór, siadamy na sofie, włączamy Netflix i przyglądam się z ciekawością i rumieńcami przygodom chłopaków z Top Gear, Clarksona, Hamonda i Maya. W ciężarówkach z odzysku przemierzają Amerykę Południową, dowcipkując, robiąc sobie psikusy, nierzadko ignorując lokalne zasady, utrudniając ruch miejscowym i często niszcząc mienie osób postronnych.

Tak, wiem, program ma ogromny budżet, za to wszystko płaci telewizja, sponsorzy, reklamodawcy. Niemniej mam wrażenie, że oglądanie trzech kolesi mających jazdę, przeżywających przygodę życia kosztem miejscowych, wywołuje we mnie ogromny zgrzyt.

Na serio 

 

Czy naprawdę doszliśmy do takiego stanu dzisiejszej cywilizacji, że trzech kolesi robiących rozpierduchę, wydających masę pieniędzy na swoje wyzwania to szczyt naszych możliwości i poziom rozrywki, którą należy oklaskiwać? Ja nie mam nic przeciwko tym wesołym panom w średnim wieku, opowiadającym o pięknych widokach i szybkich samochodach w programie, który jest uwielbiany.

Natomiast. kiedy szukam odpowiedzi na pytania w stylu – co taki program daje mi, jaką wartość niesie innym i czy wydawanie milionów na realizację każdego odcinka jest w dzisiejszych czasach zwyczajnie etyczne i ekonomiczne, widzę w tym totalny brak sensu.

1,5 miliona funtów budżetu na odcinek, 350 milionów widzów na całym świecie, 200 krajów emitujących ten program, zanim zdjęto go z anteny za niewyparzony język Clarcksona. Chwilę potem Amazon proponuje chłopakom pracę i powstaje The Grand Tour gdzie producenci wydają między 1 a 4 miliony funty NA ODCINEK

Trzech gości ma zabawę życia. A gdyby tak stworzyć coś, co da nam wartość, pomoże innym, zamiast zaraz zwyczajnie skupiać się na pokazywaniu beztroskich facetów w średnim wieku, mających w nosie losy kogokolwiek na swojej drodze.

 

Przestałem rozumieć nasz świat.

 

Ludzie bardziej troszczą się o stan portfela niż o stan swojej głowy, zdrowia czy życia innych. Pod płaszczykiem ekonomii i biznesu gotujemy innym los wyzyskiwanych i nieistotnych ludzików, ignorując planetę, potrzeby zmian w konsumpcji i produkcji. Mam wrażenie, że liczy się dla nas tylko tu i teraz, ja i to, co my pragniemy, a nie to, co może być dobre dla naszej wspólnej przyszłości.

Gdybym chciał opuścić miasto i zaszyć się w lesie, to najpierw musiałbym zarobić kilka dobrych baniek, aby móc sobie sprawić kawałek ziemi z lasem. Płacąc kredyt na mieszkanie, staje się uwiązany, niemniej czuję, że to inwestycja w moją wolność. Zamiast o wilii marzę o własnym tiny house, z ogrodem i szklarnią.

Hm, a może by tak wstawić tiny house do szklarni? Tak jak ta para ze Szwecji?

 

 

 

 

Zacząłem medytować, zapisałem się na kurs edukacyjny szkoły life coachingu i codziennie spędzam czas na powietrzu, rozmyślając o tym, jak wygląda moja droga przez ten świat. Kiedyś zależało mi na pozostawieniu po sobie czegoś znaczącego, dziś, szukam sposobu na pozostawienie po nas jak najmniej, szczególnie jeśli chodzi o ślad węglowy.

Marzy mi się własne poletko, własne warzywa i jak najwięcej czasu spędzonego blisko natury. Samowystarczalność, bycie jednością ze światem, zamiast oddalanie się od natury i jej potrzeb. Natura poradzi sobie bez nas, natura unicestwi nas, jeśli zbyt mocno zagrozimy jej stabilizacji.

Ależ czy naprawdę trudno jest to zrozumieć? Naprawdę potrzebujemy przekonać się na własnej skórze, że nie tędy droga?

Czy to ja się zepsułem, czy może dojrzałem?

Ależ byłoby pięknie spędzać czas na sadzeniu, pielęgnowaniu roślin, ogarnianiu zwierząt wokoło domu, a wieczory spędzać przy kominku pisząc książki?

 

 

Zepsułem się

 

Jeszcze kilka lat i wyjadę w las 😉 Ale na razie, czekam na możliwość wyjazdu przed siebie naszym VANEM  

A może to świat się popsuł dawno temu, a nie ja?

This website uses cookies to offer you the best experience online. By continuing to use our website, you agree to the use of cookies.