Mamy system, jaki mamy. Przestarzały, bardzo, ale to bardzo nieaktualny. Czas na zmiany w systemie, ale też w nas samych, bo to tutaj właśnie trzeba zacząć. 

Dziś, zastanawiałem się nad tym, jakie zmiany nastąpiły we mnie w czasie moich studiów i czego się nauczyłem przez te lata pracy w przedszkolu i w organizacji pozarządowej. Do jakich wniosków doszedłem? Mianowicie takich, że są takie zmiany w systemie i w nas samych, których wprowadzenie sprawi, że dzieciom w Polsce będzie się żyło lepiej.
Szkocja jest naprawdę dla mnie inspiracją, podejście systemowe, wsparcie rodziny, poprzez wczesną interwencję. To nie są łatwe tematy, ale zmiany muszą przyjść. Tak jak i my się zmieniamy. Zapraszam serdecznie, na nieco odmienny wpis.

 

Zmieńmy postrzeganie i język dotyczący ubóstwa

W dzisiejszych czasach bieda i ubóstwo jest czymś, co dotyka wiele dzieci. Nie istotne jest tu zrzucanie winy na rząd, rodziców czy rynek pracy. Pomińmy ten wątek totalnie. Nasze dzieci wychowują się w świecie gdzie bogactwo i bieda żyją ze sobą ramię w ramię. Postrzeganie ubóstwa w sposób, jaki widzimy to dziś, jest bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące. Często dzieci z biedniejszych rodzin są ofiarami hejtu, wyśmiewania, szydery kolegów i koleżanek. To smutne. Jednak zastanówmy się, skąd bierze się język, którym operują nasze dzieci. Jak mówimy w naszych domach o biedzie, ubóstwie? Jak mówimy o tych, którym powodzi się lepiej? Z pogardą i grymasem na twarzy. To, że ktoś jest ubogi, nie oznacza przecież, że jest mniej inteligentny. To, że czyjeś dziecko ma tylko bułkę do szkoły, a nie drogi lunch, nie oznacza, że powinno się go nie szanować, czy szydzić z niego. Stereotypy, którymi operujemy, tak bardzo krzywdzą, budują mur. Sprawiają, że nasze dzieci tracą pewność siebie, nie widzą w sobie wartości, są oceniani tylko dlatego, że ich mama i tata nie zarabia tyle, co rodzice Krzysia? Czy to fair oceniać dzieciaki po tym, w jakiej dzielnicy mieszkają? Czy to sprawia, że te dzieci są mniej wartościowe? Nie! Skończmy więc z tym. To rodzi bunt, agresje, poczucie niesprawiedliwości, niszczy samoocenę i prowadzi do pogłębienia tych różnic i niesprawiedliwości.

 

Zmiany w nas początkiem zmian w systemie. Jak sprawić by dzieciom w Polsce żyło się lepiej?

 

Zainwestujmy w zwalczanie biedy i nierówności społecznych

Jako rodzice winimy rządzących, jako profesjonaliści pracujący z dziećmi patrzymy na rodziców. Czy można jednak coś zmienić? Zapewnienie większej ilości pomocy socjalnej czy dodatków nie rozwiązuje niczego. Karcenie rodziców, ocenianie czy odbieranie im dzieciaków, nie jest także rozwiązaniem. Nie byłoby rozsądniej dać profesjonalistom możliwość, poprzez zmianę w systemie, by sięgnęli dalej? Tak aby profesjonaliści wspierali rodziców, tak jak się to robi na zachodzie. Kursy i programy dla rodziców, wsparcie w domu, budowa planu, nad którym będziemy pracować z rodzinami, by ich dzieci mogły piąć się dalej, żyć lepiej i były bardziej pewne siebie. Dobrze opracowana opieka systemowa i jej systematyczność, to profesjonalne wsparcie, pewni siebie rodzice, a co za tym idzie, szczęśliwsze dzieci. Wsparcie rodziców, rządowe programy z profesjonalistami wspierających tychże rodziców. Budując lokalne sieci, organizując darmowe warsztaty dla rodziców, budujemy lepsze rodzicielstwo. Poznajemy swoich sąsiadów, kolegów i koleżanki naszych dzieci, jesteśmy bliżej, możemy się wspierać. A co z tego mamy? Szczęśliwe dzieci.

 

Dzieci i młodzież powinny mieć nieskrępowany dostęp do wsparcia, jeśli chodzi o zdrowie mentalne

Zmieńmy podejście do opieki zdrowotnej, jeśli chodzi o nasze emocji i psychikę. Nasze dzieci potrzebują społeczeństwa, które nie będzie oceniać, uszanuje ich prawa i prywatność, społeczeństwa bez dyskryminacji ze względu na cokolwiek. W dzisiejszym świecie ilość dzieci i nastolatków zmagających się z problemami natury mentalnej jest wyższa niż kiedykolwiek. Czas skończyć ze stygmatyzowaniem zdrowia psychicznego, dzisiejsze dzieciaki mają o wiele więcej stresu, presji, trudności w relacjach i traum. Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne, jak zdrowie fizyczne, to przecież to samo — zdrowie. Zamiast myśleć o zdrowiu psychicznym w kategoriach — popsute, złe, coś, czego trzeba się wstydzić, musimy zbudować zrozumienie i fundamenty do ochrony tego zdrowia, mówiąc o tym od najmłodszych lat. Zrozumienie zamiast stygmatyzacji.

 

Dobro dzieci to nasz wspólny interes

Sami wiecie jak łatwo kogoś winić, zwalić na rodzica i przykleić mu łatkę złego rodzica, Jednak dużo trudniej popatrzeć szerzej, na to, jak dzisiejszy świat i nasze podejście do życia krzywdzi nasze dzieci. Sposób, w jaki żyjemy, nie sprzyja naszym dzieciakom. Zabiegani, niecierpliwi, cisnący do nocy, więcej, szybciej, odsuwamy nasze dzieci, bo mama jest zmęczona po pracy, bo musimy coś najpierw zrobić, gdzieś zadzwonić. To wina społeczeństwa, które nie jest przyjaźnie nastawione do dobrego wychowywania dzieci, do świadomego rodzicielstwa. Zmiany muszą nastąpić na wielu poziomach, systemowo. To my musimy się opamiętać i zacząć bić się w pierś, przepraszając nasze dzieci. Nierówności społeczne, różnice w dostarczaniu podstawowych praw egzystencjalnych. Nasze dzieci nie powinny odczuwać tych różnic. W Szkocji mamy system GIRFEC – Getting It Right For Every Child — system, który gwarantuje każdemu dziecku, dostęp do wsparcia i wyrównane szanse.

 

Zmiany w nas początkiem zmian w systemie. Jak sprawić by dzieciom w Polsce żyło się lepiej?

 

Skupienie się na dobrostanie dzieci, gwarantuje ich poprawny rozwój, naukę 

Poprawienie jakości życia dziecka, prewencja i wsparcie od najmłodszych lat, gwarantuje sukces i zmniejsza szanse na trudności w dorosłości. Wspierajmy dzieciaki, zamiast naprawiać nastolatków i próbować leczyć, czy resocjalizować dorosłych. Pokazujmy, jak powinny wyglądać dobre relacje, jako nauczyciel, jako sąsiad, jako pedagog czy ktokolwiek inny. Dzieciaki, które nie otrzymują dobrego wzoru relacji od rodziców, mają trudniej, jednak takie, które nie mają dodatkowo dobrego wzoru w szkole, przedszkolu czy gdziekolwiek, są skazane samemu na brak umiejętności nawiązywania poprawnych relacji. To takie proste i zarazem ważne. Przestańmy wymagać od nauczycieli wykładania szerokiego programu, który zajmuje im cały czas, stresuje i ich i dzieci, doprowadzając do budowania muru między pedagogiem, który ma być wzorem i przewodnikiem, a uczniem, który nie ma szans na poznanie innej twarzy edukacji. Która de facto powinna być przyjazną i inspirującą twarzą.
Edukacja to droga dwukierunkowa, nauczyciel z ludzką twarzą i sercem, może zdziałać więcej, zaangażować uczniów w więcej dobra, otrzymując od nich kredyt zaufania. Tylko ufając sobie nawzajem, możemy osiągać dużo więcej i wspólnie się tym cieszyć, budując świadome pokolenia. Jak widzisz mój drogi czytelniku, jedynie zmieniając swoje podejście, możesz zmienić system.

 

 

 

To tylko pięć zmian, a może aż pięć ważnych postulatów, które będą początkiem zmian? Powiesz, że jestem marzycielem. Może jestem, jednak praca jako Dad‘s Worker, a wcześniej studia mocno otworzyły mi oczy. Czas na zmiany. Czas na ruchy. Dziś w Polsce mamy przestarzały pruski system edukacji, który nie sprawdza się w dzisiejszych czasach i z dzisiejszą wiedzą o rozwoju i edukacji dzieciaków jest zwyczajnie marną alternatywą. Strach ma wielkie oczy, boimy się zmian, jednak korzystanie z takiego archaicznego wzoru nie wróży nam dobrej przyszłości i nie da naszym dzieciom pozytywnego dzieciństwa. Do tego, co napisałem wyżej, mógłbym dodać kolejne sto zmian, które byłyby wskazane, jednak nie chcę Was zanudzić. Ciesze się, że coraz więcej rodziców edukuje swoje dzieci w kwestii żywienia, tu podziękowania m.in. dla Ani Makowskiej — Doktor Ania, edukacji rodziców w zakresie rozwoju dziecka, czy potrzeba naprawdę dobrego Rzecznika Praw Dziecka, czy Rzecznika Osób Niepełnosprawnych, który będzie walczył o edukację włączającą  zacieranie różnic, zamiast budującą mur.