Szkoła powinna nas wspierać, nasze dzieci i rodziców . A co jeśli szkoła, którą znamy, nie jest miejscem dla twojego dziecka, nauczyciele twojego dziecka nie są odpowiedni, bo cały system jest do bani.
Dlaczego? Zobacz sam/sama.

Twoje dziecko idzie do przedszkola, czy do szkoły. Tej zwykłej, mainstreamowej, w przypadku posiadania dziecka z autyzmem, czy też niepełnosprawnością intelektualną posyła się dziecko do placówki specjalistycznej.

Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś nauczycielem w takiej szkole, rodzice jednego z dzieci, zadbani, posiadający wykształcenie i niebudzący żadnych złych skojarzeń opowiadają, jak w domu ich syn ma trudności. To samo dziecko w przedszkolu czy w szkole, jest aniołem. Rezolutne, posłuszne, jednak gdy zbliża się czas na odebranie przez rodziców, zaczyna być niespokojny, nie chce wracać do domu, boi się wyjść z klasy.

Co pomyślisz w sytuacji, kiedy to samo dziecko chce by zostać dłużej w klasie?

  • Czy takie zachowanie przykułoby to twoją uwagę jako nauczyciela?
  • Czy uznałbyś, że coś jest nie tak i zaczniesz kwestionować rodzicielstwo, szukając oznak przemocy lub oznak nadużyć?
  • W jakim momencie decydujesz się na zbadanie sprawy i poinformujesz dyrektora szkoły o swoich zmartwieniach?
  • Dziecko nic nie zdradza, nie mówi o tym, co w domu?

 

Albo sytuacja analogiczna w domu, Powiedz mi, czy jako rodzic, zmartwi cię fakt, że kumpel twojego syna odmawia powrotu do jego domu za każdym razem po wizycie w waszym domu, miałbyś jakieś obawy? Prawda?

Jednak z mojego osobistego i zawodowego doświadczenia widzę podwójne standardy. Kiedy rodzice wspominają placówkom edukacyjnym, że ich dziecko nie chce chodzić do szkoły, obawia się bycia w klasie, że jest przebodźcowane szkołą, doświadcza ataków paniki przed wejściem do szkoły, zakładamy, że to rodzice tego dziecka muszą rozwiązać ten problem. Przecież, jeśli dziecko zachowuje się odpowiednio w szkole, musi być coś nie tak z rodzicielstwem i sytuacją w domu, prawda?

Ponadto, gdy rodzice mówią nam, że bardzo martwią się zachowaniem dziecka, stanem emocjonalnym w szkole, nauczyciele zwykle mówią: On/ ona nie sprawiają problemów w szkole, musimy przyjrzeć się strategiom w domu. Jeśli frekwencja się pogarsza, szukamy planu poprawy do wcielenia w domu. Zakładamy, że to rodzice muszą się spiąć i być bardziej rygorystyczni, bardziej stanowczy, czy cokolwiek innego.. Winimy ich za to, przecież w szkole to samo dziecko jest ok.

 
A co, jeśli założyć, że dzisiejsze przedszkola i dzisiejsze szkoły nie są dopasowane dla dzieciaków z żadnymi dodatkowymi trudnościami? To założenie jest jak najbardziej trafne i prawdziwe! Dlaczego?

Nasz system edukacji został stworzony w celu zaspokojenia potrzeb przeciętnego obywatela, zwykłego dziecka, wychowywanego przez dzisiejszych rodziców.

Co z dziećmi wymagającymi dodatkowego wsparcia, z nierozpoznanymi problemami ze zdrowiem psychicznym, autyzmem, PDA, ADHD, lękiem, traumą z dzieciństwa? Nie zajmując się tymi problemami i tym, jak podchodzimy do tych rodzin, szkoły powodują jeszcze większy stres i traumę. Dobrze jest bacznie przyglądać się zaniedbaniom w domu, czy wspierać w rodzicielstwie rodziców naszych dzieci, czasem trzeba wezwać policję czy zgłosić opiece społecznej obawy. Niemniej, gdy rodzic robi wszystko tak, jak należy, a szkoła wydaje się nieodpowiednim miejscem dla dziecka, należy poszukać innej alternatywy edukacyjnej, zamiast winić rodziców.

Wiele razy, gdy rodzice wyrażają swoje obawy dotyczące zdrowia psychicznego dziecka, zachowania w domu, szkoły mówią – „W szkole jest w porządku”. Nie widzimy żadnych problemów, prawda? Wiele szkół nie chce nawet zgłębiać temat, przyjmując za oczywiste wady rodziców, niektóre szkoły nie chcą nawet uwierzyć rodzicom i myślą, że niektórzy z nich zmyślają.
Proste — nie widzimy żadnych problemów w szkole — nie wystarczy. Czas płynie, zdrowie psychiczne dziecka pogarsza się i tracimy czas i pogarsza się stan emocjonalny dziecka, dobrostan znika.

 

Co możemy zrobić w takich przypadkach?

 

Co myślisz? Czy powinniśmy walczyć ze szkołą i udowodnić, że to nie nasza wina jako rodzica i poprosić szkołę, aby potraktowała nas poważnie lub, by przeniosła nasze dziecko do innej szkoły?
Widziałem to wiele razy sytuacje, gdy placówki traktowały rodziców przedmiotowo, zamiast poszukać rozwiązania odpowiadającemu dziecku, a nie statystykom systemu. Edukacja nie powinna wciskać dzieciaków w ramy i odciskać ich w formie, takiej samej dla każdego.

Szkoła musi wyciągać z dzieci, co najlepsze i co im w duszy gra, uwalniać w nich kreatywność, dając poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia.

Widzicie sami, szkoły nie są przystosowane do wspierania dzieciaków i rodziców, zakładają, że one (szkoły) wiedzą co robią, a rodzice nie. Odwracając sytuacje, pokazujemy, że gdy dziecko nie chce być w szkole, to jest ok i nie mamy sobie, jako placówce, nic do zarzucenia. Takie stawianie sprawy jest błędną. Co o tym myślicie?

This website uses cookies to offer you the best experience online. By continuing to use our website, you agree to the use of cookies.