Dzisiaj wielki dzień, świętuję. Pisząc posta na bloga, sącząc Jack’a Danielsa, słuchając rock n rolla. Dlaczego? Zaraz Wam o tym opowiem ale najpierw chciałbym wznieść toast za wszystkich ojców którzy świadomie podchodzą do kwestii rodzicielstwa, zmian w sobie samych i bycia wzorem dla swoich dzieciaków. Dziękuje Wam.

Wiecie, niedawno rozmawiałem z kolegą po fachu który jest wykładowcą na kursie dla różnego rodzaju profesjonalistów związanych z rodzinami, a w szczególności położnych, psychologów dziecięcych, pedagogów, przedszkolanek, ogólnie ludzi którzy stykają się z naszymi dziećmi i nami samymi przez pierwsze miesiące i lata życia naszych pociech.  Kurs nosi nazwę : Understanding Dad (Zrozumieć Tatę w dosłownym tłumaczeniu). Jednak patrząc na idee, przetłumaczyłbym to nieco luźniej, jako – Poznaj Tatę.

Zmiana musi nadejść od dołu. A w zasadzie najpierw musimy przedstawić oczywiste fakty. Ojcowie odgrywają niesamowicie ważną rolę w życiu i rozwoju każdego dziecka, dla mnie dalej niezrozumiałym elementem codziennego rodzicielstwa jest to że faceci muszą w dzisiejszych czasach udowadniać swoją wartość i uwypuklać swoje ojcostwo by zostać dostrzeżonym zamiast być naturalnie częścią pozytywnego rodzicielstwa.
Na prosty babski lub męski rozum, jeśli facet nie dwoi się i troi to nie jest widoczny, nie jest zwyczajnie wystarczająco dobry…musi być wybitny, serio? Czyli każdy musi być Blog Ojcem, Tatą w Pracy, Tata Story czy być jak Cały Ja, Super Tata TV czy ten nieszczęsny Rock Daddy?

Trzygodzinny kurs pokazuje profesjonalistom że w dzisiejszym świecie obecność i włączanie ojców w pytania o jego odczucia, wywiad, praktykę, troskę jest przejawem bycia dobrym profesjonalistom, tak jak bycie zaangażowanym ojcem powinno być standardem. Okazuje się że nawet najmniejsze zmiany, mają ogromny skutek. Zwyczajne włączenie ojca, zwyczajne zapytanie o to jak się odnajduje w nowej roli. Okazuje się że jeden na dziesięć ojców przechodzi przez symptomy depresji poporodowej o czym pisałem tutaj, czy ktoś ich pyta jak sobie radzą po narodzinach dziecka?

Pewnie niewielu profesjonalistów pracujących z mamami, dziećmi czy całymi rodzinami pomyślało że ojciec może zwyczajnie być także w potrzebie, może przechodzić przez trudny okres. Zakładając że nikt nie zapyta o to ojca, w jakiś sposób zostanie to zaniedbane, pytanie brzmi-  Jaki będzie to miało wpływ na jego relacje z dzieckiem, na relacje z matką i na jego postrzeganie siebie jako ojca i identyfikację tych problemów.

Boje się pomyśleć jak to może wpłynąć na dziecko i jego rozwój, relacje w rodzinie.
Jak myślisz?

Profesjonaliści muszą włączać ojców w całościowy obraz rodziny. Tak, wiem że ojcowie często pracują, nie ma ich na spotkaniach, ale to nie znaczy że nie można sięgnąć do nich, porozmawiać, dać im możliwość wypowiedzenia się i dać im do zrozumienia że mogą na nas liczyć i są ważni tak samo jak mamy. Wiecie że nawet zaadresowanie koperty ze szkoły u nas jako – Carer/Parent jest jednoznaczne z tym że koperta zostanie otwarta przez mamę lub jej podana przez ojca, lata stereotypowego myślenia wypaliły w nas pewne zachowania. Czas na zmiany.

Jako profesjonalista zadaj sobie proste pytania:

  • Dlaczego chcę dotrzeć do ojców?
  • Jak dotrzeć do taty i zarazem stworzyć uczucie zwykłej praktyki zawodowej, a nie czegoś nadzwyczajnego?
  • Czy moje zaangażowanie w pracy jest wyraziste i głębokie, czy robię to bo tak trzeba?
  • Czy rozumiem dlaczego jest to tak ważne by ojcowie byli traktowani tak samo jak mamy?
  • Jak mogę wpłynąć na zmianę w postrzeganiu ojców przez innych profesjonalistów?

Fajne jest to że uczę się tego jak na żywym organizmie. Sam jestem ojcem, emigrantem, nie rzucam górnolotnymi wyrazami, profesjonalnym żargonem. Jestem dla ojców z którymi pracuje partneram, są na początku dość zszokowani że ktoś chce z nimi rozmawiać, że to naturalne. A ja? Jestem zwyczajnym facetem który też jest ojcem, jest nieperfekcyjny, który wie co to depresja, problemy w związku, brak pracy, stabilizacji, codzienność. Po prostu.

Czasem nie dajemy wystarczająco dużo kredytu nam samym, jako ojcom. Ciesze się że idą zmiany, nie wiem jak to wygląda w Polsce, w Szkocji powstaje poważny ruch zmian skierowany na równouprawnienie ojcostwa z macierzyństwem. Wydaje mi się że jedno, nie może odnieść sukcesu bez drugiego. Koegzystencja.

A co świętuję? Jak może niektórzy z Was wiedzą od maja 2017 został mi powierzony projekt który stał się dla mnie czymś co przerosło moje oczekiwania, dało mi moc sprawczą i pozwoliło mi zajrzeć w samego siebie jako tatę.

Wiele się dzieje, w mojej pracy wygranym jest dziecko, każdy ojciec walczy by ultimate goal’em było dobro dziecka. To jak w rodzinie, prawda? Powiem szczerze że jestem mega szczęśliwy z tego jak mój pilotażowy projekt Dad’s Worker’a się rozwija. Dla mnie samego oraz organizacji pozarządowej w której pracuję to droga pełna nauki i zbierania doświadczenia.
Uczymy się “na robocie”. Początkowo mój projekt był opłacony do września 2018, dostałem jednak maila że sponsorzy są zachwyceni wpływem mojej pracy oraz zmianami w postrzeganiu pracy z ojcami więc gratulując przekazano mi że program zostanie przedłużony do 2020 roku, a tym samym ja mam zapewniony rozwój i mega wsparcie.

Co o tym myślisz?